„Darmowe” usługi Google i Facebooka

0
177

Jako społeczeństwo stosunkowo swobodnie przystosowaliśmy się do faktu, że całe mnóstwo treści w internecie jest dostępnych za darmo, a zdecydowana większość osób uważa, że jakiekolwiek środki na internet wydaje tylko raz w miesiącu, uiszczając rachunki. Setki milionów osób na świecie bez cienia zastanowienia zakłada sobie w pełni darmowy profil na Facebooku lub Instagramie, a także cieszy się pełnym pakietem bardzo zaawansowanych usług, które otrzymuje od Google: bezkonkurencyjną pocztę elektroniczną, dysk, który umożliwia przechowywanie całkiem dużej ilości danych w chmurze, niezwykle wręcz szczegółową mapę, działającą na dobrą sprawę również znakomicie jako system GPS, a także dziesiątki innych, mniej efektownych, ale nadal więcej niż hojnych.

Jednostki nieco bardziej podejrzliwe z całą pewnością zatrzymają się jednak przed obsypaniem się wszystkimi tymi dobrami i zdobędą się na zapytanie: jak to właściwie możliwe, że tak wiele rozbudowanych usług jest dostępnych całkowicie za darmo? Czy to kwestia niezwykłej wręcz hojności ze strony korporacji, czy może jednak jest w tym jakiś specyficzny haczyk?


Świat jest zbudowany na zasadzie, że w życiu raczej nie ma nic za darmo i na wszelkie dobra, które zbierzemy sobie w swoim gospodarstwie domowym, musimy zarobić, inwestując własne siły, czas i kreatywność. Nawet kiedy otrzymujemy coś za darmo od obcych nam ludzi, ma to coś na celu. Ot, chociażby biorąc różnego rodzaju próbki w supermarketach: nie jest to oczywiście żadna hojność ze strony władz sklepu, lecz po prostu działanie zorientowane na zachęcenie klientów do kupienia większych ilości rozdawanego produktu, a przy tym sprzyjające marketingowi pod względem stricte wizerunkowym.

Reklama jest w internecie czymś powszechnym i większość serwisów jest w stanie się z nich utrzymać, wyświetlając je po prostu w ramkach obok prezentowanych artykułów lub innego rodzaju treści. Należy jednak otwarcie przyznać, że korporacje takie jak Facebook czy Google miałyby problem, gdyby oferowały tylko tego rodzaju reklamy.


Sekret sukcesu tych dwóch korporacji, który umożliwia im udostępnianie swoich usług całkowicie za darmo, kryje się w ich regulaminach. Zawierają one bowiem jasno sformułowany artykuł, który umożliwia ich usługom zbieranie informacji o użytkownikach w celach marketingowych. Nie jest to oczywiście zdrożne ani nielegalne działanie, dopóki serwisy nie zaczynają wykorzystywać naprawdę delikatnych danych, do których w ogóle nie powinny mieć dostępu.

Zbieranie informacji służy profilowaniu treści marketingowych, czyli temu, co wyróżnia obie korporacje na rynku marketingowym. Żadna inna usługa reklamowa na świecie nie jest w stanie dotrzeć do tak ściśle określonego klienta. Algorytmy Google i Facebooka analizują zainteresowania i czynności użytkownika, by określić jego preferencje zakupowe i następnie polecać mu produkty, którymi faktycznie mógłby być zainteresowany.

Marki inwestujące w reklamę nie kupują natomiast kota w worku i mają pewność, że reklama dociera dokładnie do takiej osoby, która może być nią zainteresowana – zwłaszcza, że obie usługi naliczają wyświetlenie reklamy dopiero po kliknięciu w nią.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here