Magic Maze, czyli jak kradnie elf i krasnolud?

A także mag i wojownik. Typowy kwartet fantasy robi skok na galerię handlową.

Najpierw trzeba znaleźć odpowiedni sklep. W dużej galerii to nie jest wcale takie proste. Potem trzeba zsynchronizować atak. Czyli kradzież. A na końcu trzeba błyskawicznie uciekać. I to wszystko po cichu. Brzmi prosto, ale to jest najłatwiejszy ze scenariuszy.

Tak w skrócie można opisać grę planszową Magic Maze – kooperację lub grę solo, w której podstawową zasadą jest to, że nie można rozmawiać (poza bardzo krótkimi momentami). Jakby tego było mało, na wykonanie zadania mamy bardzo mało czasu, odmierzanego przez zwykłą klepsydrę. A nie możemy zaplanować swoich ruchów wcześniej, bo plansza, po której się poruszamy, jest tworzona na bieżąco z odkrywanych kafelków.

Fabuła jest nietypowa – oto czwórka tradycyjnych śmiałków z opowieści fantasy, czyli elf, wojownik, krasnolud i mag, postanawiają wyruszyć na kolejną przygodę. Mają tylko dwa problemy. Po pierwsze – nie mają sprzętu. Po drugie – nie mają kasy, za który ten sprzęt można nabyć. W typowej gdze RPG byłby to zapewne punkt wyjścia do serii pobocznych questów, zakończonych obaleniem smoka, ubiciem księżniczki i ślubem z tyranem (czy jakoś tak). Ale po co się męczyć, skoro można wszystko to buchnąć z centrum handlowego?

Od pomysłu do realizacji droga krótka. Gracz lub gracze nie wcielają się w poszczególnych bohaterów, a raczej sterują nimi wszystkimi jednocześnie. Przy czym jest jedno utrudnienie – każdy gracz ma przypisane do siebie określone ruchy. Ktoś może tylko przesuwać pionki w prawo, ktoś inny – odkrywać kolejne kawałki planszy…

Zasady są proste, a zrozumienie ich, poza przyjemną i krótką instrukcją, ułatwiają scenariusze, ułożone od zawierającego najmniej ograniczeń, do takich mocno rozbudowanych. I właśnie w tej prostocie, a także dwóch ograniczeniach, o których wspomniałem – czasie i braku rozmów – tkwi sukces Magic Maze. Jesteście w stanie rozegrać partię w kwadrans, a emocji przy tym będzie tyle, co w trakcie autentycznej kradzieży. Zwłaszcza, gdy nie do końca rozumiemy się z kimś ze współgraczy. Wtedy pozostaje nam tylko wymowne patrzenie na delikwenta, oraz stukanie specjalnym pionkiem, służącym do zwracania uwagi.

Jeśli lubicie nietuzinkowe kooperacje, gdzie zasady są proste, dynamika olbrzymia, a adrenalina w czasie rozgrywki cieknie po kostkach – to spróbujcie Magic Maze. I koniecznie zwróćcie uwagę na rysunki centrum handlowego na kafelkach. Ukryte tam żarty potrafią wywołać uśmiech.

Aha – elementy gry bardzo luźno latają w dużym pudełku. Polecam zainwestowanie w woreczki strunowe. My wzięliśmy kawałek kartonu i zrobiliśmy taką przecudnej urody wypraskę. Jest świetna, może zajmiemy się robieniem takich zawodowo…

Jeśli podobał Ci się ten tekst, polub mnie na Facebooku!