6 oszustw porno, na które możesz się złapać (i zrobić sobie krzywdę)

Ze względu na poruszany temat, poniższy wpis jest tylko dla osób pełnoletnich. Wrażliwym też go odradzam. 

Ale i tak go przeczytasz, przecież wiem. Ja bym przeczytał. Ciekawy jest.

Porno. Każdy z nas ma „kolegę”, który ogląda takie filmy przyrodnicze. Z jakiegoś względu przyznanie się do oglądania porno jest nadal uważane za hańbę większą niż noszenie białych skarpetek do czarnych butów. A trochę szkoda, bo może większa akceptacja pozwoliłaby na rzeczową dyskusję o porno i drobnych oszustwach, jakie zazwyczaj występują w tego typu produkcjach. I nie mówię tu o tym, że według porno każda osiemnastolatka jest dziewicą, która nagle odkrywa swój homoseksualizm, aby płynnie przejść do bycia biseksualną (generalnie ludzka seksualność jest nieco bardziej złożona, ale o tym może innym razem). Ani nawet o podstępnych makijażach, zmieniających zupełnie wygląd aktorek. Mówię o drobiazgach, które mogą nawet szkodzić.

Ale zacznijmy wyliczankę od tych nieszkodliwych, takich jak…

1161131876_5aae8906ab_o

Zabawa proporcjami

Powiedzieć, że porno jest przerysowane, to nie powiedzieć nic. Orgazm goni orgazm, stosunek trwa dłużej niż dwie minuty, każda pielęgniarka prędzej zrobi ci loda niż zastrzyk, a każdy penis rozmiarami przypomina średniej wielkości cukinię. Klęcząca bohaterka musi zazwyczaj używać obu rąk, aby zaliczyć egzamin albo wymigać się od mandatu.

No właśnie. To taki drobny trik, który sprawia, że wszyscy widzą tylko olbrzymiego penisa aktora. A nikt nie dostrzega drobnych dłoni aktorki. A to przeważnie jest tajemnica wielkiego przyrodzenia. Owszem, aktorzy porno są hojnie wyposażeni przez naturę (lub chirurga plastycznego), ale co szkodzi ten efekt nieco podkręcić? I własnie w tym celu najlepiej sprawdza się aktorka z małymi dłońmi. Przy jej wątłej rączynie każdy członek przypomina węża boa. Więc nie miej kompleksów, tylko szukając partnerki na szybki numerek patrz na jej dłonie.

92577432_21f42d29d0_o

Sztuka jest sztuka

Film – każdy, nie tylko porno – to jedno wielkie oszustwo. Twórcy starają się omamić nas najpierw historią, potem grą aktorską, a na samym końcu efektami specjalnymi czy montażem. A czasem jeszcze podstawiają pod znanego aktora dublera, ażeby znany aktor sobie nie zrobił krzywdy. I nasze mózgi się na to nabierają, bo inaczej zrobiłoby się nieco paranoicznie.

Z porno jest podobnie: jest nieprawdopodobny scenariusz (serio, zobaczcie, jak wygląda przeciętny dostawca pizzy czy monter kablówki), jest gra aktorska (może nie jest to metoda Stanisławskiego, ale…), są efekty specjalne (dwa słowa: sztuczne nasienie) oraz montaż i… dublerzy. Tak, zdarza się, że aktor opadnie nieco z sił tuż przed kulminacyjną sceną. A że czas to pieniądz, to można podstawić za niego dublera. Szybkie cięcie, zmiana ujęcia kamery, członek dublera – i nikt się nie połapie. W końcu jakim trzeba być specjalistą, żeby odróżniać penisy?

14491816731_70e33f3eab_o

Zajmowanie pozycji

Gdyby seks w porno wyglądał tak, jak zazwyczaj wygląda w rzeczywistości, ta branża nie zbijałaby takich kokosów. Ale ponieważ w filmie można to i owo podkręcić, to za takie rozpalanie wyobraźni („a może mi też tak się przydarzy?”) ludzie są skłonni płacić. Dlatego przy każdej okazji trzeba powtarzać (zwłaszcza nowicjuszom w sprawach seksu), że to fikcja – stosunek tak nie wygląda.

A już z pewnością nie wyglądają tak pozycje łóżkowe.

Jasne, na pierwszy rzut oka nie różnią się one od tych znanych z łóżka – ktoś jest na górze, ktoś na dole, ktoś z tyłu albo ktoś klęczy. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Pozycje pokazywane w filmach mają tylko jeden cel – ułatwić pracę kamerzyście. To dlatego między partnerami zawsze jest taki spory odstęp, a penetracja zachodzi pod nietypowym kątem. Wszystko to sprawia, że tego typu pozycje nie są najwygodniejsze ani najprzyjemniejsze, wiec lepiej ich nie stosuj. Widzisz, aktorom za to płacą, a ty możesz się nabawić brzydkiej (i bolesnej) kontuzji. Serio, w miejscach intymnych nawet otarcia urastają do rangi palącego problemu.

10795335963_0b8044f791_o

W dupie to mam!

Seks analny. Nie wiem, na jaką stronę porno należałoby wejść, żeby na niego nie trafić. Kiedyś znalazłem statystyki, że przeciętnie aktorka porno nagrywa swój pierwszy analny numerek w ciągu roku od zaczęcia pracy w branży (niestety, nie mogę ich nigdzie znaleźć). W sumie wygląda to na niesamowicie prostą sprawę – w czasie seksu kobieta (albo mężczyzna) entuzjastycznie wyraża chęć udostępnienia swojego odbytu, mężczyzna (albo kobieta z wibratorem) ochoczo na to przystaje, szybka zmiana pozycji i gotowe.

To, czego kamera nie pokazuje, to cała masa przygotowań przed taką sceną. Po pierwsze: higiena. Do tego typu sceny (najczęściej zagranej bez udziału prezerwatywy) należy oczyścić tyłek z tego, co tam zazwyczaj zalega. Najlepiej porządną lewatywą. Po drugie: przygotowanie. Tego typu aktorstwo trzeba sobie jakoś ułatwić. Najlepiej prawidłami. Tak, są różnej maści zatyczki, które nosi się w odbycie, aby nie był taki spięty podczas filmowania. Są też specjalne wybielacze, ale to kwestia estetyczna, a nie techniczna. I ostatnie – lubrykant. W filmach rzadko kiedy sięga się po coś do nawilżenia pupy, a ona z natury nie wydziela niczego, co ułatwiałoby penetrację. Lubrykantu używa się poza kamerą (najwyraźniej jego aplikacja nie jest dość romantyczna), bo zapomnienie o nim w realnym życiu skończyć się może przynajmniej niefajnymi otarciami u obojga partnerów.

2980839936_83280691d1_o

Szybkie nawilżenie

W poprzednim akapicie nieco naciągnąłem fakty, bo zdarzają się produkcje, w których jednak jakieś nawilżenie jest. Podręczne i naturalne. Wystarczy splunąć tu i ówdzie, aby zabawa szła jak po maśle. Ślina jest przez aktorów porno używana do nawilżenia nie tylko podczas seksu analnego, ale także przy stymulacji ręką czy dowolnej innej pozycji. W końcu to takie naturalne i… zmysłowe? Najwyraźniej.

Tylko że nie. Nie będę się rozwodził nad tym, jak mocno podniecający nie jest widok plującego człowieka (bo może kogoś to kręci, nie oceniam), ale chcę zwrócić waszą uwagę na aspekt praktyczny. Ślina jest lubrykantem do… chciałem napisać „do dupy”, ale właśnie nie. Podczas seksu potrzebujesz czegoś, co zachowa swoje właściwości smarne przez cały czas. A teraz zrób szybki eksperyment – poliż swój palec. I poczekaj. Możesz go nieco potrzeć drugim placem. I co? Szybko stał się suchy, prawda? To dlatego zwilżanie spękanych ust śliną niewiele daje. Ślina wysycha zdecydowanie za szybko, aby wystarczyć podczas seksu (a jeśli wystarczy, to na wszelki wypadek zgłoś się do specjalisty od przedwczesnych wytrysków).

12270783585_669abd3dde_o

ATM

Powyższy skrót dla nieobeznanych z branżą filmów dla dorosłych oznacza albo bankomat po angielsku (Automated Teller Machine), albo firmę odpowiedzialną za wiele programów na Polsacie. Tymczasem każdy, kto „rozmawiał z takim jednym kolegą” dobrze wie, że ATM to akronim od „ass to mouth”. Nie da się tego niestety poetycko przetłumaczyć, a i sama czynność sprawia wrażenie dość prozaicznej. Podczas seksu analnego emocje rosną, komuś marzy się chwila przerwy, wiec penis (czy czym tam następowała penetracja) ląduje w ustach. Zapewne po to, żeby w nieskuteczny sposób nawilżyć go śliną.

Zapewne myślicie, że to drobiazg, skoro tyłek przechodzi takie wielkie przygotowania przed tego typu scenami? Nic bardziej mylnego. Trzeba by płukać odbyt bardzo długo i dokładnie czymś bakteriobójczym, aby mieć pewność, że cała flora bakteryjna została usunięta i tyłek jest jałowy. To się nie zdarza. A te stworzonka, które żyją z tyłu, pełnią bardzo pożyteczną rolę tam – i tylko tam. Generalnie dobrze jest nie mieszać przeciwnych końców przewodu pokarmowego, bo może się to skończyć nieprzyjemnościami – w najlepszym razie bólem brzucha. Dlatego lepiej nie bawcie się w ATM. Po prostu nie.


Mógłbym powiedzieć jeszcze o kilku pułapkach, jakie czyhają na zapatrzonych w porno, ale już wystarczy. Poza tym to chyba oczywiste, że nawet lekkie bicie po genitaliach jest cholernie bolesne, a sperma w oku szczypie. Jest też masa mitów związanych z seksem, która nie wypływa z porno, ale to temat na osobny wpis.

Dlatego zostawiam was z tym, co opisałem powyżej – a jeśli w branży porno coś jeszcze wydaje się wam podejrzane, dajcie znać. Postaram się zbadać temat.

Foto: swo81CC BY-NC-SA 2.0 | Tobi FirestoneCC BY-NC 2.0lintmachineCC BY-NC-SA 2.0 | Thomas HawkCC BY-NC 2.0 | -J. Nilsson PhotoCC BY-NC-SA 2.0 | Sampo PihlainenCC BY-NC 2.0 | Bayarmagnai MaagaaCC BY 2.0

Jeśli podobał Ci się ten tekst, polub mnie na Facebooku!