Dlaczego 2018 będzie do kitu?

Ledwo się zaczął, a już wiadomo, że za 12 miesięcy będziemy na nim wieszać psy. 

Tak, mam szklaną kulę. Ale to nie dzięki niej wiem, jak będziemy oceniać 2018, gdy z pełnym napięciem będziemy oczekiwać jego następcy. Wystarczy szybki rzut oka na to, co wkurzało nas w 2017 czy 2016 (pamiętacie jeszcze, jak zły był 2016?), aby zobaczyć, że pewne rzeczy się powtarzają.

Postanowiłem więc je zebrać w jednym miejscu, abyśmy mogli wszyscy się przygotować na najgorsze. Czyli 2018.

Po pierwsze – śmierć. Choć to wydaje się nieprawdopodobne, ponury żniwiarz nie ominie tych sławnych, lubianych, o których mysleliśmy, że będą z nami zawsze. Ci aktorzy, piosenkarze, reżyserzy, pisarze – już nigdy nie wyczarują nowego cuda, które mogłoby nas porwać. Nieważne, że nie stworzyli niczego od kilku lat, a ich największe dzieła zdmuchują na torcie urodzinowym kilka paczek świeczek. Przecież tak bardzo ich lubimy!  Niestety, okrutny 2018 zabierze ich od nas na zawsze.

Na szczęście większość przeżyje. Ale i oni nie dadzą nam powodów do zadowolenia. A przynajmniej nie wszyscy. W 2018 możemy się spodziewać kolejnych skandali, w których ktoś znany i lubiany okaże się być tylko człowiekiem albo – co gorsze – zwykłym fiutem. Możecie się tylko domyślać, co tym razem wypłynie i na czyj temat. Ale z pewnością nie będziemy w stanie inaczej patrzeć na tę osobę. I już w sumie do końca (kóry – przypominam – może przypaść na 2018) będziemy jej przypominać o tym właśnie grzechu.

Osobną kategorią ludzi, którzy zawodzą, są politycy i biznesmeni. Choć w ich przypadku wydaje się, że bardziej nas zawieść nie mogą. A jednak! W 2018 roku ci pierwsi zrobią coś tak idiotycznego, sprzecznego z wolą ludu (a przynajmniej tej jego większości, w której jesteśmy, bo co nas obchodzą inne większości), że włos się na głowie zjeży, mózg stanie, a reszta opadnie i człowiek sam nie będzie wiedział, czy śmiać się, czy płakać.

Natomiast jeśli chodzi o biznesmenów – oni sami mogą przeżyć ten rok w poczuciu bycia krystalicznymi (nie oszukujmy się, nie uda im się, zobaczycie jak ten konkretny przkręt wyjdzie w 2018 na światło dzienne), ale ich produkty… Powiedzmy sobie szczerze – ta rzecz, na którą czekają tłumy, raczej nie będzie tak fajna, jak moglibyśmy się spodziewać. Jej funkcje będą uboższe, cena za wysoka, a na sam koniec okaże się, że konkurencja też to ma. Albo i więcej. No i nie każcie mi mówić o tych wszystkich wyczekiwanych filmach, grach, książkach czy płytach, które okażą się być zwykłym chłamem. Obyśmy tylko zdążyli przeczytać niepochlebne recenzje tego całego badziewia, zanim wydamy na niego nasze ciężko zarobione pieniądze…

Kolejną rzeczą są katastrofy. Zarówno te naturalne, jak i spowodowane przez człowieka. Tak, 2018 nie będzie od nich wolny. Co ważniejsze, będą wśród nich także te, które wstrząsną nami na całego. Ludzie stracą życie, zdrowie, majątek. A my będziemy mogli tylko bezsilnie to obserwować i najwyżej zmienić swoje zdjęcie profilowe. Oczywiście – 2018 będzie kolejnym rokiem, w którym jeszcze bardziej będziemy mieć przesrane przez globalne ocieplenie. Przekroczymy kolejne granice, za którymi czeka nas równia pochyła w dół. Generalnie możemy się już żegnać ze światem, jaki znamy.

Oczywiście w tym całym źle swoje paluchy umoczą też wszelkiej maści terroryści. Nieważne jaką religię wyznają, jaki mają kolor skóry czy za jaką sprawę walczą. Wyrządzą więcej krzywdy, niż byśmy chcieli. I niech nie będzie dla nikogo pocieszeniem, że w większości ucierpią anonimowi ludzi tysiące kilometrów stąd, w zapomnianym przez bogów, ludzi i media kraju. Przecież to równie dobrze może być u nas.

A na sam koniec – życie osobiste. Nie ma się co łudzić, że 2018 dokopie wszystkim i wszystkiemu wokół, a nas oszczędzi. Uderzy, gdy będziemy się tego najmniej spodziewać. Nie wiemy, co to będzie. Może zwolnienie w pracy, może zakończenie związku, a może zniszczą się nam nasze ulubione buty – ale to pewne, że coś się przydarzy. I nieważne, że w następnej pracy się rozwiniemy, martwy od dawna związek blokował nas przed pójściem dalej, a buty były niemodne od trzech sezonów. 2018 będzie najgorszy.


Ale to dopiero za 363 dni. Póki co nie wychylajmy się zbytnio i żyjmy nadzieją, że może nie będzie aż tak tragicznie. No i szukajmy pozytywów. W końcu to tylko od nas zależy, jak zapamiętamy ten rok.

Photo by Kristopher Roller on Unsplash

Jeśli podobał Ci się ten tekst, polub mnie na Facebooku!