To tylko smok

Jak przez zdjęcie jednego oka można się znaleźć w oku cyklonu?

Od kilku tygodni, z niesamowitą regularnością słyszę w pracy „oglądałeś?” – i za każdym razem zgodnie z prawdą odpowiadam, że nie. I że jakoś mi się nie spieszy. Prawda jest taka, że w tym roku minął mnie jakoś hype na kolejny sezon Gry o tron, a może go zupełnie nie było, więc nie czułem przemożnej potrzeby oglądania najnowszego sezonu. Ani ta historia mnie jakoś szczególnie nie wciągnęła, ani spora przerwa między sezonami nie ułatwia podtrzymywania miłości.

I w zasadzie to nawet chodził mi po głowie wpis o tym, że bez Gry o tron (a zapewne także dziesiątek innych seriali, którymi żyje świat, a ja mam tak głęboko w nosie) można żyć. Nie spotyka mnie z tego powodu żadne społeczne wykluczenie, bo mam to szczęście, że ze znajomymi mogę porozmawiać na więcej niż jeden temat. Nie cierpię katuszy, bo coś tam do mnie dociera, a i sama historia, jak już wspomniałem, nie pociąga mnie tak bardzo.

I gdy tak sobie myślałem jak ułożyć ten wpis, Marcin wrzucił na fejsa jedno zdjęcie.

Chociaż zima nadeszła, zrobiło się gorąco.

Okazało się, że nieświadomy człowiek przypadkiem opublikował spoiler. Bo zdjęcie było z odcinka, który gdzieś tam nieoficjalnie wyciekł. I dla każdego prawdziwego fana stało się jasne, że niebieskie oko oznacza, że smok zginął i stał się lodowym zombie (czy coś podobnego, serio, nie ogarniam do końca). Jakby tego było mało, sporo osób uznało za właściwe powiedzieć Marcinowi, co myśli o jego zachowaniu (przypominam – nie było ono celowe). Bo zepsuł im przyjemność z oglądania następnego odcinka czy coś tam.

Zresztą zobaczcie komentarze. Wrzuty, jakby chłopak komuś matkę obraził.

Ja nie lubię pisać oczywistości, ale inaczej się nie da. Widzicie – to tylko serial. Nie zależy od tego niczyje życie, nie zachorujecie od poznania zakończenia jednego odcinka. Rozumiem, że być może ten serial jest dla wielu osób doskonały, może wciągnął ich jak nic przedtem, ale nadal – tylko serial. Jeśli stał się on dla ciebie prawie sensem życia, do tego stopnia, że jesteś gotów obrażać kogoś innego, to możesz mieć problem. I to nie z tym, że nie będziesz mieć efektu wow na końcu.

Z drugiej strony – zastanów się przez chwilę. Dlaczego oglądasz ten serial? Czy faktycznie dla wielkiego plot-twistu na końcu? Nie kręci cię widowiskowość realizacji, sposób budowania postaci czy prowadzenia historii? Nie chcesz wiedzieć jak doszło do tego, że smok zginął? Jeśli faktycznie zależy ci tylko na takich momentach zaskoczenia, to możesz odbębnić cały serial w kilka minut, oglądając tylko zwroty akcji.

Albo może to kiepski serial, który poza zaskoczeniem na końcu odcinka nie oferuje nic więcej. W dobrym kryminale możesz od początku wiedzieć, kto zabił, a i tak czytasz z zapartym tchem. W kiepskim chodzi tylko o to, żeby do końca nie domyślić się, że zabił lokaj.

Dla jasności – rozumiem, że odebrano ci frajdę. Ale konkretnie to odebrano ci część frajdy z oglądania tego jednego odcinka. W jednym z wielu sezonów. Jednego z licznych seriali. Wyluzuj, bo gdy następnym razem ktoś coś chlapnie o Grze o tron, to nadciśnienie cię wykończy. I raczej nie wrócisz jako lodowe zombie.

PS: A swoją drogą – będę musiał kiedyś obejrzeć ten sezon. Ale najpierw wolałbym Preachera, tym bardziej że zastanawiam się, czy skończy się tak samo jak komiks, gdzie Święty od Morderców zabija Boga.

Tak, tam wyżej jest spoiler, wystarczy zaznaczyć tekst. Nawet jeśli go poznasz, to lektura komiksu i oglądanie serialu powinno sprawić ci olbrzymią przyjemność. I takiej przyjemności życzę ci z każdego serialu.

Foto: Kyla Duhamel CC BY 2.0

  • Ja to miałam taką wizję, że Ci oburzeni siedzą sobie w autobusie i nagle dociera do nich rozmowa dwóch innych pasażerów, którzy rozprawiają o zakończeniu odcinka GoT i ta osoba do nich podchodzi i zaczyna się na nich wydzierać, że specjalnie zniszczyli jej sens życia, że zrobili to z premedytacją i braku szacunku do ludzi.

    • Ja bym dla pewności jeszcze nakrzyczał na przedsiębiorstwo komunikacji miejskiej.