Z życia wzięte: smog

Bo kiedy powietrze widać, to trudno o tym nie dyskutować.

Kraków, jakiś czas temu. Jeszcze przed ogólnopolskim zaniepokojeniem jakością powietrza, wszechobecnymi zapytaniami o maski czy takim generalnym „jak żyć?”. To była moja pierwsza wizyta w grodzie Kraka, więc zauważyłem, że zauważam powietrze. Wyglądało nieco jak mgła, ale jakaś dziwna. Dlatego, gdy tylko nadarzyła się okazja poruszyć ten temat z mieszkańcem, nie wahałem się ani chwili.

I tak właśnie, siedząc w jednej knajpce na Kazimierzu, wdaliśmy się w rozmowę o jakości powietrza. Zakończoną tym, że na nasze stwierdzenie o wyższości trójmiejskiego powietrza mieszkaniec Krakowa wyjął telefon i odpalił specjalną aplikację, aby pokazać nam, że nie jest tak źle.

– O, widzicie, dziś jest całkiem spoko. Dwieście ileś procent.

– Dwieście ileś procent czego? – zapytałem przytomnie.

– Dwieście ileś procent ponad normę.

Zdębiałem. To było całkiem spoko?

– Poza tym – usłyszeliśmy – z pewnością są miejsca w Gdańsku, gdzie powietrze jest gorsze niż w niektórych miejscach w Krakowie!

No fakt, tego nie byłem w stanie podważyć.

– Wiesz, może tak jest – zacząłem – że są w Gdańsku miejsca gorsze od niektórych miejsc w Krakowie, ale to coś znaczy, że ty masz aplikację pokazującą zanieczyszczenie, a ja nie.


I nadal tej aplikacji nie mam. Nie muszę – na szczęście. Ale jak patrzę na doniesienia w mediach i na fejsie, to widzę, że tego typu appka jest coraz popularniejsza na południe od Gdańska. Wielu moich znajomych wrzuca na fejsa zrzuty ekranu, pokazujące poziom zanieczyszczenia. Niektórzy pytają o dobre maski przeciwpyłowe.

Wiecie, czego się obawiam? Że to spowszednieje. Że zamiast walczyć i coś z tym robić, zamiast wkurzać się poziomem zanieczyszczenia tak bardzo, że aż chce się wrzucić zrzut aplikacj na fejsa – zaczniemy wzruszać ramionami. Bo przecież tak jest codziennie.

Alarmy nie będą robić na nikim wrażenia – trochę jak żółty pasek w TVN24, który kiedyś faktycznie znaczył coś pilnego, a dziś jest normą. Wszyscy kupią maski przeciwpyłowe i będzie to dla nich taki sam wydatek jak na chusteczki higieniczne lub mydło. Smog stanie się czymś, co było, jest – i pewnie będzie. Nauczymy się z nim żyć.

I dlatego codziennie, widząc informację o zanieczyszczeniu, zamiast zastanawiania się, jaki kolor maski pasuje mi dziś do butów, trzeba powtarzać sobie jedno: to nie jest normalne. Mówić o tym każdemu. Pisać. Namawiać polityków do zrobienia czegoś. Walczyć.

Bo chciałbym jeszcze kiedyś zobaczyć Warszawę. Ale póki co – nie ruszam się z domu.

Jeśli podobał Ci się ten tekst, polub mnie na Facebooku!