Jestem perfekcjonistą na odwyku – rozmowa z Jackiem Kłosińskim

Laureat nagrody jury na Blog Forum Gdańsk 2016. Pasjonat swojej pracy. Człowiek – inspiracja i jeden z najbardziej zajętych bohaterów moich wywiadów. Jacek Kłosiński, autor bloga klosinski.net, znalazł kilka chwil na rozmowę o tym, że praca powinna być przyjemnością, a nie tylko obowiązkiem.

Wydajesz się być mocno zabieganą osobą – na ile dni lub tygodni do przodu masz zapełniony kalendarz? Nie męczy Cię konieczność planowania wszystkiego?

Ta obsesja planowania w pewnym momencie stała się koniecznością, a nie tylko świadomym wyborem. Po prostu zaczęło dziać się w moim życiu tyle, że musiałem zamienić się w bardzo zorganizowanego człowieka. Szkolenia i różne inne projekty mam rozpisane na kilka miesięcy do przodu. Mam też małe dziecko, które wymaga dużo uwagi. Na szczęście polubiłem temat produktywności, planowania itp. więc stało się to w pewnym sensie także moją pasją i małą obsesją.

A nie chciałbyś czasem zwolnić i odpocząć?

Te elementy luzu, zwolnienia też mam wpisane w kalendarz. Staram się planować kiedy mogę poleżeć z książką, a kiedy będzie okazja iść pograć w piłkę. Takie przystopowanie ma później ogromne przełożenie na wydajność, więc łączę dwa w jednym – odpoczywam i dbam dzięki temu o produktywność (śmiech).

Czy spodziewałeś się wygranej na Blog Forum Gdańsk?

Wierz lub nie, ale zapomniałem o tym zgłoszeniu. Swojego bloga zgłasza się ładnych kilkanaście dni przed samą konferencją i zupełnie w tym czasie nie myślałem o tej nagrodzie. Dopiero przed wejściem na salę gdzie miały być przyznawane statuetki koleżanka powiedziała, że trzyma za mnie kciuki – pomyślałem „hej, faktycznie, przecież się zgłosiłem” (śmiech).

A co poczułeś wchodząc na scenę?

To chyba można nazwać docenieniem. Oczywiście była też radość i zaskoczenie, ale patrząc z perspektywy czasu ta nagroda to dla mnie takie poklepanie po plecach i zachęta do dalszej pracy.

Czy wiesz, dlaczego wygrałeś?

Szczerze mówiąc – nie mam pojęcia. Nie znam argumentacji i nawet nie wiem kto był członkiem jury.

A może domyślasz się? W tym roku ważnym kryterium było poruszanie kwestii społecznych.

Wolałbym nie tworzyć własnych teorii w czyimś imieniu, ale raczej nie stawiałbym na kwestie społeczne bo do takiego worka bym siebie nie wrzucił.

jacek_klosinski_szkolenieAle Twoim zdaniem istnieje coś takiego jak społeczna odpowiedzialność blogera?

Myślę, że blogerzy mają większy wpływ na społeczeństwo niż się blogerom – i samemu społeczeństwu – wydaje. Oczywiście można na to patrzeć z różnych perspektyw. Jest skala mikro, gdzie pojedynczy wpis może komuś pomóc lub do czegoś zainspirować, ale są też duże akcje i inicjatywy, które oddziałują na tysiące ludzi. Na Blog Forum Gdańsk mówi się o tym sporo, ale mam wrażenie, że poza tą konferencją wspominamy o tym za mało.

A jak moglibyśmy mówić – i przede wszystkim robić – więcej w tym temacie?

Wydaje mi się, że potencjał łatwiej byłoby wykorzystać gdyby blogosfera zrobiła się chociaż trochę bardziej zgrana. Teraz brakuje jakiejś organizacji, stowarzyszenia, grupy – czy jakkolwiek inaczej to nazwać – która będzie wyznaczała kierunki i motywowała do określonego działania. W takim rozproszeniu jakie oglądamy obecnie, trudniej o coś więcej niż oddolne, mniejsze akcje.

Czyli – możemy pomagać?

Bloger ma wpływ – może realnie pomagać, ale też szkodzić. Warto mieć to cały czas z tyłu głowy i tworzyć odpowiedzialnie.

A jak to tworzenie odpowiedzialnie przejawia się u Ciebie?

Moja misja jest jasna – chcę pomagać w pracy. Chcę walczyć z mitem, że praca to obowiązek, na który jesteśmy skazani. Poświęcamy jej prawie 25% naszego życia. Warto zadbać o to, żeby ten czas był nie tylko produktywny i efektywny, ale też po prostu dawał radochę.

Wydaje mi się, że stąd prosta droga do lepszego społeczeństwa, skoro już o tym rozmawiamy.

Lepszego społeczeństwa? Jak to?

Wyobraź sobie, że każdy nauczyciel uwielbia swoją pracę. Ona jest jego pasją, daje mu radość i poczucie samorealizacji. Pomyśl jak fenomenalnie mogłoby się to przełożyć na poziom nauczania, wiedzę którą zdobywamy, a w efekcie postępy które moglibyśmy osiągnąć jako społeczeństwo.

To ma zastosowanie praktycznie w każdej branży. Większa satysfakcja z pracy to lepsi lekarze, skuteczniejsi policjanci, więcej wynalazków itd. Za duży nacisk kładziemy na wiedzę i edukację, a za mały na zadbanie o to, żeby ci wykształceni ludzie byli później szczęśliwi w tym co robią na co dzień. Co z tego, że wiem jak budować świetne statki skoro szczerze nienawidzę tego zajęcia?

No właśnie – wspomniałeś kiedyś, że ludzie czasem dziękują Ci za Twoje wpisy, ponieważ spowodowały u nich zmianę w życiu. Kto najczęściej Ci dziękuje?

Ludzie, którzy gdzieś utknęli i nie znaleźli rozwiązania. Przyszli studenci szukający dla siebie odpowiedniego kierunku. Wypaleni pracownicy zastanawiający się nad zmianą pracy itp.

To dla nich piszesz? Jak określiłbyś swojego czytelnika?

Moi czytelnicy to ludzie ambitni. Tacy, którzy chcą więcej i nie godzą się na wpisywanie w sztywne ramy, które im się nie podobają. Chcą się rozwijać, uczyć, być produktywni, szukają inspiracji, pomysłów. To nie są ludzie, którzy w pracy najchętniej spaliby pod stołem. Sporo u mnie branży kreatywnej – grafików, copywriterów, blogerów, fotografów, programistów – od tego zaczynałem blogowanie i ta społeczność ze mną została.

Taka społeczność – to wiele osób?

Na pewno nie będę nigdy blogiem masowo popularnym. Profil czytelnika, o którym mówię, to ludzie należący do mniejszości, a nie do większości. Co nie znaczy jednak, że takich osób jest mało. Myślę, że dojście do poziomu 100 tys. czytelników miesięcznie jest planem zupełnie realnym i taki mam cel na najbliższe lata.

Trzymam kciuki – po odejściu z pracy dla blogowania będzie chyba łatwiej to osiągnąć?

Odszedłem z mojej firmy nie tylko dla blogowania. Blog to tylko pewien środek do realizacji innych celów: szkoleń, kursów, książek, prezentacji. Nie jestem i nie będę blogerem pełnoetatowym, żyjącym tylko z tego. Nie chcę żeby tak było.

Właśnie, wspomniałeś kiedyś, że wolałbyś być postrzegany jako doradca, a nie jako bloger. Nie chcesz łatki blogera?

To nie chodzi o wizerunek blogerów, ale bardziej o to, czym się zajmuję i czym chcę się zajmować. Bloger to za duży skrót myślowy. Moją pracą nie jest pisanie bloga, ale raczej pomaganie ludziom. Czasami w formie bloga, ale też nie tylko. Po prostu na to co robię patrzę nieco szerzej.

A nie boisz się, że te 100 tysięcy osób, dzięki Twojej pomocy, będzie spędzać w pracy więcej czasu – chociaż z uśmiechem na ustach?

Myślę, że to dwie różne rzeczy. Czym innym jest satysfakcja z pracy, a czym innym balans pomiędzy życiem zawodowym, a tym pozostałym. Powszechnie panuje przekonanie, że na rozrywki i przyjemności jest czas po pracy. Dlaczego praca sama w sobie nie może być taką przyjemnością, wyzwaniem i zajęciem, które daje satysfakcję?

Brzmi fajnie, ale jak najprościej to zrobić?

To brzmi banalnie, ale trzeba po prostu znaleźć tę jedną rzecz, która sprawia, że chce Ci się pracować całymi dniami. Zamiast szukać zajęcia, które da satysfakcję, trzeba zacząć od szerszego powodu, który daje motywację. Co Cię kręci? Władza? Pieniądze? Uznanie? Wolność?

Dopiero do tego dopasuj zawód, pomysł, działania. Ważne jest żeby być tutaj ze sobą absolutnie szczerym. Jeśli kręcą Cię pieniądze, a wizja bogactwa powoduje przyspieszone bicie serca, to nie ma w tym niczego złego. Nie będziesz wtedy szczęśliwy zarabiając mało, nawet kiedy będziesz osiągać sukcesy zawodowe na innych polach.

To chyba tylko brzmi tak prosto?

Musisz znaleźć coś takiego. To nie jest od Ciebie zależne, nad tym się nie panuje, nie możesz z tym walczyć. Musisz siebie posłuchać i znaleźć taką motywację. Do niej dostosuj takie zajęcie, które Ci to umożliwi.

jacek_klosinski_szkolenie2-1A co Cię napędza do działania?

Odkryłem, że kręci mnie poczucie, że ludzie potrzebują i doceniają to, co robię. Kiedy ktoś mi mówi np., że moje szkolenie było świetne i zmieniło jego życie, to ja mam w oczach łzy i chcę pracować jeszcze ciężej. Jestem wtedy szczęśliwy. Pracuję po to, żeby to słyszeć.

I wszystko pod to ustawiasz?

Mi realizację mojego celu umożliwia blogowanie, szkolenia, kursy itp. Nie umożliwiało mi tego prowadzenie agencji brandingowej, więc musiałem z niej zrezygnować i skupić się na celu.

A jak wygląda u Ciebie work – life balance? Skoro kręci Cię to, co robisz, to chyba spędzasz w pracy ponad 25% czasu?

Ale widzisz, znowu pojawia się tutaj ukryta teza, że dużo pracy to coś złego. U mnie work-life balance jest bardzo zaburzony, gdyby spojrzeć na to z boku oczami „typowego Kowalskiego”, który o 15:59 podbija kartę i znika z biura. A ja naprawdę wolę napisać artykuł na bloga niż np. pograć na konsoli czy oglądać seriale. Bardziej mnie to kręci. Nie potrafiłbym się zmusić do robienia czegoś tylko dlatego, że nie wypada mi tyle pracować.

Oczywiście praca to nie jest cały mój świat. Czas spędzany z rodziną jest dla mnie bezcenny, znam też wartość odpoczynku, ale dla mnie praca to także forma rozrywki. Nie męczę się na siłę, po prostu uwielbiam to robić i dlatego robię to często. Co w tym złego? (śmiech)

W sumie nic. Wspomniałeś w jednym wywiadzie, że z pomysłem jest jak z dzieckiem – nie wystarczy wpaść, trzeba jeszcze wychować.

Ludzie bardzo pomysłowi i kreatywni mają tę sporą wadę, że szybko się nudzą. Wymyślanie jest ekscytujące, ale realizacja to ciężka praca i perspektywa wysiłku już nie jest taka różowa.

Jesteś więc, ze swoimi radami, takim blogerem parentingowym dla idei? Żeby od wpadnięcia dojść do wychowania?

Myślę, że tych dwóch rzeczy nie można rozłączać. Tzn. dobry pomysł to taki, który nie tylko siedzi w naszej głowie, ale też został wdrożony, pokazany światu i przetestowany. Tak samo jak warto uczyć się kreatywności, tak samo trzeba uczyć się produktywności, planowania, motywacji, organizacji i innych elementów, które te pomysły później pozwalają zrealizować.

No właśnie – realizacja. W innym wywiadzie wspominasz, że nie jesteś nigdy w 100% zadowolony z efektu pracy. To jak – można realizację pomysłu zakończyć, czy też to niekończąca się opowieść?

Tak – jestem perfekcjonistą na odwyku (śmiech). To mój naprawdę spory problem. Myślę, że byłbym dziś dużo dalej gdyby nie wieczna ochota dopieszczania i lęk przed tym, że „jeszcze nie jest wystarczająco dobrze”. Amerykanie mówią, że „done is better than perfect” i ja się ciągle tego uczę. I coraz lepiej mi idzie. Np. wygląd bloga nadal uważam za fajny. Nie jest to oczywiście 100% zadowolenia, ale ręce mnie nie świerzbią żeby poprawiać (śmiech).

A patrząc na całość – jesteś na 100% zadowolony z tego, gdzie jesteś? Z drogi, którą podążasz?

Jestem teraz naprawdę 100% zadowolony ze stylu pracy, który sobie zbudowałem. Nic mnie nie gryzie i nie uwiera – robię to, co aktualnie chcę robić. Ale oczywiście nie jestem zadowolony z miejsca, w którym jestem (śmiech). Jestem młody i mam poczucie, że najlepsze jeszcze zdecydowanie przede mną. Mam masę planów. Doceniam to, co mi się do tej pory udało, ale to jeszcze zdecydowanie nie jest moment, w którym mogę powiedzieć, że doszedłem do celu.

Zatem życzę Ci, abyś zdążał do celu w odpowiednim dla siebie tempie i dziękuję za rozmowę.

To ja dziękuję za zaproszenie!

Foto: zdjęcia z bloga klosinski.net