Blog Forum Gdańsk 2016, czyli wrażenie zmiany

Od najlepszej konferencji na świecie minęły już ponad trzy tygodnie. Wydawać się może, że czas podsumowań już za nami, ale muszę, po prostu muszę to napisać.

Tak, to znowu była najlepsza konferencja. Tak, znowu była masa inspiracji. Znowu nietuzinkowi ludzie na scenie i na widowni. Ale jednocześnie – bardziej niż kiedykolwiek wcześniej – miałem wrażenie, że to BFG jest inne od poprzednich.

I nie tylko ja tak miałem.

Kasia napisała, że dojrzała do tego, aby nie być uczestnikiem kolejnych edycji BFG. Jej zdaniem miejsce na widowni należy się młodszym. Szanuję tę decyzję i uważam ją za bardzo dojrzałą. Zgadzam się też po części z tym, co Kasia napisała – że można odnieść wrażenie kręcenia się w kółko. Coś w tym jest – motyw zmieniania świata przez blogerów przewijał się już kilka razy, choćby przez niezapomniane „efekty uboczne”.

Ale jednocześnie mam wrażenie, że BFG, w przeciwieństwie do innych imprez rzeczywiście wałkujących to samo, stara się z tego zaklętego kręgu wyrwać (pominę fakt, że ów krąg dla BFG leży w nieco innym miejscu niż kręgi pozostałych imprez). BFG szuka, podsuwa pomysły, słucha uczestników. Tym razem organizatorzy postanowili zrobić warsztaty i – choć w przypadku tych, na których byłem, właściwsze byłoby określenie „wykład” – to może być krok w dobrą stronę. Nieustannie powtarzam, że brakuje mi konkretnej konferencji warsztatowej i byłoby super, gdyby obok dyskutowania o ideach znalazło się w Gdańsku miejsce i na to.

To, w czym się z Kasią nie zgadzam, to spojrzenie na zapraszanych gości. Konkretnie – dziennikarzy. Może nie dostrzegam czegoś, ale nie wydaje mi się, żebyśmy podchodzili do nich na kolanach. W podobne tony uderzył w swojej relacji Michał, zastanawiając się, czy nie mamy kompleksów wobec dziennikarzy. Tak, wiem, że nie jestem reprezentatywny, ale ja tak nie mam.

Owszem, doceniam autorytet zaproszonych gości, ale oni są autorytetami dziennikarstwa właśnie, a nie blogowania! Inny świat, inne narzędzia. I jeżeli BFG umożliwia nam spotkanie z nimi, to nie po to, abyśmy ich kopiowali, ale po to, aby móc się nimi zainspirować. I to niekoniecznie warsztatowo. Podobnie oceniam zaproszenie w zeszłym roku profesora Bralczyka, a w tym – profesora Vetulaniego. Autorytety? Bez dwóch zdań. Blogosfery? W żadnym wypadku. Źródło inspiracji – przeogromne (choćby do tego jak NIE kierować każdej rozmowy na tematy polityczne). I dlatego też nie zgadzam się z opinią Pawła, że z wiedzy o pisaniu reportaży mogą skorzystać tylko ci, którzy chcą je pisać.

Natomiast zgodzę się z Kasią i Pawłem w tym, że gdzieś nam się gubi słowo „Forum”. Pamiętam pierwsze BFG w 2010, gdy podczas wystąpień padało wiele pytań z widowni, a na ekranie obok toczyła się nieocenzurowana dyskusja na Blipie. Teraz? Owszem, jest czas na zadawanie pytań, ale to kilka minut na koniec prezentacji. Są dyskusje, ale w formie paneli, z wybranymi gośćmi. Prawdziwe forum buzuje na korytarzu, przy kawie. Pytanie tylko, czy faktycznie blogerzy szukają wtedy odpowiedzi na pytania, które stawiają nam organizatorzy.

Zabrakło mi jeszcze jednego – przy wręczaniu nagród. Wiem, że to mają być nagrody, a nie rankingi, ale co by szkodziło, gdyby po wręczeniu statuetek podać gdzieś, kto zajął drugie, trzecie i kolejne miejsce w danej kategorii? I z jaką liczbą głosów. Bo wiem, że Michał Szafrański jest blogerem wpływowym, a Konrad Kruczkowski – odpowiedzialnym społecznie, ale czy są jedyni? I o ile wyprzedzają tych drugich? To mogłoby pokazać bogactwo polskiej blogosfery (lub jej ubóstwo).

I ostatnie – bo przecież nie może być tak, że jedyne refleksje po BFG dotyczyły BFG właśnie. Moje własne blogowanie. Po tych wszystkich prelekcjach zacząłem się zastanawiać, co ja chcę dać światu moim blogowaniem (i czy mogę przy okazji ten świat zmienić)? Nie bez powodu na blogu była długa przerwa – myślałem, szukałem. I nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić, że znalazłem odpowiedź. Ale wydaje mi się, że do czegoś dochodzę.

Chciałbym być tym blogiem, który czytają ludzie ciekawi świata. Ciekawi faktów, które dla nich wyciągnę po dobrym researchu. Ciekawi opinii – nie tylko moich. Ciekawi historii, przedstawianych w wywiadach lub reportażach. Ciekawi na tyle, że po lekturze moich tekstów będą mieli raczej więcej pytań, niż odpowiedzi – ale będą z tym szczęśliwi. Od czasu do czasu chciałbym oczywiście pokazać coś lekkiego i zabawnego, ale nawet wtedy wolałbym, aby to nie były tylko #heheszki, ale wstęp do rozmowy.

Liczę na to, że dzięki własnej pracy (i z Waszym wsparciem) uda mi się to osiągnąć. I za rok, na BFG, będę mógł powiedzieć: nie wiem, czy zmieniam świat, ale razem z moimi Czytelnikami intensywnie o tym myślimy.

A to już będzie coś.

  • nieobiektywniej

    Dyskusje w formie paneli z gośćmi, brak realnej interakcji w czasie prezentacji – bardzo przypomina mi to festiwal podróżników Kolosy, który z kameralnej imprezy stał się masówką. Półtora roku temu, po zobaczeniu kolejek i przeciskaniu się przez jawnie znudzonych uczniów, najwyraźniej siłą przywleczonych przez nauczycieli, zrezygnowałam z corocznej tradycji. Szkoda, bo właśnie możliwość rozmowy i wymiany myśli jest tym, co przyciąga – inaczej możemy sobie sławnych ludzi podglądać w telewizorze czy na YT. Oby BlogForum nie poszedł tą drogą.

  • Ja Cię tam widzę, tak jak Kasię, jako prelegenta. Może panel połączony z impro? 🙂 #oglądałabym