Twój pupil nie każdego cieszy

Są takie cztery słowa, które wypowiadane są zawsze z bezpodstawną pewnością. I zawsze mnie zastanawiają osoby je wypowiadające.

Pora dnia nie jest istotna. Tak samo pora roku. Ani nawet miejsce. Może to być letni wieczór koło domu, może być zimowy poranek przed pracą. To może przydarzyć się zawsze, wszędzie i każdemu. Idziesz spokojnie (albo nawet nie idziesz, jeśli nie chcesz się męczyć), myślisz o życiu (albo i nie, jeśli wybitnie nie chcesz się męczyć), gdy nagle do rzeczywistości przywołuje cię ostry dźwięk.

Szczeknięcie. I kolejne. Warknięcie i ponownie szczeknięcie. A potem to już ujadanie.

Rozglądasz się i już widzisz. Mały czy duży, jednobarwny czy łaciaty – nie ma żadnej zasady. Stoi i szczeka na ciebie. A potem przestaje stać i podbiega szybciej, niż sobie tego życzysz. Może tylko zdąży dobiec, a może nie. Może spróbuje oprzeć się o ciebie łapami, a może jedynie obwącha twoje buty. Gdzieś pomiędzy tymi czynnościami prawdopodobnie je usłyszysz. Cztery słowa.

Spokojnie, on nie ugryzie.

Zawsze, gdy to słyszę, powstrzymuję się przed powiedzeniem „skąd ta pewność”, bo i tak wiem, co usłyszę. Przecież on tylko chce się przywitać. Nie ma się co bać. Jeszcze nigdy nikogo nie ugryzł. To taki łagodny pies. A że ujada? To z radości.

Jak mało wyobraźni trzeba mieć, aby wypowiadać takie słowa z niezmąconą pewnością siebie?

To jest pies. Zwierzę. Owszem, oswojone. Tak, spędzasz z nim większość dnia. Ale nie wiesz, co mu w głowie siedzi. Nie wiesz, co go rusza, co mu się kojarzy, kiedy mu odbije. Bo odbić może każdemu i zawsze, takie życie. A psu nie wytłumaczysz grzecznie i łagodnie, że coś mu się pomieszało. Bo pies reaguje instynktownie. Tak, wiem – ten twój akurat jest najmądrzejszy i najbardziej ułożony, ale jak mu rzucić patyk, to i tak za nim pobiegnie, prawda?

Psy mają dość ubogi wachlarz wyrażania emocji. Cieszą się – szczekają. Denerwują się – szczekają. Smucą się – pewnie też szczekają, cholera je wie. Szczekanie to składowa głośnego, denerwującego dźwięku oraz prezentacji zębów, przystosowanych do gryzienia i szarpania. Skąd wiesz czym różni się jedno szczekanie od drugiego i że właśnie to konkretnie nie znaczy „będę gryzł”? Tym bardziej, że twój pupil podobno nikogo jeszcze nie ugryzł.

Odwracając sytuację – gdyby twój pies podbiegł do mnie, a ja w tym momencie wyciągnąłbym z kieszeni brzytwę i powiedział „spokojnie, nie zrobię mu krzywdy” (bo nawet nie miałbym zamiaru), to czy budziłbym zaufanie? A przecież można się ze mną o wiele lepiej porozumieć, bo mogę dość precyzyjnie powiedzieć dlaczego wyciągam brzytwę na widok twojego psa.

Oczywiście, zawsze możesz z takim kpiącym uśmiechem stwierdzić, że jeśli ktoś boi się psów, to powinien się leczyć. Cóż, jeśli ktoś uważa, że najlepszym sposobem na zwalczenie dowolnego lęku jest gwałtowna konfrontacja z jego źródłem, to chyba nie powinien się wypowiadać. Na żaden temat. A już z pewnością nie powinien mówić owych czterech słów. Lepiej kupić dobrą smycz. Zanim ja kupię brzytwę.

Oczywiście spokojnie, nikomu nic nie zrobię.

Foto:  / CC BY-SA 2.0

  • Mam psa i zgadzam się z tym w 100%. Zawsze go trzymam na smyczy przy nodze jak gdzieś idziemy. Jedynie tam gdzie może to sobie biega, ale to z innymi psiakami.

  • Rafał Jackowski

    Mam spaniela i tak się przyzwyczaił do ludzi, że nigdy nawet nie warknął. Więc smycz jest zbędna;)

    • Otóż nie jest zbędna – zgodnie z prawem musisz psa zabezpieczyć 🙂

  • Pies powinien budzić respekt i szacunek. Mam owczarka niemieckiego i coś o tym wiem. Ale też nie można demonizować tych zwierząt – dobrze ułożony pies na ulicy nie powinien zwracać uwagi na ludzi. Przynajmniej moja psica na spacerze ignoruje ludzi czego nie można powiedzieć jak ktoś wejdzie za ogrodzenie czyli na jej teren….