Właściciele psów

Idę po zakupy. Już widzę drzwi sklepu. A przed nimi jakże znajomy widok.

Rozumiem, że w dzisiejszym, zabieganym świecie, trzeba umieć robić kilka rzeczy równocześnie. Wprawdzie wszelkiej maści autorytety mówią wprost, że multitasking nie działa, ale próbować warto. Bo nawet jeśli w pracy to jest niemożliwe, to poza nią – warto spróbować.

Dlatego słuchamy audiobooków w samochodzie, czytamy książki w pociągu czy też załatwiamy rozmowy telefoniczne podczas zakupów. I super. Jednego tylko nie jestem w stanie zaakceptować.

„Miłośników” psów, którzy postanawiają załatwić za jednym zamachem spacer ze swoim pupilem i zakupy. Śmiało wchodzą do sklepu i uwiązują zwierzę przed nim. Nie, nie mówię tu o tych, którzy wyszli z psem i nagle przypomniało im się, że muszą wstąpić do osiedlowego warzywniaka po pomidora. Mam na myśli tych, którzy idą po zakupy, po czym tuż przed drzwiami zerkają na swoją listę zakupów, widzą tam „Pedigree Pal” i walą się w czoło – no fakt, mam psa! To może go wezmę na spacer. Niech się przejdzie. W końcu o moją własność muszę dbać.

I pies ma spacer. Od klatki do drzwi sklepu. I następnego sklepu. I jeszcze następnego. Kilka kroków, merdnięcie ogonem i upalikowanie. Nie ciesz się, głupi piesku. To nie jest twój spacer. Teraz towarzyszysz człowiekowi w zakupach, wiec czekaj grzecznie. Chcesz sobie pobiegać? Albo chociaż pochodzić? Bardzo mi przykro. Siedź przywiązany do barierki czy stojaka rowerowego. Najlepiej przed sklepem mięsnym.

20160312_150356

A już szczytem są ci, którzy wiążą psa przed hipermarketem. Albo galerią handlową. Pewnego dnia widziałem psa uwiązanego przed gdańską Galerią Bałtycką przez minimum pół godziny! Och, jaki miał radosny pysk! Jeszcze bardziej niż te dwa psiaki, które widzicie na zdjęciu powyżej. Siedział koło drzwi, mijały go setki osób, było zimno, a on czekał – bo jego ludzki towarzysz postanowił jednak zachować się jak jego właściciel.

Gdy widzę takiego psa, zastanawiam się, kim jest ten, kto go uwiązał? Takim samym znawcą psów jak ci, którzy trzymają całymi dniami husky w trzydziestometrowych apartamentach na dziesiątym piętrze? A może kimś, kto po wyjściu z kina, teatru lub choćby siłowni siada sobie na pół godziny na ławce przed sklepem i podobne atrakcje chce zafundować swojemu zwierzakowi? Tego nigdy się nie dowiem, ale podejrzewam, że jest to ktoś, kto nie powinien zajmować się psem.

Foto: Matt DeavenportCC BY-ND 2.0