Biust nasz codzienny

Taka mała brodawka, a tak wielką różnicę robi. Pora wreszcie z tym skończyć!

W dziedzinie równouprawnienia płci dokonał się gigantyczny postęp. Mężczyźni nauczyli się gotować (i to lepiej od własnych matek), kobiety fedrują na przodku (mam nadzieję, Śląsk to dla mnie nadal trochę baśniowa kraina), odpuściliśmy sobie to całe protekcjonalne ustępowanie miejsca i przepuszczanie w drzwiach.

Tylko jeden krok dzieli nas od tego wspaniałego momentu, gdy jedyną różnicą między kobietami i mężczyznami będzie te kilka procent wypłaty (ale nie oszukujmy się, to przecież nic takiego). Tym krokiem jest stosunek do sutka.

Zobaczcie – w dowolnym filmie (pomijając te dozwolone od lat 18) kobiece sutki są tematem tabu. Lepiej, żeby żaden z nich nie skalał swoją obecnością taśmy filmowej, a w przypadku seriali telewizyjnych (ponownie – innych stacji niż HBO) damskie sutki po prostu nie istnieją. Nie ma ich. Wyewoluowały w zupełnie gładkie piersi. Jest to nawet zgodne z tym, co nas otacza, bo choćby człowiek nie wiem jak wytężał wzrok, damskiego sutka na ulicy nie uświadczy.

Sutki męskie to zupełnie inna sprawa. W telewizji, na plakatach, w magazynach – można je znaleźć wszędzie. W każdym kształcie, kolorze i rozmiarze. Męska klata musi mieć wyraźnie widoczny sutek, inaczej widz czułby się niedopieszczony. Sutki kłują w oczy. I to nie tylko z mediów, ale też na ulicy. Gdy słońce przygrzeje, temperatura przekroczy magiczne dwadzieścia stopni, a w sercu obudzi się dawno skrywana nutka Apolla, panowie przerzucają nonszalancko koszulki przez ramię i pokazują wspaniałe torsy. Oczywiście nie wszyscy, jedynie ci, którzy mają co pokazać.

No i gdzie tu równouprawnienie, się pytam?

Na filmy i seriale nie mam co liczyć. Tam to wiadomo – z jednej strony ruja i poróbstwo, które za wszelką cenę będzie eksploatować męskie sutki, a z drugiej fałszywa świętoszkowatość, każąca kobietom zakrywać się po czubek nosa. Ale na ulicach, wśród zdrowych, normalnych ludzi? To aż dziw bierze, że jeszcze nie udało nam się niczego zdziałać w tej materii.

I dlatego właśnie dziś pozwalam sobie na apel – mam nadzieję, że poniesiecie go w świat.

Panowie! Schowajcie swoje sutki pod ubrania. Nie pokazujcie ich wszem i wobec, Nie, nie musicie ich chować w stanikach, jak panie (choć niektórzy z was z pewnością skorzystaliby z tej części garderoby), ale po prostu ukryjcie je przed wzrokiem postronnych. Wbrew temu, co o sobie myślicie – nie macie się czym chwalić. Ani te wasze klaty nie wyglądają estetycznie, ani ulica nie jest miejscem na ich prezentację. Od dziś, gdy będzie wam za gorąco, zmieńcie koszulkę na lżejszą lub napijcie się czegoś, ale sutka zostawcie schowanego głęboko pod materiałem.

Koszulki z siatki lub z dużymi dekoltami też sobie darujcie. Sutek wyglądający figlarnie zza ubrania pasuje tylko na czerwonym dywanie. I tylko tym gwiazdom, które nie mają dobrego stylisty.

Foto: Lucrezia WhiteCC BY-NC-ND 2.0