Door Kickers

Są takie gry, gdzie nie ma fajerwerków, założenie jest proste, a przyciągają do kompa na długie godziny.

Nie jestem dobrym graczem w szachy, przygotowanie listy zakupów czasem mnie przerasta, ale chcę o sobie myśleć jako o człowieku, który lubi planować. Dlatego od dawna szukałem gry, gdzie nacisk będzie położony właśnie na planowanie – nieistotne czego.

I tak właśnie trafiłem na Door Kickers.

20160314232709_1

W grze kieruję poczynaniami zespołu antyterrorystów. Nie ma jednak mowy o bieganiu z karabinem i strzelaniu do wszystkiego, co wychyli się zza rogu. Tutaj mam funkcjonariuszy, mam plan budynku, mam informację o tym, ilu przeciwników może być w środku i co mam zrobić. I w tym momencie zaczyna się planowanie. Wyznaczanie dróg wejścia, ścieżek w budynku, miejsc, w których funkcjonariusz musi się obrócić, aby zbadać całe pomieszczenie.

20160313004028_1

Nie wiem, gdzie dokładnie będą przeciwnicy, wiec muszę tak zaplanować poruszanie się mojego zespołu, aby nie przeoczyli żadnego zakątka. Bo seria w plecy potrafi zabić pomimo kamizelki kuloodpornej. A martwy funkcjonariusz nie przyda się przy wykonywaniu zadania.

Oczywiście w każdej chwili mogę wcisnąć pauzę i wydać rozkazy od nowa. Ale gdzie tu frajda? Najlepiej jest, jeśli mogę zaplanować całe zadanie od początku do końca. Poświęcić na to kilka, kilkanaście minut. A potem tylko wcisnąć „Go!” i patrzeć, jak policjanci realizują zadanie. Najczęściej w kilka, kilkanaście sekund.

A potem podsumowanie, statystyki, możliwość obejrzenia powtórki – a jeśli ktoś zostanie ranny lub zginie, powtórzenie. Do skutku. Aż wszystko zagra.

Jak to wygląda w praktyce? A na przykład tak. Jeden policjant, uniemożliwienie zabicia zakładnika.

Atak na sklep, wszyscy zakładnicy muszą przeżyć. Bandyci niekoniecznie.

Poszukiwanie zaginionego w bardzo nieprzyjemnym miejscu.

Odbijanie zakładników. 10 sekund roboty (i kilkanaście minut planowania oraz testowania).

Door Kickers wciąga. Może nie ma takiej imersji jak This War of Mine, ale w obu tych grach jest syndrom „jeszcze tylko jednej misji”. Może nie jest tak szybka jak Race the Sun, ale przy niepowodzeniu tak samo jak w tamtej grze tu automatycznie chce się spróbować ponownie. No i ta satysfakcja, gdy po kilkunastu minutach szczegółowego planowania uruchamia się zespół i po każdym wystrzale słychać tylko Tango down, a nie I’m hit.

Po trzech dniach Door Kickers wskoczyła na czwarte miejsce najczęściej granych przeze mnie tytułów na Steam. I z pewnością będzie piąć się w górę. Czy pokona trwające na szczycie This War of Mine? Nie wiem, ale potencjał jest.

A teraz wybaczcie, muszę zrobić nalot na melinę handlarzy narkotyków.

Foto: Jane DoeCC BY-NC 2.0