A co ty zrobisz trucicielowi psów?

Najgorsze reakcje na wstrząsające wiadomości to te, które większość uznałaby za naturalne.

W minionym tygodniu Rafał Masny z kanału Abstrachuje przekazał na facebooku smutną wiadomość. Ktoś celowo otruł jego psa.

Nie znam Rafała, ale jestem w stanie wyobrazić sobie jego ból. Bardzo mi przykro, że stracił swojego czworonożnego przyjaciela. Nie jestem natomiast w stanie wyobrazić sobie, jak bardzo oderwanym od rzeczywistości trzeba być, aby otruć czyjegoś psa. Fajnie opisał to Janek na Stay Fly.

Ale przy tego typu historiach, gdzie mamy do czynienia z cierpieniem niewinnej istoty, zawsze pojawiają się komentarze tych, których ta historia ruszyła. I są to komentarze pokazujące najciemniejszą stronę człowieka.

Nie, nie mówię o tych, którzy wyrażają współczucie. Nie mówię też o tych, którzy jednoznacznie i natychmiast zdiagnozowali sprawcę jako osobę chorą (najczęściej za pomocą fachowych terminów medycznych, takich jak pojeb). Martwią mnie ci wszyscy, którzy od ręki napisali, że gdyby tylko dorwaliby takiego zwyrodnialca, to by go zabili. A z pewnością ciężko uszkodzili.

Serio? Zabilibyście człowieka za zabicie psa? Potrafilibyście odebrać komuś życie? Z takiego powodu? Nie wierzę, że to była wypowiedź we wzburzeniu – taka mogła się zdarzyć w rozmowie twarzą w twarz. Ale tutaj mózg odnotował smutną informację o otruciu psa, przetworzył ją, wymyślił odpowiedź, przelał ją do fejsowych komentarzy, po czym jeszcze nakazał kliknięcie publikuj lub share.

To nie jest spontaniczne. Mieliście czas, aby się zastanowić. A mimo tego zabilibyście lub pobilibyście sprawcę. Chwila zastanowienia, może przeczytania komentarzy powyżej – i jasnym staje się, że ta okropna osoba, która otruła psa, nie może być w pełni zdrowa na umyśle. To musi być ktoś, kto już dawno temu utracił kontakt z rzeczywistością. Może mówi do rzeczy, może ma pracę i znajomych, ale to zachowanie pokazuje, że nie do końca ogarnia to całe życie w społeczeństwie.

To może być ktoś, kto potrzebuje pomocy. Ale wy wolicie go zabić, wyręczając policję i sądy w wymierzaniu kary. Bo tak każe wasze pierwotne poczucie sprawiedliwości. Bo jak poczujecie krew na pięściach, to przywrócicie równowagę we wszechświecie. Chcecie zabić osobę upośledzoną społecznie, bo… tak jest łatwiej? Bo na takich nikt nie zbiera 1% ani nie robi kampanii z celebrytami? Bo osobista (chociaż tak naprawdę nie osobista, bo to nie był wasz pies) zemsta jest dla was ważniejsza niż próba pomocy takiej osobie? Swoim wszechwiedzącym umysłem stwierdzacie, że pomoc będzie nieskuteczna, wiec po co się kłopotać? Lepiej zabić. Pobić. Może nie dotrze, ale wam ulży.

Ja wiem – emocje mogą wyjaśnić wiele. Ale to nie było stwierdzenie wykrzyczane w emocjach. To było zdanie napisane i opublikowane. Co oznacza, że albo faktycznie jesteście skłonni zabić za psa, którego może nawet nie znaliście, albo że potraficie wyłączyć myślenie na te kilka sekund pisania komentarza lub statusu na fejsie.

Proszę – zmieńcie swoje podejście, bez względu na to, która opcja was dotyczy. Nie wiem, co będzie trudniejsze, ale chyba warto się postarać. Aby nie skończyć jako morderca lub bezmyślny internauta.

Choć i tak fajnie, że nie byliście jak ci ludzie, którzy najchętniej sprawcę tego czynu otruliby w taki sam sposób, w jaki zabito psa Rafała. Aby sprawca cierpiał tak samo, jak pies. Ci, którzy tak piszą, w głębi duszy nie różnią się zbytnio od tego zwyrodnialca.

  • Słuszne spostrzeżenia, dobry tekst!

    • Dzięki 🙂 Mam takie odczucia za każdym razem, gdy tłum chce zemsty. Nieważne za co.

  • MG

    Zgadzam się z tobą, że ludzie przeginają w komentowaniu i kompletnie nie myślą, ale odniosę się wyłącznie do jednego twojego zdania: „Zabilibyście człowieka za zabicie psa?”. Nie wiem czy intencyjny z twojej strony czy też moja błędna interpretacja, ale mam wrażenie, że tym tekstem odejmujesz temu obrzydliwemu czynowi obrzydliwości, bo otruto tylko psa. Dla mnie nie ma znaczenia czy sprawca otruł dziecko, babcie, jej kota czy psa sąsiada. Intencyjnie targnął się na życie innej istoty i jeżeli zrobił to raz może to zrobić ponownie, tylko tym razem nie będzie to srający na trawnik pies, a bawiące się na podwórku dzieci. Takie czyny należy tępić tak samo mocno, jak morderstwo drugiego człowieka. Ale masz racje, tępienie i ściganie tego zostawmy odpowiednim instytucjom, inaczej stosując sprawiedliwość społeczną i samosądy popadniemy w anarchię, a to z historii wiemy, że nie kończy się dobrze…

    • Mogło to tak zabrzmieć, ale nie umniejszam otrucia psa. To samo napisałbym po otruciu dziecka. To samo mówię i myślę zawsze, gdy tłum gdzieś skanduje „dajcie go nam” – nieistotne, czy chodzi o truciciela psów, pedofila czy mordercę dzieci. Bo jakoś nie lubię rządów rozemocjonowanego tłumu.

  • Gdyby chodziło o mojego kota – mógłbym.
    Ale ja jestem z Dolnego Wrzeszcza, a tam się żeni kosę z bardziej błahych powodów.

    • Nie wierzę, że nawet taki zakapior z Dolnego jak Ty nie ochłonąłby po jakimś czasie i nie stwierdziłby, że jednak nie warto.

      • W przypadku śmierci jest tak wiele skrajnych emocji, że kiedy okoliczności je ukierunkują, trudno nad sobą zapanować.

        Dla kogoś to może „tylko zwierzę”, ale dla mnie moje zwierzę jest więcej warte niż obcy człowiek.

        • MG

          Zwierzak jest jak członek rodziny. Ale to się rozumie dopiero jak się żyje z tym zwierzakiem parę lat. Niby nic ci nie powie, a rozumie cię lepiej niż nie jeden człowiek.

          P.S. Jest takie przestępstwo jak zabójstwo w afekcie. Myślę, że idealnie się nadaje do tego przykładu…

        • OK, rozumiem. Chcę wierzyć, że ja umiałbym nad sobą zapanować. Ale z drugiej strony – gwarancji nie mam.

  • To chyba wściekłość, żal i bezsilność sprawia, że ludzie ta k reagują. Ktoś kto ma zwierzaka i uwielbia futrzastego stwora nie jest w stanie nikomu zrobić krzywdy. Wiem, że nieraz słowa też potrafią zaboleć ale nie tak jak utrata przyjaciela.