Co musicie wiedzieć o drewnie?

To nie jest kwestia tego, czy musicie wiedzieć cokolwiek. Bo musicie. A przynajmniej połowa z was.

Jest książka – dość popularna, szeroko reklamowana, podobno ciekawa (nie wiem, nie czytałem). Książka ma podtytuł „wszystko, co mężczyzna musi wiedzieć o drewnie”. Widziałem to hasło w internetach, na billboardach, w księgarniach. I za każdym razem zastanawiało mnie jedno: czy faktycznie mężczyzna musi wiedzieć cokolwiek o drewnie? I dlaczego właśnie mężczyzna?

W dążeniu do równych praw i obowiązków obu płci czasem skupiamy się na tych wielkich problemach, jak równe płace, zapominając o „drobiazgach”. Bo przecież nie ma o co kruszyć kopii. Tylko że jest.

Co złego jest w takim stwierdzeniu? To samo co w haśle „wszystko, co kobieta musi wiedzieć o prasowaniu”. Takie stwierdzenie przypisują płciom pewne role. Bo jeśli drwal, to koniecznie mężczyzna. Mężczyzna MUSI znać się na drewnie, inaczej będzie mężczyzną niepełnym. Z kolei kobiecie wolno najwyżej interesować się drwalami, ale od siekiery wara, bo kury przestaną się nieść.

Zanim jednak wydawca rzuci się drukować drugą część „wszystko, co kobieta powinna wiedzieć o drewnie”, krótka historia.

W jednym ze swoich programów Magda Gessler spytała grupy kucharzy, którzy mieli w kuchni nieporządek „czy potrzebujecie kobiety do sprzątania?” – i nikt nawet okiem nie mrugnął. Ona sama się nie zająknęła. Stacja wyemitowała to (chociaż czasem mam wrażenie, że „Kuchenne rewolucje’ to wyrafinowany sposób zemsty TVN na Magdzie Gessler za bliżej nieokreślone winy). Bo przecież wiadomo – do sprzątania tylko kobieta! Nie tylko jest do tego przystosowana genetycznie, ale nie ma też szans, aby facet potrafił cokolwiek dobrze posprzątać! To przecież taki brudas, że z pewnością przeoczy jakąś plamę. I do tego zapewne niezguła, więc będą straty w talerzach i kieliszkach.

Nie bawmy się tak. Nie sugerujmy, że jakaś płeć jest w danej czynności lepsza lub gorsza. Bo nie dość, że to głupie i nieprawdziwe, to do tego mocno blokuje innych. Ile razy słyszałem od jakiejś kobiety, żebym pomógł jej z dowolnym urządzeniem elektronicznym (nieistotne, czy chodzi o kliknięcie czegoś w komputerze, czy o podłączenie telewizora) albo o wbicie gwoździa. A przecież instrukcje podłączania telewizora są neutralne płciowo, a cywilizacja dała nam sporo narzędzi (poczynając od młotka), dzięki którym wbicie gwoździa jest dostępne dla każdego. Tylko że to „nie są rzeczy dla kobiet”, więc po co któraś z nich ma sobie nimi głowę zawracać?

I tak żyją sobie kobiety niepotrafiące podłączać sprzęt domowy i mężczyźni, których przerasta wyprasowanie koszuli. Ale za to są stuprocentowi w swoich rolach płciowych!

 

Foto: Mixy LorenzoCC BY 2.0