Wielki Post 2016

Takie krótkie ogłoszenie. Parafialne.

Jutro zaczyna się Wielki Post. Dla części z Was to bardzo ważny okres w roku, dla części – nic wyjątkowego. Dla mnie to czas, w którym próbuję zmierzyć się z jakąś moją słabością, kiedy mogę sprawdzić, czy umiem się czegoś wyrzec. Miałem więc lata z czterdziestodniowym postem od boczku, alkoholu czy Instagrama. W zeszłym roku odinstalowałem z telefonu wszystkie aplikacje związane z social media.

W tym roku pójdę troszkę dalej. W 2016 spróbuję przejść przez Wielki Post bez tego, co pcha mnie do pojawiania się tu i ówdzie w internetach. Nie wiem, próżności?

Postanowiłem, że do czasu po Wielkanocy znikam zupełnie z internetów. Zero fejsa, zero twittera. Wyrzucam Snapa czy Peri. Zero Instagrama. No i – nowość – wyciszam bloga. Nie będę tu nic publikował. Powstrzymam się od dzielenia się z Wami moimi przemyśleniami i zobaczę jak mi z tym będzie. Postaram się wykorzystać ten czas na wyciszenie, uspokojenie (wreszcie zero polityki!), pracę nad sobą i nad blogiem. Może przygotuję jakieś materiały, ale opublikuję je dużo później. Mam nadzieję, że dzięki temu będą dopracowane i sprawią Wam wiele frajdy.

Aby jednak był ze mną jakiś cywilizowany kontakt – zostawiam sobie dwie aplikacje: Messenger i Groups. Pierwsza jest mi niezbędna do kontaktu. Druga – do komunikacji na kilku zamkniętych grupach, związanych z rzeczami pozasieciowymi. Na dodatek dla tych z Was, którzy będą tęsknić za moim blogiem, zaplanowałem na cały okres Postu wpisy na moim fanpage’u, linkujące do starych, ale dobrych tekstów. Dlatego, jeśli ktoś z Was tego jeszcze nie zrobił, niech polubi mnie na fejsie.

Mam nadzieję, że będziecie mnie wspierać w tym postanowieniu i jeśli zobaczycie mnie gdzieś w publicznym miejscu w sieci, to mnie stamtąd przegonicie. No, to teraz do zobaczenia gdzieś pod koniec marca!