Z życia wzięte: najlepsza gra na telefon

Czego to można się dowiedzieć w autobusie, gdy zajrzy się człowiekowi przez ramię…

Jadę. Pewnie rankiem do pracy. Albo po południu z pracy. Grunt, że mój mózg chwilowo nie skupia się na otaczającym mnie świecie, przez co pewne fakty docierają do mnie z lekkim opóźnieniem.

Co będzie do zauważenia w poniższej historii.

Stoję. A raczej stać próbuję, bo prędkość plus finezja kierowcy plus stan dróg sprawiają, że tylko mocne przytulenie się do poręczy może mnie uchronić przed miotaniem po całym pojeździe. Ale walczę. I z zazdrością lekką patrzę na chłopaka, który spokojnie sobie siedzi tuż obok.

Siedzi i coś tam smyra palcem po swoim ajfonie. Ale patrzę pod zbyt dużym kątem, nie widzę, co smyra.

Nagle dociera do mnie, że chłopak trzyma telefon do góry nogami. I mimo tego smyra palcem. Cóż to za aplikacja, że można smyrać, trzymając telefon odwrotnie?

Postanawiam jeszcze bardziej ustabilizować moją pozycję w autobusie, po czym nieznacznie przechylam się w stronę młodzieńca, aby zerknąć mu na ekran. Może rozpoznam aplikację? Tylko wpierw muszę ją dojrzeć, bo kąt niesprzyjający wielce.

Wtem kolejne olśnienie! Nic dziwnego, że nie widzę, co się wyświetla na ekranie. Bo ekran jest wyłączony. Ale chłopak smyra tym palcem w dość zorganizowany sposób. O co więc chodzi?

W tym momencie chłopak energicznym ruchem czyści ciągle wyłączony ekran ze śladów po palcach i zaczyna mazać od początku. Patrzę uważnie.

Dwa równoległe odcinki, z góry na dół.

Dwa równoległe odcinki, prostopadłe do poprzednich.

W kwadracie wyznaczonym przez cztery kreski chłopak rysuje krzyżyk.

W polu obok – kółko.

W polu nad nim – krzyżyk.

Tak. Chłopak grał w kółko i krzyżyk, rysując palcem po wyłączonym ekranie.

Najlepsza gra na telefon. Bez względu na system.