7 rzeczy, za które możesz zabić palaczy

Nigdy w życiu nie zapaliłem ani jednego papierosa. Ale nie mam w sumie nic przeciwko palaczom.

Moi znajomi to na szczęście sami kulturalni ludzie, którzy spytają, zanim przy mnie zapalą. I jeszcze staną pod wiatr, abym nie stał w dymie. Niemniej od jakiegoś czasu u niektórych palaczy widzę zachowania, które wkurzają. I wreszcie kropla przelała czarę.

Bo nie ma niczego bardziej wkurzającego niż…

2447576342_df6efef625_o

Śmiecenie niedopałkami

Moja irytacja zaczęła się od obserwacji jednego z budynków w Gdańsku. Podzieliłem się tym na Twitterze, bo szlag mnie trafił. Jak wielkim bucem trzeba być, aby rzucić niedopałek na ziemię? Są prostacy, którzy po prostu nie potrafią donieść śmiecia do kosza, ale wśród palaczy jest ich nieco więcej. Czy oni myślą, że w ten sposób upiększają świat?.

Za rzucanie niedopałków na plaży topiłbym na miejscu. To już jest bucowatość wyższego stopnia. Podobnie jak gaszenie poprzez rzucenie w śnieg.

A skoro już o chamstwie mówimy, to jest jeszcze…

15495836602_3179da8703_o

E-papieros zawsze i wszędzie

Autobus, sklep, pewnie także kino czy restauracje. Niektórzy muszą ssać te swoje magiczne długopisy zawsze. Bo przecież tam jest zakaz palenia papierosów, a oni nie palą i to nie jest papieros. Nie zdają sobie sprawy z niestosowności takiego zachowania. Na dodatek wydaje im się, że płyn o zapachu wanilii skąpanej w porannej rosie i łzach dziewicy ma miłą woń… Może dla kogoś, kto ma zmysł węchu zabity nikotyną. Dla pozostałych ludzi – to zwykły smród.

No i jeszcze to dmuchanie dymem w twarz z durnym hasłem „to tylko para wodna”. Mam wtedy ochotę chuchnąć takiemu idiocie prosto w nos. Bo przecież to tylko para wodna.

Palenie śmierdzących fajek

No własnie – smród palaczy to nie tylko e-fajki, to także stary, dobry tytoń. Generalnie nie lubię tego zapachu, ale zazwyczaj jestem w stanie go tolerować. Czasem jednak smród dymu jest nie do wytrzymania – duszący, ciężki, gryzący. Myślałem, że to smród tanich fajek, ale w sprzedaży chyba nie ma już „Klubowych”, „Mocnych” czy „Radomskich” – a poza tym coś takiego jak tanie papierosy też już nie istnieje.

Ale coś śmierdzi. I to mocno.

Samo śmierdzenie zbrodnią nie jest, ale z tym wiążą się inne tematy, na przykład…

6105519857_e7bd04f8d1_o

Palenie w bliskiej odległości przystanku

Albo na przystanku. Najlepiej pod wiatą. Albo tuż przy drzwiach do budynku. Przed samym wejściem do sklepu. Tak, żeby każdy mógł poczuć. Absolutnie każdy.

Myślałem, że to dość oczywiste, ale najwyraźniej nie – papierosy śmierdzą. Ty, paląc – też śmierdzisz. Nie mam przyjemności inhalowania się twoim smrodem. Więc spieprzaj kilka metrów dalej. I w dupie mam, że pada.

Są na szczęście kulturalni, którzy palą nieco dalej. Ale oni za to muszą…

5286271830_e9d6d5fd51_o

Szybko – do autobusu lub windy

Z pewnością takich widzieliście – autobus podjeżdża na przystanek, to trzeba zaciągnąć się po raz ostatni, szybko wskoczyć do autobusu i dopiero wtedy zrobić wydech. Albo prosto z palarni, zamiast chwilę się przewietrzyć, wsiąść do windy. Razem z kilkoma innymi osobami.

Ja wiem, że tego smrodu nie da się zabić i zawsze będzie od ciebie czuć fajkami. Ale jednak jest różnica między palaczem zaraz po papierosie i kilka minut później. Wiem, że nie czujesz tego, ale uwierz mi. I po prostu daj sobie te parę chwil, zamiast dusić niewinnych ludzi.

Skąd wiem, że palacze nie czują tego smrodu?

Skunk

Domy palaczy śmierdzą

Byliście kiedyś w domu palacza? Ale takiego, który nie wychodzi z domu, aby zapalić? Co można powiedzieć o takim domu?

Tam wszystko śmierdzi papierosami. Absolutnie wszystko: meble, ubrania, jedzenie, nawet muzyka w radiu. Tylko że palacze tego zupełnie nie czują i nie przeszkadza im to ani trochę. Bo to ich dom i sobie w nim palą. Gdy idą w gościnę, starają się zachowywać – i wychodzą za potrzebą. Na balkon. W grudniu czy innym lutym. I nie można za nimi zamknąć drzwi, bo przecież cały czas chcą rozmawiać…

A właśnie – skoro temat jedzenia wypłynął. Nałogowi palacze poza powonieniem miewają też kompletnie zjechany smak. Przez co gotowanie w ich wykonaniu jest dość ciekawe, bo wszystko jest zbyt mocno przyprawione.

Czasem jednak palacze zdają sobie sprawę z tego nałogu. A wtedy

7144680841_909acfd2b3_o

Rzucają palenie

I podnoszą. Rzucają. I podnoszą. I ponownie rzucają. Ale tym razem to już na sto procent. No, najwyżej jednego papierosa tygodniowo. Ale tak to nie palą. Okazyjnie, do piwka. Ale ograniczają. I chcą rzucić.

I cały świat o tym wie. Cały. Świat.

Muszą każdemu powiedzieć o tym, jak to planują rzucić. Albo jak ograniczają. Albo jak rzucą od jutra. Albo jak palą slimy, żeby palić mniej.

Tu dygresja – jeśli jesteś kobietą, to pal sobie slimy. W przeciwnym wypadku – nie pal slimów. Dżender – srender, mężczyzna ze slimem wygląda równie męsko co mężczyzna w wałkach na głowie. Palenie slimów przez mężczyzn to jedno z tych zachowań, które nie są prawnie zakazane, ale jednak spotykają się ze społecznym oporem. Coś jak wykładanie piętnastu produktów przy kasie do dziesięciu artykułów albo ślub z własną kuzynką.

Dlatego jeśli chcesz rzucić palenie – po prostu rzuć. Będzie ci ciężko. Będzie trudno. Ale wtedy możesz o tym mówić na lewo i prawo. I możesz liczyć na pełne wsparcie otoczenia. Bo każdy z chęcią pozbędzie się tego smrodu.

Foto: Ecig Click / CC BY-NC 2.0 | Chad HorwedelCC BY-NC-ND 2.0 | Alessandra / CC BY 2.0 | Thomas LeuthardCC BY 2.0 | Thomas LeuthardCC BY 2.0 | Nicoletta Ciunci / CC BY 2.0 | Boris Mann / CC BY-NC 2.0

  • Rzucanie kiepów gdzie popadnie wkurza mnie najbardziej. Szczególnie, gdy mi te niedopałki spadają na balkon. Współczuję sąsiadom, którzy mają tarasy, bo ci sprzątają pety nieustannie.

    • Możesz zawsze pójść, porozmawiać… A jeśli to nic nie da, to wtedy wojna. Oni Ci petami z góry, Ty im z dołu balkonowym grillem.

      • No niestety, na rozmowy są wyjątkowo oporni. Próbowałam, nie raz, nie dwa. Prędzej by chyba krowa zatrybiła fakt, że pety nie są elementem krajobrazu i nie powinny latać za oknami.

  • Najgorszy gatunek to kierowca palacz strzelający tymi petami za okno, bez chwili refleksji nawet ;/

  • A jak tak z innej strony.
    Bo ja nie jestem palaczem chyba że czasem biernym.
    Co jest złego w zapachu wanilii w efajce?

  • Dodałbym ósmą – „5 minut przerwy w pracy”. W biurze nie zapali, to trzeba wyjść na dwór. I tak co godzinę. W perspektywie całego dnia 40 minut. Plus bonusy, bo często 5 zamienia się w 7, albo 10. Nie palisz – nie wychodzisz. Chcesz te 5 minut przeznaczyć na czytanie książki? Obijasz się. Palisz? To ok. Palenie skraca nie tylko życie, ale i czas pracy:)

    • Ooo, to by było genialne, gdybym mógł przeznaczyć w pracy trochę czasu na czytanie 🙂 Z drugiej strony pracodawcy zaczynają już mocno limitować ten czas, albo patrzą przychylnym okiem na czas pracy niepalących, więc idzie ku lepszemu.

  • Mnie najbardziej drażni, jak idąca przede mną w tłumie osoba, wyciąga papierosa i idzie dalej paląc. A ja jestem tuż za nią. Albo trzymanie zapalonego papierosa na wysokości ud..Parę razy ktoś mi ciuchy przypalił przechodząc obok.

    • Najgorsze jest, jak takiej idącej przede mną osoby nie mogę wyprzedzić. Jakie to jest irytujące! Za przypalenie ubrania bym chyba zgasił taką fajkę komuś na czole, to już jest debilizm do kwadratu.

  • Co dl smrodu. Jako palacz wiedziałam, że śmierdzę. Wiedziałam, zę śmierdzą moje ciuchy, włsy, skóra, palce, ktore chwile wczesniej trzymały papierosa. Wiedziałam, zę jestem zmora ludiz w autobusie, bos iedząc obok mnie czuli smród fajek.
    Palenie rzuciłam 7 miesięcy temu. Jestem o wiele szczęśliwszym człowiekem od tego czasu 🙂 Tu akurat miało miejsce to o czym napisałeś w ostatnim akapicie – poinformowałam o próbie rzucenia palenia i poprosiłam o wsparcie. Do dziś z tego wsparcia korzystam i w sumie w dużej mierze dzięki niemu udało mi się rzucić.

    • To trzymam kciuki. Znam ludzi, którzy rzucili na dobre ponad 20 lat temu, czego i Tobie życzę 🙂

  • Pingback: Z życia wzięte: autobus | MrCichy()

  • Domy palaczy śmierdzą – dokładnie! Jak pierwsyz raz weszłam do takiego domu, to na pocżątku jeszcze nawet nie wiedziałam co tak smierdzi, bo u mnie nikt nie pali, a mój tata jako były palacz, gdy idzie za kimś z fajką, to woli przejść na drugą stronę ulicy, żeby tego nie wdychać.
    Od siebei dodałabym jeszcze, że strasznie wkurzające jest palenie przed uczelnią – gdy przyjeżdżam na zajęcia i chcę wejść do jakiegokolwiek budynku, to z automatu muszę przedrzeć się przez wielką chmurę dymu przed wejściem. Ohyda!

  • Pingback: O czym nie pomyślisz widząc karmiącą matkę? – MrCichy()