Tylko pytania: Mars

Jutro do kin wchodzi film na podstawie rewelacyjnej książki – Marsjanin.

Ten tekst możecie przesłuchać lub pobrać w formacie mp3 z Soundcloud.

Mark Watney jest astronautą, członkiem załogowej wyprawy na Marsa. Gdy z powodu nagłej burzy piaskowej misję trzeba przerwać, a wszystkich jej uczestników ewakuować z Czerwonej Planety, Mark obrywa ułamanym kawałkiem anteny i gubi się w zamieszaniu. Uznany za zmarłego, pozostawiony na obcej planecie – musi przeżyć.

Film zbiera pozytywne recenzje, ale – bez względu na to, jak fajny jest – koniecznie przeczytajcie książkę. Połkniecie ją raz-dwa. Niecodzienna sytuacja, doskonałe poczucie humoru, bohater – naukowiec i walka o przeżycie – to wszystko sprawia, że nie będziecie w stanie oderwać się od lektury.

Poza tym Marsjanin jest tym fajnym rodzajem książki, który prowokuje do stawiania sobie pytań. Przede wszystkim tego najważniejszego – jak ja bym postąpił w takiej sytuacji? Czy poddałbym się? Czy podjąłbym walkę? Czy miałbym wystarczająco dużą wiedzę, umiejętności i determinację, aby przeżyć?

Nie umiem odpowiedzieć na te pytania. I nie wiem, czy chciałbym się dowiedzieć, jak brzmi moja odpowiedź. Nie spodziewam się wprawdzie, że polecę na Marsa, ale nasze codzienne życie, tu, na dole, może nas postawić w sytuacji bez wyjścia. I co wtedy? Czy zacząłbym działać?

Zadajcie sobie takie pytania. Nie twierdzę, że odpowiedzi będą łatwe, szybkie i oczywiste. Ale warto ich szukać. Na własną rękę. Dlatego właśnie nie sugeruję niczego swoimi poglądami. Już od jakiegoś czasu krążyłem wokół tematów, które chciałem opisać na blogu, ale rezygnowałem, bo takie wpisy składałyby się prawie z samych pytań.

A potem stwierdziłem, że to może być dobre. Przecież ten blog nie tylko ma pokazywać moje poglądy, ale też powinien zachęcać do samodzielnego poszukiwania odpowiedzi. A jak lepiej do tego zmotywować, jeśli nie przez dobrze postawione pytania? Nie mówię, że to będzie jakiś regularny cykl, ale co jakiś czas wpisy tego typu będą się pojawiać.

A skoro już przy Marsie jesteśmy, to niedawno przeczytałem też inną książkę z nim związaną. Mars Rafała Kosika to opowieść o tym, jak skolonizowaliśmy Marsa, wręcz go terraformując. Jak przenieśliśmy tam nasze ziemskie zachowania, sposób myślenia – i wszystko to, co najlepiej byłoby nie tyko zostawić na Ziemi, ale wręcz zakopać pod nią: brudną politykę, ciemne interesy i spiski.

I ponownie zacząłem się zastanawiać, mocno teoretycznie – czy mamy prawo ingerować w inne planety w tak zaawansowanym stopniu? Czy tym, co nas ogranicza, jest tylko wpływ na organizmy żywe – a więc karczowanie lasów tropikalnych jest złe, ale zmienianie klimatu martwej planety jest OK? Czy po zasiedleniu innych planet powinniśmy tam przenosić nasze ustalone modele społeczne? Czy może powinniśmy pozwolić kolonistom na wypracowanie własnych zasad, jak zrobili to osadnicy w Ameryce? Czy jest możliwe odcięcie się od całego naszego ludzkiego bagażu? I ile czasu minie, zanim po raz pierwszy kosmiczna kolonia wystąpi otwarcie przeciwko Ziemi? A może nie wystąpi? Może przy kolonizacji kosmosu uda nam się uniknąć wszystkich błędów, jakie popełniliśmy tutaj? Lub sama kolonizacja odbędzie się na tyle późno, że większość ziemskich niedociągnieć uda nam się zlikwidować?

Z tymi pytaniami Was zostawiam. A na deser dorzucam kilka zdjęć zbudowanej przeze mnie miniaturki z Lego, luźno inspirowanej Marsjaninem. Oto astronauta na Czerwonej Planecie, czyszczący rozstawioną baterię słoneczną. Wspominałem jakiś czas temu, że będę chciał więcej budować – i powoli mi się to udaje.

A Wy – myślcie o Marsie. I budujcie z Lego!

  • Aaaaa lego kosmos!

  • Książkę już pobrałam.Tak mnie nią zainteresowałeś, że chyba nie będzie musiała czekać w kolejce na przeczytanie 🙂

    • U mnie to wyglądało tak: xkcd zrobił komiks o tym, że będzie film. Zainteresowało mnie. Obejrzałem zwiastun. zainteresowało mnie jeszcze bardziej. Kupiłem książkę.