Blog Forum Gdańsk, czyli coroczny dół

Skoro byłem na Blog Forum, to teraz muszę cierpieć. Takie jest odwieczne prawo natury.

Tylko osoba odłączona od sieci i niemająca pojęcia o istnieniu czegoś takiego jak blogi, mogła przegapić w miniony weekend Blog Forum Gdańsk. Tradycyjnie setki blogerów (czy też szerzej – twórców internetowych, jak to się teraz mówi) zjechało do Gdańska, światowej stolicy polskiego internetu.

A między nimi – niżej podpisany.

Tegoroczna edycja (to już tradycja, że spotkanie odbywa się w nietuzinkowym miejscu – co roku w innym) miała miejsce w Europejskim Centrum Solidarności. I zanim cokolwiek o niej powiem – kilka słów o budynku. Genialna architektura. Inne miasta mogą nam go zazdrościć. Tak pięknego obiektu dawno już nie widziałem i cieszę się, że mamy w Gdańsku ten budynek. Jeśli tylko będziecie mieć okazję (bo, na przykład, mieszkacie w Gdańsku), to odwiedźcie go koniecznie.

To teraz o samej konferencji.

Było mega! Tak chyba teraz mówi młodzież. Powtarzam to do znudzenia i przy każdej okazji, więc nie wiem, dlaczego miałbym robić tym razem wyjątek: blogerzy to niesamowici ludzie. Samo przebywanie w ich towarzystwie daje niesamowitego kopa endorfin, a możliwość porozmawiania z nimi to tylko dodatkowa przyjemność.

Tym jednak, co sprawia, że BFG jest tak wyjątkowe, są – poza spotkaniem z blogerami z całego kraju – prelekcje. Odczyty. Wykłady. Prezentacje. Nazywajcie je, jak chcecie: chodzi o to, co ludzie mówią ze sceny.

20150926_105900_HDRW tym roku zaczęło się porządnym kopniakiem. Austin Kleon ze sceny przekonywał, że będąc twórcą zawsze się trochę kradnie. I że nie ma w tym nic zdrożnego, bo dobrze rozumiana kradzież jest podstawą sztuki. Przyznam uczciwie, że przed BFG nie znałem człowieka, a tym bardziej jego książki „Steal Like an Artist”, ale jego wykład zainspirował mnie tak bardzo, że z chęcią ją przeczytam. Ba! Zainspirował mnie tak mocno, że zaraz po jego zakończeniu miałem ochotę wyjść i coś ukraść, aby tworzyć.

Nie zrobiłem tego, bo oto zaczynał się panel z dziennikarzami. Początkowo żałowałem, bo atmosfera była nieco senna, ale dość szybko zarówno ze sceny, jak i z widowni odczuć można było gorące emocje. Nie mam pojęcia kto i po co ciągle wmanewrowuje nasze środowiska w jakąś durną wojenkę o to, kto jest lepszy, ale po BFG mam wrażenie, że ten ktoś odwala kawał dobrej roboty. Początkowy brak zrozumienia dla blogosfery ze strony dziennikarskiej spowodował łatwą do przewidzenia reakcję – i dalsze zabetonowanie się na z góry ustalonych pozycjach. Cholerna szkoda. My wiemy, że możemy się uczyć od dziennikarzy. Mamy też świadomość, że jeszcze kilku ich w Polsce zostało i nie wszyscy zamienili się w mediaworkerów. Chcemy mieć w was, drodzy dziennikarze, dobrych partnerów. A nie srogich mentorów.

Ech, to temat na wiele wpisów. I to dłuższych. No cóż, może za rok jakoś uda się zbliżyć.

20150927_102457Nie mogę też zapomnieć o wystąpieniu profesora Bralczyka z niedzielnego poranka. Dla tego człowieka warto było spać cztery godziny (legendarne imprezy na BFG same się nie zaliczą). Erudycja, humor, szybkość reakcji i umiejętność mówienia o odmianie czy przecinkach w taki sposób, że głupio byłoby uronić choć jedno słowo – oto cały profesor. Chciałbym kiedyś taki być. Niesamowitą radość sprawiła mi także możliwość zamienienia kilku słów z profesorem już po jego wystąpieniu. Trzy minuty twarzą w twarz z takim autorytetem to jest przeżycie, którego można doświadczyć tylko na BFG.

Mam nadzieję, że wszystkie wystąpienia wkrótce pojawią się na YouTube. Jeśli będę pamiętać – podlinkuję je tutaj. I będę zachęcać Was do ich obejrzenia. A właśnie, kilka słów do osób planujących wizytę na BFG w przyszłym roku – zarezerwujcie sobie ten weekend, w który ono wypadnie. Weźcie wolne od rodziny czy coś. I to bez względu na to, czy się dostaniecie, czy nie. Najwyżej oglądajcie wszystko w transmisjach na żywo. Bo to na tym, a nie na wieczornym piciu i jedzeniu tortu, polega BFG.

20150926_232340

Jakie wnioski po Forum? Blogosfera jest silna, blogosfera chce się rozwijać, blogosfera ma świadomość własnej wagi, fajnie jest być częścią blogosfery. Nowe media, stare media, sieci społecznościowe – to wszystko jest tylko narzędziem do dystrybucji treści. A ta ma być jak najwyższej jakości. I po to właśnie spotykamy się co roku w Gdańsku.

A potem zawsze ktoś ze sceny mówi „to już jest koniec” i atakuje tradycyjny, poforumowy dół. Nie inaczej jest tym razem. Ale jest też coś, co pozwala ten dół przezwyciężyć. To masa inspiracji i ochoty do działania, wizja zmian i rozwoju oraz pragnienie, aby stawać się z każdym dniem coraz lepszym blogerem.

Czego sobie i wszystkim życzę.

PS: Oczywiście, że nie zapomniałem. Z wielka radością na sam koniec dowiedziałem się, że Ola zgarnęła nagrodę jury w konkursie Blog of Gdańsk. Wyróżnienie w pełni zasłużone. Tym samym niedziela zamknęła się klamrą radosnych informacji: rano Paweł i Edwin ukończyli maraton w Warszawie, a wieczorem elegancka statuetka powędrowała w ręce koleżanki. Szczęście znajomych zawsze cieszy, więc miałem kolejne mocne wsparcie w walce z poforumowym dołem.

PS2: W zeszłym roku udało mi się trafić z przewidywaniem miejsca tegorocznego Forum. Zobaczmy, czy uda się ponownie… Może tym razem Garnizon i dawna ujeżdżalnia (czy co to tam było) na rogu Chrzanowskiego i Słowackiego? Albo ta nowa szkoła filmowa w Gdyni.

Autorem grafiki u góry jest oczywiście nikomu nieznany twórca internetowy – Marcin Michno