5 dziwnych teorii dotyczących bohaterów filmowych

Książki i filmy pokazują zazwyczaj tylko wycinek życia głównego bohatera. A przecież po zamknięciu okładki albo napisach końcowych on nadal żyje. W swoim własnym wszechświecie.

Wieki temu Paweł Opydo zapytał na Facebooku, w jaki sposób można powiązać  bohaterów książek Szklarskiego i Nienackiego, aby stworzyć historię „Tomek Wilmowski vs. Pan Samochodzik”. Wtedy to wymyśliłem następującą teorię:

Pan Samochodzik to dorosły Tomek Wilmowski

Tomasz Wilmowski urodził się w 1888 roku. Przygody Pana Samochodzika rozgrywają się w PRL. Tomasz N.N. – czyli Pan Samochodzik – był w ORMO, które powstało w 1946. Tomek Wilmowski miał wtedy 58 lat… A ponieważ w czasie wojny był w AK (patriota, wiadomo), musiał się ukrywać przed komunistyczną władzą. Zmienił nazwisko – na znamienne N.N., sugerujące osobę o nieznanej tożsamości. Dla niepoznaki wstąpił do ORMO, zaczął pracować dla Ministerstwa Kultury… I jako sympatyczny pan po sześćdziesiątce, zaczął bujać się po Polsce z harcerzami.

Po stworzeniu tej teorii zacząłem szukać innych, swego czasu trafiłem na kilka dotyczących postaci z bajek, ale także na takie o bohaterach filmów. Oto kilka najciekawszych które znalazłem (przemilczę dziury, które są w każdej z nich).

Kevin sam w Nakatomi Tower

Los i Polsat już chyba trwale związali rodzinne spędzanie świąt z historią małego socjopaty. Wszyscy znają pełną miłości, nadziei i okrutnych tortur historię chłopca, mającego najgorszych rodziców świata. Gdy gubią dziecko dwa razy (w następujące po sobie święta), mały musi walczyć z przeważającymi siłami zła w postaci dwóch rabusiów. Dzięki swojemu sprytowi wygrywa i może połączyć się z rodziną… Brzmi znajomo?

Chłopak dorasta. Nadal nienawidzi przestępców – wstępuje więc do policji. Ma dość bycia „tym dzieciakiem, który skatował złodziei”, zmienia imię i nazwisko – z Kevin McCallister na John McClane. I nagle – znowu w święta – musi walczyć z siłami zła samotnie. Znowu rozdzielono go z rodziną. Rok później sytuacja się powtarza… Dwie części „Kevina” mają kontynuację jako pięć części „Szklanej pułapki”.

Różne twarze, różni ludzie, jeden człowiek

Jak to jest, że przez ponad 50 lat działania James Bond miał twarz Connery’ego, Moore’a czy Craiga, ale nikt dokoła nie zwracał na to uwagi? Q dawał mu gadżety. M wysyłał na misje. Blofeld starał się zabić. Czy oni wszyscy cierpią na jakiś wybiórczy przypadek prozopagnozji?

Nie. James Bond to tylko pseudonim, nadawany każdemu agentowi, zastępującemu poprzednika. Podobnie jak numer 007. Albo jak pseudonim „M” dla szefa wywiadu (co ukazano w „Skyfall”). Dlatego seria z Danielem Craigiem pokazuje pierwsze zlecenie Jamesa Bonda, po którym dostał słynną licencję na zabijanie. To był nowy agent, który musiał zapracować na słynny numer i pseudonim.

A co z poprzednikami? Zginęli podczas akcji, może odeszli na emeryturę… albo trafili do więzienia.

James Bond w Alcatraz

James Bond w latach 60. naraził się Amerykanom. Zabił nie tego złego, zaciągnął do łóżka niewłaściwą pannę – nieważne. Jego druh z CIA, Felix Lighter, wystawił go i w ten sposób 007 trafił do szczególnego więzienia. Do Alcatraz. Oczywiście Bond nie byłby sobą, gdyby sobie nie poradził. Zapewne uwodząc strażniczkę – uciekł z więzienia, z którego uciec nie mógł.

Ale schwytano go ponownie i tym razem do pilnowania wyznaczono samych mężczyzn. Rządowi Jej Królewskiej Mości przekazano, że James Bond umarł. Trzydzieści lat później szalony generał zajmuje Alcatraz i grozi, że zniszczy San Francisco bronią chemiczną. Powstrzymać może go tylko naukowiec o twarzy Nicolasa Cage’a i jedyny więzień, który uciekł z Alcatraz – James Bond (występujący pod zmienionym nazwiskiem). Tak, Sean Connery w „Twierdzy” to sam James Bond. W pewnym momencie filmu padają słowa „ten człowiek nie istnieje w USA i w UK”. Dlaczego właśnie tam? No właśnie… bo tylko Anglia mogła się troszczyć o swojego człowieka.

Chłopiec i jego tygrys dorastają

Calvin i Hobbes to komiks o małym chłopcu i jego przyjacielu – tygrysie. Oczywiście, nie jest to prawdziwy dziki kot, a jedynie pluszowa zabawka. Nikt poza Calvinem nie postrzega maskotki jako żywego stworzenia. Ale dla chłopca to wierny kompan, pomagający mu odnaleźć się w nieprzyjaznym świecie dorosłych.

Calvin dorósł. Wyrósł z zabaw pluszakiem. Ale choroba psychiczna, która stworzyła w jego głowie Hobbesa, pozostała. Gdy młody mężczyzna znowu nie mógł sobie poradzić z otaczającym go światem dorosłych, z ich pogonią za pieniądzem, korporacjami i sztywnymi regułami – Hobbes powrócił. Nie jako pluszowy tygrys. Jako przystojny i bezczelny typ. Jako Tyler Durden. I razem z dorosłym Calvinem założyli Fight Club.

A Wy znacie jakieś równie wykręcone teorie? Dajcie znać, może powstanie kolejna część tego wpisu.

Foto: DRs KulturarvsprojektCC BY-SA 2.0