5 tekstów, jakie każdy usłyszy przed swoim ślubem

Ślub. Dzień, w którym dwie osoby nie tylko postanawiają, że spędzą ze sobą pozostałe dni w życiu, ale też mają ochotę wykrzyczeć to wszystkim prosto w twarz.

A ci wszyscy, którym ta radość jest oznajmiana – oczywiście zawsze służą dobrą radą. I dlatego każda para, szykująca się na ślub, będzie musiała zmierzyć się z intelektualną głębią poniższych stwierdzeń.

Ślub to pomyłka

Gdy będzie się zbliżał dzień ślubu – albo gdy tylko zaczniesz przebąkiwać o tym, że masz ochotę sformalizować swój związek – na horyzoncie pojawi się ktoś, kto zechce cię uratować przed największym błędem w życiu. Przed ślubem właśnie.

Częściej będzie to mężczyzna, ale kobiety też się trafiają. Ta osoba nie jest może w stanie podać rozsądnych powodów, dla których ślub to czyste szaleństwo, ewentualnie będzie podpierać się własnym tragicznym doświadczeniem, ale musisz jej zaufać. Stoisz nad przepaścią, więc nie odtrącaj pomocnej dłoni!

Tylko że to twoje życie, więc jeśli chcesz – popełnij tę pomyłkę. Najwyżej skończysz z ciekawym doświadczeniem, miłymi wspomnieniami albo… bez pomyłki. Za to z fantastycznym życiem. Nie wszystkim jest pisane szczęście w małżeństwie, to fakt – ale niektórym się udaje.

Czasem można jednak spotkać osoby stojące po drugiej stronie lustra, mówiące…

Bez ślubu to pomyłka

Jednak co małżeństwo to małżeństwo. Bez ślubu to nigdy nie można być pewnym jutra. A może się rozejdziecie? A może się sobą znudzicie? A może spotkacie kogoś innego, z kim zechcecie się związać? I wtedy z dnia na dzień – bajka się kończy. Bo nie było ślubu.

Bo wiecie – ten dokument oraz kawałek złota na palcu automatycznie zapewnia wierność. I miłość aż po grób. I generalnie gwarantuje pełnię szczęścia. Głupszym pomysłem od tego jest tylko zakładanie, że dziecko to świetne spoiwo rozpadającego się małżeństwa.

Miłość i wspólnota to coś, o co trzeba dbać ciągle – w małżeństwie, konkubinacie czy w związku partnerskim.* Jeśli ci nie zależy, to obrączka cię nie powstrzyma. Jeśli kochasz – to i bez ślubu sobie poradzisz.

Najpiękniejszy dzień życia

Och, to taki banał – ale jakże często powtarzany. Bo to ślub, twój wielki dzień! Co bardziej rozsądni powiedzą, że to wasz wielki dzień. Bo będą goście, uroczysta atmosfera, garnitury, wielka feta i panna młoda w sukni jak milion dolarów. Nic to, że czasem jest to milion w używanych jednodolarówkach – tego się przecież nie mówi, bo to najpiękniejszy dzień w życiu,

Jeśli faktycznie tak ci się udało, że ślub był najpiękniejszym dniem w twoim życiu, to wiesz, że coś ci się w tym życiu spieprzyło. I to mocno. A ludzie, którzy tak wychwalają sam dzień ślubu – to ci sami, którzy mówią, że studia to najlepszy okres w życiu.

Najpiękniejsze to mają być wszystkie dni po ślubie. A sam ślub – to dzień jak każdy inny. No, może nie do końca, ale nie ma co też fetyszyzować. Skup się na tym, aby związać się z właściwą osobą, a nie na tym, aby losowo wybrane popołudnie było idealne.

Koniec wolności

Hasło wypisywane prawie na sztandarach. Ale obecne na tablicach rejestracyjnych samochodów wiozących nowożeńców. Na tortach weselnych. W weselnych zabawach. Na wieczorach panieńskich i kawalerskich. Na koszulkach. Wszędzie.

Mam prośbę – jeśli faktycznie tak postrzegasz ślub, to go sobie odpuść. Wolność jest czymś, do czego człowiek zawsze będzie dążyć, więc prędzej czy później wyrwiesz się z tej niewoli.

Nie mam pojęcia od czego wolność niby kończy się w dzień ślubu. Nie zszywają was przecież, nie skuwają kajdankami. Zostajecie odrębnymi osobami – i to też będziecie musieli uszanować. A jeśli sądzisz, że to koniec wolności od szaleństw, dlatego na wieczorze panieńskim czy kawalerskim koniecznie trzeba zaliczyć prostytutkę albo przynajmniej zlizywać szampana ze striptizera – to chyba czegoś nie kumasz w tej całej „wierności i miłości”.

Po ślubie wszystko się zmienia

Święty Graal ślubnych truizmów. Łączy wszystko to, co powyżej, ale jakoś tak bardziej. Powie ci to wiele osób, a każda będzie o tym święcie przekonana. Jeśli spróbujesz się dowiedzieć, co konkretnie się zmienia po ślubie, to usłyszysz, że wszystko. Absolutnie wszystko.

A co konkretnie?

Konkretnie to nic. No, chyba że jedno z was przyjmie nazwisko drugiego – wtedy zmienia się wszystko: dowód, prawo jazdy, karty płatnicze. Ale poza tym – nie zmienia się nic. Gdy coraz więcej par mieszka ze sobą przed ślubem, to odpada szok związany z tym, że jakaś obca osoba plącze mi się po mieszkaniu. Najgorsze macie już za sobą. Pozostajecie tymi samymi ludźmi, tylko macie dodatkową biżuterię.

A jeśli zaryzykujecie ślub bez wcześniejszego mieszkania, to też – wiele się nie zmieni. To nie jest tak, że jeśli zobaczycie się przed porannymi ablucjami albo znajdziecie swoje skarpetki na podłodze – miłość magicznie wyparuje. Z pewnością znacie już swoje wady i kochacie się mimo nich (a może dzięki nim). Jesteście dorośli, wiedzieliście, na co się piszecie. Po ślubie będziecie kochać się tak samo mocno, a więc – patrząc przez pryzmat tego, co najważniejsze – nic się nie zmieni.

Po prostu nie dajcie się zwariować i żyjcie długo i szczęśliwie!

* Jak powszechnie wiadomo – konkubinat i związek partnerski to mniej więcej to samo, ale różni się poziomem dochodów. Celebryci, bogacze i politycy mają partnerów. Biedota zabijająca się kuchennymi nożami po pijaku zawsze żyje w konkubinacie. Dlatego rób jak ja i zawsze mów, że masz partnera lub partnerkę. Trzeba zachowywać pozory.

Foto: scribbletaylor CC BY-NC 2.0

  • Zawsze mówię, że mam partnera, ZAWSZE 8)

  • Nie chciałam wierzyć, że po ślubie wszystko się zmienia i nadal nie wierzę, ze to jakaś reguła, ale w moim przypadku faktycznie zmieniło się wszystko. Okazało się, że według mojego (teraz już byłego) męża obrączka to kajdany, a akt ślubu to akt własności. Mieszkaliśmy ze sobą przed ślubem więc myślałam, ze wiem za kogo wychodzę za mąż i nie sądziłam, że coś poza moim nazwiskiem się zmieni.
    Tym komentarzem chciałam zwrócić tylko uwagę na to, że ten tekst o zmianie po ślubie nie do końca jest taką bzdurą.

  • nieobiektywniej

    Wpis idealnie wpasowany w czasie, właśnie gotuję się do tej uroczystości 😀
    Ten ‚koniec wolności’ też uważam za bzdurę, mój mężczyzna wprost powiedział, że niepotrzebny mu huczny kawalerski, bo nie ma poczucia, że coś w jego życiu się kończy i trzeba to jakoś ‚opłakać’, a wręcz przeciwnie. 🙂
    Ale bardzo chciałabym, żeby ślub i wesele się udały i były jednymi z najpiękniejszych chwil w moim życiu. Jak każda romantyczka 🙂

    • Niech ma huczny kawalerski. Nie jako zakończenie jakiegoś etapu, ale jako pretekst do epickiej imprezy z kolegami. Podpowiedź: taki kawalerski nie musi składać się wyłącznie z koksu i dziwek.

      Wszystko się uda, uwierz mi. Przecież bierzesz ślub z ukochanym mężczyzną, więc w czym problem? O ile oboje powiecie „tak” – będzie to jedna z najpiękniejszych chwil 🙂 Kolejna podpowiedź: ludzie zazwyczaj poświęcają masę czasu na organizację wesela, ale warto przyłożyć się też do samego ślubu. Jest na nim więcej osób i ze ślubów ludzie więcej pamiętają, a z drugiej strony – jest przy nich mniej roboty, bo większość ceremonii idzie według schematu.

      • nieobiektywniej

        🙂 Dzięki za pokrzepienie. W tym tygodniu doszłam też do wniosku, że zajmuję się masą spraw ‚zewnętrznych’ (makijaże, fryzjer, paznokcie), a warto też zaopiekować się swoimi skołatałymi nerwami. Umówiłam się z kilkoma koleżankami i się wypłakuję w rękaw z perypetii 🙂

        • Oj tak, przede wszystkim nie daj się zwariować. W końcu to najważniejszy dzień w życiu. Albo najpiękniejszy 🙂

  • verónica

    a ja właśnie wyjątkowo nie trawię tego partner/partnerka.
    ale ja to zawsze muszę inaczej 😉