Bogaci też umierają

Tylko jakoś tak inaczej.

A może wolisz mnie posłuchać? Klikaj poniżej lub ściągaj plik mp3 z serwisu SoundCloud.

Wczoraj zmarł Jan Kulczyk. Przedwcześnie. Szkoda człowieka.

Wieczorem, po powrocie do domu, rzuciłem szybko okiem na tradycyjne w takim wypadku podsumowania życia oraz komentarze. Także te wygłaszane przez tzw. zwykłych internautów. Co ciekawe – kilkakrotnie spotkałem się z opinią w stylu: bogaci też umierają. Śmierć po każdego przychodzi.

Takie internetowe memento mori. Bo wobec spraw ostatecznych wszyscy jesteśmy równi. Coś w stylu – taki bogaty, a też umarł, więc nie ma co się szarpać za bogactwem, bo są w życiu sprawy ważniejsze.

No niby prawda – na tamten świat bogactwa nie zabierzesz. Ale przecież możesz zostawić je tutaj…

Zawsze gdy słyszę jakiś truizm w stylu „trumna nie ma kieszeni” – nieistotne, czy jako pochwałę rozrzutnego życia, czy jako krytykę bogacenia się  – zastanawiam się, czy mówiące to osoby nie mają pomysłu na to, co można zrobić z bogactwem. A wystarczy spojrzeć na świętej pamięci p. Kulczyka…

Odszedł, ale tak non omnis. Założył kilka biznesów, dał grupie ludzi pracę, miał wizję i konsekwentnie ją realizował. Być może zaraził nią kilka innych osób. Być może one dokończą to, co on zaczął.

No i odkupił medal olimpijski Zofii Klepackiej.

Ale dla niektórych on – i każdy inny bogacz – będzie tylko facetem z niesamowicie wypchanym portfelem, jeżdżący limuzyną od willi do prywatnego odrzutowca. Gdy słucham takich ludzi, to dochodzę do wniosku, że może to lepiej, że nie mają pieniędzy.

Bo nawet one by po nich nie zostały.

Foto: Thomas HawkCC BY-NC 2.0

Jeśli podobał Ci się ten tekst, polub mnie na Facebooku!