5 genialnych patentów na polskich ulicach

Chodniki, drogi, schody. Korzystamy z nich codziennie. Traktujemy jak coś zupełnie normalnego. Tymczasem mamy w Polsce takie rozwiązania, jakich świat może nam tylko zazdrościć.


Zapewne większość z Was korzysta codziennie z tych drobnych udogodnień, o których pomyśleli projektanci czy włodarze naszych miast. Ale tak bezwiednie, bez tego zatrzymania się na chwilę w niemym zachwycie nad ich geniuszem.

Jestem tu po to, aby to zmienić. Od dziś poruszając się po Polsce będziecie doceniać:

Koleiny

Tylko skończony niewdzięcznik może na nie narzekać. To perfekcyjne rozwiązanie, które o lata wyprzedza samodzielne samochody od Google. Dzięki koleinom każdy kierowca może skorzystać z darmowego autopilota. Do tego zupełnie gratis dorzucają nam zapobieganie wypadkom z udziałem pieszych i rowerzystów. Bo żaden z nich nie odważy się nagle wtargnąć na jezdnię, aby szybko przebiec na drugą stronę.

Krzywizny

To dotyczy nie tylko dróg z koleinami, ale także – a może przede wszystkim – chodników. Być może znacie to: jedna płytka chodnikowa do góry, druga w dół. Niedbalstwo? Nie, znowu podwójna korzyść. Po pierwsze – doskonałe ćwiczenie dla stóp i nóg, a także dla koncentracji. Chwila nieuwagi i można leżeć na glebie. A poza tym – taki układ ułatwia spływ wody. Bo chyba nie chcecie, aby po każdym deszczu miasto znajdowało się pod cienką warstwą wody?

Spękania

To jest domena chodników, choć wiem, że niektórzy zarządcy dróg próbują w podobny sposób eksperymentować z jezdniami. I trzymam za nich kciuki! O co chodzi? O te ubytki w chodnikach, te pęknięcia płyt, te wszystkie szczeliny, z których wyziera trawa. To nie jest brak odpowiedniego dbania o nawierzchnię, to po prostu tworzenie powierzchni biologicznie czynnej. Naszym miastom potrzeba zieleni. I w ten sposób między innymi się ją zapewnia.

Niejednorodność nawierzchni

Zdarza się jednak czasem, że jakiś skrajny malkontent tak długo wierci władzom dziurę w brzuchu o ubytki w chodniku, że te postanawiają dokonać tzw. „remontu”. Aby jednak nie krzywdzić innych obywateli fanaberiami jednego głąba, robią go w przemyślany sposób. I uzupełniają braki zupełnie innymi materiałami. Kostka brukowa pośrodku chodnika? Inny kolor nawierzchni? To wszystko po to, aby wzrok nie męczył się od jednostajności. Wszak nie od dziś wiadomo, że najchętniej patrzymy w ziemię – niech te widoki będą chociaż ciekawe.

Śliskie kafle

A jak już ktoś wymienia nawierzchnię, lub buduje coś od zera (schody, wejście do budynku), to najlepiej wyłożyć je śliskimi kaflami. Osoby o wąskich horyzontach będą narzekać – że jest ślisko po każdym deszczu czy śniegu, że o przewrócenie się łatwo… Tak to jest, gdy ktoś widzi tylko czubek własnego nosa. A to trzeba patrzeć w przyszłość! Idzie globalne ocieplenie klimatu. Zim nie będzie, deszcze też będą rzadkie. Co będzie? Sucho, ciepło – i kurz. A ten łatwiej zmyć ze śliskiej powierzchni, prawda?

Rozejrzyjcie się uważnie. Zapewniam Was, że Polska pełna jest tego typu genialnych rozwiązań. Trzeba je tylko umieć dostrzec i docenić.

  • nieobiektywniej

    Nooo, na takich kaflach można sobie przypomnieć ślizgawkę z dzieciństwa!

    A koleiny to autopilot, żeby kierowcy mogły ręce odpocząć. Jako dzieciak poważnie sądziłam, że koleiny są fajne, bo dzięki nim łatwiej skręcać i utrzymać auto na swoim pasie 😉

    • A w takim deszczu jak dziś w Gdańsku koleiny pełnią jeszcze jedną funkcję – pozwalają na darmowe umycie podwozia!

  • Pamiętajmy o nieodłącznych tunelach i kładkach! Te kilka(dziesiąt) schodów w górę i w dół zamiast leniwego snucia się po pasach to nasz ostatni bastion walki z otyłością 🙂

    • No tak, ale to nie jest charakterystyczne dla Polski – aczkolwiek tkwi w tym to samo ziarno geniuszu.