Wpół do weekendu #53 – architektura

Dziś jest Światowy Dzień Architektury. Nawet jeśli to nieprawda, to i tak warto o niej rozmawiać.

Darujmy sobie wzniosłe definicje – każdy wie, co to jest architektura. Przy czym dla jednych to „budynki czy coś tam”, dla innych – miejsce, gdzie niczym nieskrępowana fantazja może stać się rzeczywistością. Ze wszystkimi tego plusami i minusami.

Truizm na dobry początek: trudno o architekturę bez architektów. Aby więc mieć jakieś pojęcie o temacie, poznajcie 25 architektów, których znać wypada. Zazwyczaj mam problem z listami tego typu, ale wydaje mi się, że takie nazwiska jak Wright, Hadid czy Libeskind kojarzy w Polsce mniejszość. Nawet Kuryłowicz dla wielu zapewne brzmi obco. Podobno kiedyś „architekt” – brzmiało dumnie… Na szczęście są jeszcze tacy, którzy rozumieją, że cena i wizja inwestora to nie wszystko.

No właśnie – architektura w Polsce. Co można o niej powiedzieć? Patrząc na przekazy medialne – wiele złego. Oczywiście, świat też ma swoje na sumieniu, ale u nas (według mediów) jest strasznie, poczynając od grzechów głównych, takich jak styropian wszędzie, a kończąc na hicie ostatniej dekady, czyli grodzonych osiedlach. Na szczęście mamy tropicieli tej brzydoty – wystarczy rzucić okiem na hasło „makabryła” w serwisie bryla.pl albo obserwować profil Polisz Arkitekczer na fejsie. No i nie można zapomnieć o jednym z lepszych reportaży na ten temat w ostatnich latach, czyli świetnej ( ijednoczesnie bardzo smutnej) książce „Wanna z kolumnadą”.

A skoro już temat grodzonych osiedli wypłynął… tak miejscami w Gdańsku widzę, że ten trend chyba jest w odwrocie. Na całe szczęście. Bo takie osiedla wcale nie są fajne: nie jest na nich bezpieczniej (niestety, nie mogłem odszukać tekstu, w którym to kiedyś przeczytałem), tną siatkę komunikacyjną i niekorzystnie wpływają na psychikę. Jeśli ktoś tak rozpaczliwie łaknie bezpieczeństwa, niech lepiej zainwestuje w coś takiego jak warszawski Safe House.

Który to dom jest przykładem tego, że nie wszystkie polskie budynki są paskudne. Ten jest bardzo ładny i zawsze stawiam go jako przykład tego, że można. Moim drugim ulubionym przykładem jest krakowski Jodłowa House. Jeden z piękniejszych domów mieszkalnych w całym kraju, który równie dobrze mógłby zostać zbudowany w dowolnym miejscu na świecie. Oczywiście dla tradycjonalistów – nie do pomyślenia jest taka ilość przeszkleń. Bo kto by to mył… Ciekawe, jak zareagowaliby na takie cudeńka jak to w Tokio. Albo to, również z japońskiej stolicy (zwróćcie uwagę na fantastyczny układ pięter).

A jak będzie wyglądać architektura w przyszłości? Można pokusić się o pewne prognozy czy wizje, ale wiecie, jak to z nimi jest. Nie wszystkie się spełniają. W różnych okresach różne powody uniemożliwiały realizację różnych pomysłów. Choć niektóre z nich nadal (mniej lub bardziej groźnie) wiszą nad nami.

Przyszłość architektury z pewnością nie będzie nudna.