Wpół do weekendu #52 – nic

Dzisiejszy wpis będzie o niczym. Serio.

Tu powinienem skończyć i zostawić Was z pustą stroną, jako miejscem na inspirację czy coś.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ale nie. Mam coś lepszego.

Kosmos. Owszem, wypełnione jakimiś gwiazdami czy innymi planetami (oraz Plutonem), pełne ciekawostek i zjawisk, o których mogliście nie mieć pojęcia, ale poza tym – jedno wielkie nic. Pustka, próżnia. Po prostu gigantyczna ilość niczego. Nada. Null.

No dobrze, nie można tak łatwo zignorować tych gwiazd. Zwłaszcza, jeśli widzimy je tu z dołu nocą. Bo każda z nich jest większa i jaśniejsza od naszego słońca. W sumie – nic dziwnego, ale to nie jest rzecz, nad którą zastanawiamy się codziennie. Ale między nimi jest sporo wolnego miejsca. Nawet w pasie asteroidów, który w każdym filmie pokazany jest jako kosmiczne gruzowisko, jest bardzo dużo wolnego miejsca. Pustka pomiędzy kosmicznymi obiektami jest tak niesamowita, że gdyby przywieźć ją w słoiku na Ziemię, byłby to słoik z najdoskonalszą próżnią, jaką tu mamy. A przecież cały ten kosmos nie jest wcale stuprocentową próżnią.

Skoro jest tam tyle wolnego miejsca – to może warto rozważyć kosmos jako fajną miejscówkę do mieszkania?Oczywiście trzeba uwzględnić wszystkie plusy i minusy tego rozwiązania. na przykład to, że kosmosie nike nie usłysz Twojego krzyku. Szeptu w sumie też nie. Z to może wyczuje coś niecoś.

Generalnie mieszkanie w kosmosie mogłoby być zabójcze. Chociaż krótkie spotkanie sam na sam z kosmiczną próżnią byłoby do przeżycia.

I właśnie tak, proszę Was, robi się wpis o niczym.

  • Olo

    Ale głośne wybuchy statków kosmicznych w filmach najlepsze!

    Polecam książkę Mary Roach „Ale kosmos” i rozdziały o psychologicznym przygotowaniu kosmonautów do przebywania w pustce. Różnie to na ludzi działa. Niektórych załamuje i przygnębia, drugich wręcz przeciwnie.

    • Wybuchy i laserowe strzały 🙂

      • Olo

        No i roweru w kosmosie nie napompujesz 😉

  • „Interstellar i nauka” – chcesz? 🙂

    • Chciałem zakrzyknąć „bierę”, ale kiedy ja to przeczytam…

      Żartuję – jak się odkopię z moich książek, to z chęcią pożyczę 🙂