Wpół do weekendu #49 – oceny

Kolejne nietypowe święto Dziś jest Dzień Dobrej Oceny. Tak, są takie dni.

Przypatrzmy się zatem tym ocenom, z którymi wszyscy mieliśmy kiedyś do czynienia. Ocenom szkolnym.

Chciałem doszukać się gdzieś informacji na temat skali ocen, jaka istniała jeszcze na początku lat 90. minionego wieku i zachowała się na studiach (przynajmniej na niektórych uczelniach – skala ocen to sprawa indywidualna każdej szkoły). Konkretnie – dlaczego tamta skala zaczynała się od 2, a nie od 1 – i kończyła na 5, a nie na przykład na 10, jak w niektórych państwach.

I wiecie co? Nigdzie w znanym mi internecie nie natrafiłem na wyjaśnienie.

Podejrzewam, że powodem było to, aby na początku uczniom nie myliła się jedynka jako ocena negatywna z pierwszym miejscem. Ale to tylko moje gdybanie. Jeśli macie gdzieś właściwe wyjaśnienie – z chęcią je poznam.

Ale nawet do skali 1 – 6 nie ma się co przyzwyczajać, bo władze myślą nad zmianami w systemie ocen na świadectwie. A do tego w tym roku już zmieniono zasady oceniania.

Niektórzy nauczyciele zmieniali zasady oceniania nie czekając na wytyczne z góry. I zapewne nikt by tej ich inicjatywy nie zauważył, gdyby nie jeden fakt. Oceniali matury. I przy zestawieniu wyników z całego kraju okazało się, że nie przypominają one rozkładu normalnego. A raczej – przypominają, ale w okolicach progu zaliczenia dzieje się jakaś magia.

To może szkoła bez ocen? Podobno to najlepsza szkoła dla dziecka, choć niekoniecznie dla rodzica.

Pora na szybki rzut oka za Wielką Wodę. Tam system ocen jest nietypowy: A, B, C, D i F. Gdzie się podziało E? Czy ukryło się w składzie wielu produktów spożywczych?

To wyjaśnienie jest dużo prostsze niż zastanawianie się, dlaczego u nas oceny zaczynały się do 2. Po prostu w pewnym momencie zrezygnowano z E. Żeby niektórym uczniom się nie myliła z „excellent”. Jeśli chcecie, to możecie poznać całą historię takiego oceniania.

Oczywiście za oceanem też zastanawiają się, czy nie warto byłoby zrezygnować z tych literek. I tworzą rankingi szkół bez nich.

OK, wracajcie do pracy, zanim ktoś Wam wystawi dwóję. To znaczy – jedynkę.

Foto: Michael FisherCC BY-NC 2.0

  • Olo

    Pamiętam konsternację kolegi, który po pierwszym kolokwium na studiach zastanawiał się, czy 2, którą dostał, to dobra ocena, czy taka, że nie będzie musiał poprawiać 😉