5 szalonych (i prawdopodobnych) teorii o znanych bajkach

Dziś Dzień Dziecka. Przyjrzyjmy się więc bajkom, które zapewne znamy z dzieciństwa. Nierzadko własnego.

Przeszukując odmęty tego cudownego, nowego wynalazku, jakim jest globalna sieć komputerowa, można natknąć się na ludzi z autentyczną pasją. Na przykład doszukujących się ukrytych znaczeń wszędzie tam, gdzie nikt by się ich nie spodziewał. Czasem te teorie są kompletnie nonsensowne, ale czasem coś w nich jest. Wybrałem pięć podpadających pod kategorię numer dwa. Wszystkie dotyczą znanych i lubianych bajek, na przykład:

Scooby Doo

Zastanawiał Was kiedyś świat, w jakim działają bohaterowie tej bajki? Czwórka nastolatków porusza się po całym kraju. Wszędzie natrafiają na zrujnowane miejsca. Tam z kolei spotykają nietuzinkowe jednostki – ludzi inteligentnych, wykształconych. I wszyscy ci ludzie poświęcają się występkowi.

To dlatego, że świat Scooby Doo przeżył olbrzymie załamanie ekonomiczne. Wszyscy ci złoczyńcy normalnie pełniliby zaszczytne funkcje: byliby lekarzami, znawcami sztuki, przedsiębiorcami. Ale kryzys pchnął ich ku przestępstwu. Oraz sprawił, że wszystkie budynki wyglądają na rozpadające się.

SpongeBob Kanciastoporty

Wesoła, żółta gąbka, żyjąca na dnie oceanu. Chodząca w spodniach. Rozmawiająca ze swoimi przyjaciółmi. Czy nic w tym obrazku nie wydaje się dziwne?

Nie, jeśli weźmie się pod uwagę nazwę miasta, w którym mieszka nasz bohater. Bikini Dolne. Wydaje się, że to niezbyt oryginalny żart, ale w oryginale ta nazwa brzmi Bikini Bottom. Czyli np. Dno Bikini. Atolu Bikini. Na którym w latach 40. i 50. ubiegłego wieku testowano broń jądrową.

Mieszkańcy Bikini Dolnego są popromiennymi mutantami, to chcę powiedzieć.

Aladdyn

Cudowna historia dziejąca się gdzieś na Bliskim Wschodzie. Gdzie tylko czarny charakter wygląda odpowiednio etnicznie, natomiast główny bohater jest zadziwiająco biały. A do tego ma spełniającego życzenia dżinna, uwolnionego z magicznej lampy po dziesięciu tysiącach lat niewoli.

Tylko dlaczego w pewnym momencie dżinn krytykuje ciuchy Aladdyna twierdząc, że wyglądają jak z trzeciego wieku? To oznaczałoby, że w trzecim wieku dżinn jeszcze nie był uwięziony. A zatem te dziesięć tysięcy lat przenosi nas minimum w okolice sto trzeciego wieku naszej ery.

Aladdyn dzieje się w przyszłości. Zapewne po jakiejś gigantycznej katastrofie, która cofnęła ludzkość do dawnych czasów. Innego wyjaśnienia nie ma.

Smurfy

Ach, małe stworki z lasu. Mieszkają w domkach z grzybów, mają jedną kobietę na całą wioskę, żyją idyllicznie, znają magię i zbierają smerfne jagody.

Oraz są antysemickimi wyznawcami białej rasy.

No dobrze – niebieskiej rasy. Ale biegają w białych kapturach, niczym członkowie Ku Klux Klanu. Wyjątkiem jest ich lider, biegający w czapce czerwonej – podobnie jak w KKK. A ich główny przeciwnik to ubrany na czarno mężczyzna o czarnych włosach i dużym nosie, owładnięty manią posiadania złota. Stereotypowy Żyd. Z którym dzielne smurfy oczywiście walczą. Od czasu do czasu witając się odpowiednim salutem.

Toy Story

W trzeciej części tej opowieści zabawki zostają porzucone przez chłopca, który rusza do szkoły. Postanawiają ukryć się na strychu, ale zostają upakowane w kartonie, a następnie zabrane do przedszkola, gdzie zgromadzono też inne zabawki. Generalnie dzieci obchodzą się z zabawkami źle, ale są takie zabawki, które potrafią się ustawić w nowej rzeczywistości. Na samym końcu bohaterowie trafiają na wysypisko, gdzie mają trafić do wielkiego pieca.

Brzmi znajomo? Nie? To podmieńcie zabawki na „Żydów”, karton na „wagon bydlęcy”, przedszkole na „obóz koncentracyjny”, dzieci na „hitlerowców”, a umiejące się ustawić zabawki na „Sonderkommando”. I nagle rodzinna opowieść o zabawkach zmienia się w alegorię Holocaustu.

Ponieważ nie ma to jak bajka o zbrodni przeciwko ludzkości.

Foto: r. nial bradshawCC BY 2.0