Czy umieścisz w CV autentycznie wszystko?

My też kiedyś robiliśmy głupoty, ale nie mieliśmy internetu. I przez to nie będziemy mieli się czym chwalić na starość.

Po względnie sensownym oblewaniu się zimną wodą celem podniesienia w społeczeństwie świadomości stwardnienia rozsianego oraz kompletnie absurdalnych wyzwaniach w stylu: zjedz całą łyżeczkę cynamonu, przeciągnij prezerwatywę (nieużywaną) przez nos i gardło, czy też zjedz coś autentycznie ostrego, w sieci cały czas pojawiają się nowe wyzwania. Niedawno dowiedziałem się o dwóch.

Jako pierwsze: Charlie Charlie challenge. Jest to tak głupie (nie, żeby to drugie było mądre), że aż nie jestem pewien, czy czegoś nie pokręcę. W skrócie chyba chodzi o wywoływanie meksykańskich duchów przy pomocy dwóch ołówków.

Tak. Żadne tam zapalanie kotła z wódką w zamkniętej kaplicy albo składanie ofiary z dziewicy. Dwa ołówki. Takie proste.

No i drugie wyzwanie – mój ostatni ulubieniec. Hold a Coke with your boobs challenge. Tak, pokaż, że potrafisz utrzymać puszkę lub butelkę coli między piersiami. Wprawdzie z tego wyzwania jestem automatycznie wyłączony, ale za to z chęcią kibicuję innym. Zawsze to jakaś odmiana po teście ołówka – coś innego można przytrzymać biustem.

I tylko zastanawiam się, co zrobią bohaterowie tych wszystkich niezbyt mądrych wyzwań za kilka lat. Bo przecież internet nie zapomina. Zakładam, że ich przyszli pracodawcy mogą być niespecjalnie zadowoleni z faktu, że kandydat na poważne stanowisko Dżunior Egzekjutiw Akałnt w młodości używał dekoltu jako uchwytu na napoje chłodzące. Ale może się mylę? Może jestem jak Kuba Wojewódzki i nie nadążam za internetami? Bo przecież przyszłymi szefami tych ludzi będą ich rówieśnicy…

I może za kilka – kilkanaście lat rozmowa o pracę będzie wyglądała następująco:

– Dzień dobry, dlaczego chce pani u nas pracować? Patrzę na pani profil na fejsie i widzę, że „szlachta nie pracuje”.

– Jeśli przyjrzy się pan dobrze historii moich lajków, to zobaczy pan, że od miesiąc temu skończyłam etap „za hajs matki baluj” i postanowiłam się rozwinąć.

– Znakomicie. Widzę, że przed kilkoma laty utrzymała pani między piersiami cała zgrzewkę litrowych butelek coli…

– Tak, dodatkowo w „Crack a nut with your butt challenge” doszłam do etapu orzecha włoskiego.

– Znakomicie, ale czy nie uważa pani, że są to cechy bardziej pasujące do działu badań i rozwoju, a nie działu utrzymania ruchu?

– Niekoniecznie. Zdobyte w ten sposób doświadczenie mogę z powodzeniem wykorzystać do przenoszenia skrzynek z narzędziami i odkręcania zardzewiałych zaworów.

– Gdy tak przeglądam pani walla nie widzę żadnego filmiku na którym połyka pani rtęć. Czy rezygnacja z „Mercury swallowing challenge” to była świadoma decyzja?

– Poniekąd. Proszę zauważyć, że byłam wtedy zaangażowana projekt polegający na robienie selfie z dzióbkiem w każdej łazience mojego gimnazjum i zależało mi na tym, aby mieć spójny przekaz. Chciałam połknąć rtęć zaraz po zrobieniu ostatniej foci, ale to był już wtorek i cały szum związany z „Mercury swallowing challenge” ustępował już miejsca „Shave your eyebrows challenge”, do którego przystąpiłam jako pierwsza w klasie.

Tak bym to widział. No, chyba że młodzież zacznie lepiej zarządzać swoją prywatnością w sieci. Ale jeśli jakieś zdjęcia mają wypłynąć, to i tak wypłyną. Niewykluczone, że zdjęcie z jakiegoś wyjątkowo niemądrego wyzwania będzie mocną kartą przetargową w wyborach prezydenckich za trzydzieści lat. Pytanie tylko, czy użytą przez samego kandydata, czy też jego przeciwników.

A my? Z naszym wiszeniem na trzepaku głową w dół albo podpalaniem śmietników, bez odpowiedniej dokumentacji fotograficznej w sieci, będziemy skazani na wykluczenie. Na szczęście mamy jeszcze nieco czasu, aby to nadrobić.

  • Przepiękne, popłakałam się ze śmiechu 😀

  • W takich chwilach otwiera mi się w głowie przejście do podświadomości i jak lawina przypominam sobie, co potrafiłam odwalić za młodu. Dzięki niebiosom, że nie ma dowodów 😀

  • teraz uświadamiam sobie poziom mojego społecznego wykluczenia – brak konta na „Ryjku”, nie twituję i nie „czalendżuję” 🙂 , fociszy kanapkom też nie robię 😀 ….. my God , sama siebie wyślę na bieszczadzką banicję z tego niedopasowania i wykluczenia:D
    P.S. Najnowsza brytyjska moda….Paracetamol Challenge !!

    • Paracetamol? Boję się guglać.

      • Szkoda czasu na guglowanie 🙂
        Czelendż bardzo łopatologiczny w wykonaniu 🙂
        Im więcej paracetamolu połkniesz tym lepiej…już jest parę zgonów w UK, zatem czelendż ma już rangę „so friggin’ popular and hot” .

  • Nic nie pokręciłeś z tymi czelendżami, kilka dni temu wszystko mi koleżanka wytłumaczyła, więc wiem.
    Nie wiem czy mam się śmiać, czy chwilę nad tym pomyśleć, bo to – cóż – tak może niestety być.

  • Olo

    Ja jeszcze wierzę w dobór naturalny… https://www.youtube.com/watch?v=K88U8FwcNco

  • Myślę, że przyszli pracodawcy będą w najgorszym razie zaprzątnięci całkiem nowym wyzwaniem. Internet wprawdzie nie zapomina – ale my bardzo szybko. Mając doświadczenie głowy na trzepaku tym łatwiej sobie uświadomić, że nie wszystkim warto się przejmować 🙂