Wpół do weekendu #48 – Golden Gate

Dokładnie 27 maja 1937 w San Francisco otwarto most Golden Gate.

Tak z cyklu rocznic, o których może warto pamiętać: 27 maja 1947 roku w Lesznie doszło do potyczki między żołnierzami polskimi a radzieckimi. Pisałem kiedyś o tej historii.

A teraz już most.

Rzućcie okiem na zdjęcia z okresu budowy. To niesamowite, że tak wielką konstrukcję zbudowano w taki sposób. Jedno jest pewne – praca przy budowie mostu wymagała braku lęku wysokości, co wspomagano specjalną dietą.

Czego jeszcze możecie nie wiedzieć o moście? A choćby tego, że jego słynny kolor jest przypadkiem. Pierwotnie most miał być w żółte i czarne pasy… Zresztą z tym malowaniem mostu na bieżąco to jest nielichy ambaras. Bo to wcale nie jest tak, że malowanie zaczynają od jednego końca i gdy dojdą do drugiego, to idą na emeryturę. A co do koloru, jest na tyle popularny, że ludzie chcą go używać do malowania domów czy samochodów. Póki co – można go dość łatwo odtworzyć.

Jakie jeszcze są ciekawostki związane z mostem? Że jest jednym z najpopularniejszych miejsc na świecie do popełnienia samobójstwa. Niestety. Na szczęście jest człowiek, który stara się odwieść samobójców od skoku. I udaje mu się to – uratował ponad 200 istnień i tylko raz nie udało mu się zapobiec tragedii.

Myślicie, że samobójstwom można łatwo zapobiec, montując jakąś siatkę? Cóż, przez lata nie było na to środków, poza tym jest to dość skomplikowana operacja. A poza tym niektórzy ludzie to dupki i protestowali przeciwko zabezpieczeniom, ponieważ mogłyby zmienić ikoniczny wygląd mostu.

Most zagrał w wielu filmach, jest popkulturowym bohaterem. Oczywiście filmowcy najchętniej go niszczyli w widowiskowy sposób. A czy w rzeczywistości do jego zniszczenia potrzeba wiele? Tak. Na przykład prawie miliona osób. Które ciężko byłoby upchnąć na powierzchni mostu. Nawet gdyby był zupełnie pusty.

I to tyle na dziś. Wracamy do pracy. Wypadałoby rzucić okiem ostatni raz na tego pomarańczowego giganta – niestety, schował się we mgle.