Jak reagować na wynik wyborów w 4 prostych krokach

Być może już wiecie, ale wczoraj wybraliśmy prezydenta. No, może nie my wszyscy, ale spora grupa spośród nas. I co teraz?

Wypadałoby jakoś się odnieść do wyników wyborów. Dziś powiem Wam, jak zrobić to w tradycyjnym, polskim stylu. Oczywiście – sposoby są różne w zależności od wyników wyborów, a zatem:

Twój kandydat wygrywa

1) Uciesz się.

Wprawdzie nie widziano Cię przy rozklejaniu plakatów, rozdawaniu ulotek, w sztabie wyborczym czy nawet przy urnie, ale sukces jest Twój. Ten jeden status z odpowiednim hasztagiem daje Ci pełne prawo do stwierdzenia, że to także Twoje zwycięstwo.

2) Wymyśl jakiś chwytliwy wpis na fejsa.

Radość w samotności nie cieszy na 100%. Dlatego wyjdź ze swoim szczęściem do ludzi. Oczywiście daruj sobie prymitywne „Hurra” albo światowe „Yes, yes, yes!” – stać cię na więcej. Niech Twój status łączy odpowiednią dawkę szczęścia z dobrze wykonanej roboty i nutkę szydery z pokonanych.

3) Zatrzymaj się na chwilę przed publikacją.

Uświadom sobie, że Twoje szczęście tak właściwie to #nikogo. A o wygranej Twojego kandydata to i tak wszyscy wiedzą. No to po co pisać cokolwiek? Liczysz na morze lajków, bo obca Ci osoba, z którą dzielisz częściowo spojrzenie na świat, coś osiągnęła? Otrzeźwiej.

4) Żyj dalej normalnie.

Nie publikuj statusu. Zresztą – 50% Twoich znajomych już i tak zdążyło coś na ten temat napisać. Bądź ponad to. Niech plebs się ekscytuje lajkami i szerami. Ty zapal cygaro i otwórz szampana. Należą Ci się.

Oczywiście – życie nie zawsze jest takie różowe i czasem może Cię podstępnie kopnąć w dupę. Dlatego poniżej szczegółowa instrukcja – co robić, gdy:

Twój kandydat przegrywa

1) Natychmiast wyraź głośno niezadowolenie.

Nie tłum negatywnych emocji w sobie. Niech Cię zobaczą. I usłyszą. Żadnych smutnych emotek czy lirycznych wielokropków. Pióro jest potężniejsze od miecza, więc rąb śmiało. Przydatne słowa: „kurwa mać”, „Polaczki”, „przypadkowe społeczeństwo”.

2) Poinformuj o emigracji.

A tak – zabierasz zabawki i tyle Cię widzieli. Niech wiedzą, co tracą. Przy czym pamiętaj: Ty nie „wyjeżdżasz”, ale „spierdalasz”. I nie z Polski, ale z „tego kraju”. Pytaj wprost znajomych o jakieś normalne kraje, do których warto uciec. Niegłupim będzie też czekin na fejsie z lotniska, wylotówki z miasta, albo chociaż przy bramie Twojego strzeżonego osiedla.

3) Na odchodne wbij szpilę we wroga.

Może Cię wygnali z kraju jak jakiegoś Mickiewicza, ale nie wybili Ci zębów i nadal możesz kąsać. Wrzuć szybko do sieci jakieś zabawne zdjęcie z podpisem, jakby to był 2005. Im bardziej chamskie, tym lepiej – z bucami, którzy głosowali na sam-wiesz-kogo, trzeba rozmawiać ich językiem. Może trafisz do jednej z tych galerii paradnych memów o tytule „Internauci nie zawiedli…”?

4) Żyj dalej normalnie.

Uświadom sobie, że prycze w obozie dla uchodźców nie są wygodne, a następnego dnia w biurze masz kolejny dedlajn. Zachowuj się, jakby nic się nie stało. Nawet memów nie możesz wrzucać, bo znajomi użyli tych najlepszych i zostały Ci tylko te z kotami. A zresztą – te teksty o emigracji to były tylko takie jaja. Których i tak nie masz, aby autentycznie się spakować i wyjechać.


No, to już wiecie, jak się zachowywać zaraz po ogłoszeniu wyników wyborów. Nie zawiedźcie mnie i stosujcie się do powyższych punktów, a z pewnością wyróżnicie się w sieci.

„Ależ Bartku!” – zakrzykną ci z Was, którym wydaje się, że Was słyszę – „Przecież wybory były wczoraj i każdy, kto miał napisać jakąś głupotę, już dawno to zrobił”. I to prawda. Ale widzicie, moje Misie – jesienią czekają nas wybory parlamentarne. I coś czuję, że będzie podobna, jeśli nie lepsza szopka. Zatem macie czas na trening.

PS: A jeśli mój wpis to za mało i chcecie poczytać o wyborach u innych mądrych ludzi, to polecam Idę, Marcina, Krzysztofa i Tomka.

Jeśli podobał Ci się ten tekst, polub mnie na Facebooku!