7 rzeczy, które odziedziczyliśmy po nazistach

Z niektórych korzystamy do dziś. Niektóre z nich są nawet całkiem dobre.

Przyznam szczerze, że miałem nielichy problem ze znalezieniem odpowiedniego tytułu dla tego wpisu. No bo przecież naziści zniszczyli całą masę rzeczy: imię Adolf, swastykę jako symbol szczęścia, mały wąsik czy sporą część kontynentu. Niemniej – nawet największym draniom uda się czasem coś dobrego. Albo zrobią coś, z czego korzystamy do dziś.

A są to takie rzeczy jak…

Fanta

To może być niespodzianką dla niektórych. Płynny cukier w kolorze pomarańczowym powstał w III Rzeszy. Jego narodziny miały bezpośredni związek z wojną. Z powodu nałożonego na hitlerowskie Niemcy embarga niemożliwe były dostawy koncentratu coca-coli do niemieckich fabryk. Ale pić się chce, więc niemiecki oddział globalnego koncernu postanowił użyć tego, co miał pod ręką. I tak w latach 40. narodziła się Fanta.

Napój obecnie obchodzi swoje 75 urodziny i próbował w stosownej reklamie odwoływać się do „starych, dobrych czasów”. Na szczęście w porę zauważono tę niezręczność. W porę – czyli gdy zrobił się szum w mediach.

Adidas

Szybkie pytanie – skąd pochodzi nazwa firmy Adidas? Czy to nazwa miejscowości? Grecka bogini szybkiego biegania? A może łacińskie określenie na wygodny sandał? Nie – to zbitka od imienia i nazwiska założyciela, który nazywał się Adi Dassler. A imię Adi to zdrobnienie od… Adolf. Oczywiście to czysty przypadek. Ale przypadkiem nie było to, że zarówno Adi, jak i jego brat oraz współwłaściciel fabryki, Rudolf (czy może raczej Rudi?) byli członkami NSDAP od 1933. A dodatkowo w ich fabryce, w czasie wojny, wywarzano przeciwczołgową ręczną wyrzutnię rakiet pod uroczą, niemiecką nazwą „Panzerschreck”.

Dla równowagi – fabryka braci Dassler stworzyła także buty dla czarnoskórego triumfatora biegów na berlińskich igrzyskach w 1936, Jessiego Owensa. Więc to tak jakby… działa na ich korzyść?

Ciekawostka na marginesie: jeśli zastanawiacie się, dlaczego marka obuwia została nazwana tylko po jednym z braci – wyjaśnienie jest proste. Rudolf podczas wojny musiał odsłużyć swoje w Polsce, podczas gdy Adi został w domu. Rudi nie tylko się tym wkurzył, ale też sądził, że Adi maczał palce w jego poborze – dlatego po wojnie podkablował aliantom, że Adi czynnie pomagał nazistom podczas wojny. Taka sytuacja sprawiła, że bracia się pokłócili, a Rudi założył własną firmę obuwniczą. Pod nazwą Puma.

Tak jest. Dwie globalne marki obuwia sportowego są dziełem byłych nazistów.

Autostrady

To nie jest tak, że naziści własnoręcznie wybudowali wszystkie autostrady w Niemczech. Nie jest też prawdą, że to oni zaczęli je budować. Ale dla Hitlera budowanie autostrad było jednym z prostszych sposobów na pokazanie, że radzi sobie u władzy lepiej, niż poprzednicy. Dodatkowo ludzie postrzegali budowę autostrad jako sygnał, że ten gość ze śmiesznym wąsikiem potrafi rozruszać gospodarkę, tkwiącą w kryzysie. Było to przekonanie do tego stopnia silne, że w okręgach graniczących z budowanymi autostradami poparcie dla Hitlera między 1933 a 1934 wzrosło zauważalnie bardziej niż w rejonach oddalonych od Reichsautobahnen.

Autostrady stworzone w III Rzeszy stanowiły zalążek dzisiejszego systemu autostrad w Niemczech. Były inspiracją dla prezydenta Eisenhowera, który zapoczątkował budowę międzystanowej sieci dróg po wojnie. Ale nie można zapomnieć, że naziści budowali autostrady nie tylko na terenie dzisiejszych Niemiec. Konkretnie: budowali je w Polsce. Autostrada A6 koło Szczecina, droga S22 (tzw. Berlinka) oraz autostrada A18 – to wszystko są dzieła III Rzeszy.

Volkswagen Garbus

Znający niemiecki nie będą mieli problemów z odpowiedzią, co dokładnie znaczy słow „Volkswagen”. Ludziom niewładającym tym pięknym językiem tłumaczę, że jest to „auto dla ludu”. Volkswagen to część planu motoryzacji Niemiec – którego autorem jest nie kto inny jak sam Hitler. To on, w rozmowie z Ferdynandem Porsche (tak, tym od tych samochodów) w 1933 nakazał stworzenie auta dostępnego dla każdego Hansa Schmidta. Zasady miały być proste – auto miało kosztować 995 marek, a robotnicy w nazistowskich Niemczech mieli wpłacać co tydzień 5 marek na specjalną książeczkę oszczędnościową. Prowadzoną przez organizację Kraft durch Freude (KDF), nazistowską organizację odpowiedzialną za masowy wypoczynek i imprezy sportowe. Stąd od 1938 Volkswagen był nazywany KdF Wagen.

Ze względu na wojnę – auto nie trafiło do masowej produkcji. Po wojnie model został wywieziony do Anglii, gdzie stwierdzono, że takie brzydactwo nie znajdzie nabywców. Mimo takiej opinii produkcja ruszyła w Niemczech, a reszta… jest historią.

Niemniej jest coś ironicznego, że auto kojarzące się głownie z hippisami i budzące tak pozytywne skojarzenia powstało dzięki idei fuhrera.

Kampanie antynikotynowe

Jeśli przy okazji zaostrzania praw palaczy w ostatnich latach ktoś rzucił w dyskusji porównaniem niepalących aktywistów do nazistów – nie był daleki od prawdy. III Rzesza była pierwszym krajem na świecie, w którym zorganizowaną publiczną kampanię antynikotynową. Była to chyba jedyna kampania autorstwa nazistów, która miała służyć dobrej sprawie.

Oczywiście – naziści nie mogli zrobić tego normalnie i w swoją politykę antynikotynową wpletli te bzdury o ochronie rasy oraz przypisywali nałóg palenia podludziom. Ale trzeba im przyznać, że starali się podeprzeć badaniami naukowymi. W 1939 to Niemcy jako pierwsi powiązali palenie z rakiem płuc. A w 1941 założyli instytut do walki z tytoniem (kierowany przez gościa, który maczał też podobno palce w ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej, bo wiadomo – naziści).

To w III Rzeszy powstał termin „bierne palenie”. Zakazano palenia w kinach i szkołach, zniechęcano palaczy w miejscach pracy. Ograniczono reklamę papierosów. Nie zakazano sprzedaży tytoniu tylko dlatego, że podatki z jego sprzedaży dawały budżetowi Rzeszy jedną dwunastą dochodów. Niemniej – zakazano sprzedaży papierosów kobietom, dzięki czemu szacuje się, że 20 tysięcy z nich uniknęło raka płuc.

Prawa zwierząt

Logika pozwalałaby myśleć, że ludzie odpowiedzialni za wymordowanie milionów osób prawa zwierząt będą mieli głęboko w dupie. Jest to jednak logika błędna.

Naziści zakazali wiwisekcji zwierząt, ograniczyli polowania ustanawiając okresy łowne i dopuszczalne liczby zwierząt do odstrzału. Tak, goście którzy nie mieli problemów z polowaniem na Żydów ani okrutnymi eksperymentami w obozach koncentracyjnych, nie dopuszczali do siebie myśli, że zwierzęta mogłyby cierpieć. Momentami było to posunięte do absurdu (biorąc pod uwagę okoliczności). Jeden z czołowych biologów niemieckich został ukarany za danie robakom zbyt małej dawki znieczulenia podczas eksperymentu.

III Rzesza dbała także o zachowanie ginących gatunków, w tym wilka i rysia. Gdyby nie te przepisy, prawdopodobnie niektóre gatunki zwierząt zniknęłyby już zupełnie z naszych lasów. Te prawa są tak dobre, ze w większości obowiązują w dzisiejszych Niemczech. A także są bazą dla innych europejskich krajów.

O ile powyższe punkty mogły być traktowane z przymrużeniem oka, o tyle ostatni zahacza o dość mroczne kwestie.

Loty kosmiczne

Tego nie można ująć delikatnie – po ostatniej wojnie obie zwycięskie strony, Amerykanie i Rosjanie, postanowiły wykorzystać wiedzę zgromadzoną przez nazistowskich naukowców. W tym celu USA zorganizowały operację „Spinacz”, w ramach której przerzucono do Stanów wielu naukowców – aby tam spokojnie skorzystać z ich doświadczenia.

Na liście przerzuconych jest na przykład Kurt Blome, który w Auschwitz eksperymentował z uśmiercaniem więźniów za pomocą sarinu, a po wojnie pracował w USA nad bronią biologiczną, ale tytuł tego punktu brzmi „loty kosmiczne”. A zatem: do Stanów przerzucono też m.in.: Werhner von Braun: twórca rakiet V1 i V2, za pomocną których atakowano Londyn, czy Artur Rudolph, odpowiedzialny za fabrykę tych rakiet, w której korzystano z niewolniczej pracy robotników przymusowych. Po wojnie obaj stworzyli rakietę Saturn V, która wyniosła na orbitę Apollo 11.

No i był jeszcze Hubertus Strughold, ojciec medycyny kosmicznej. Człowiek dysponujący niesamowitą wiedzą na temat tego, jak ludzkie ciało zachowuje się w próżni. Skąd to wiedział? Kierował eksperymentami na więźniach obozu koncentracyjnego Dachau, których poddawano działaniu niskich temperatur i niskiego ciśnienia. Oczywiście śmiercią więźniów nikt się tam nie przejmował.

I to właśnie tym panom zawdzięczamy lądowanie na Księżycu.


Przed siedemdziesięciu laty zjednoczone siły ludzkości pokonały najstraszliwsze zło w historii planety – nazistów. Tak przedstawia to popkultura. Okrągła rocznica końca drugiej wojny światowej to okazja do rzucenia okiem na parę tematów z nią związanych – stąd cykl wpisów pod roboczym tytułem „nazi week”. Zacząłem recenzją książki, a w tym tygodniu jeszcze kilka słów o największym naziście świata i wyjasnienie jaki jest związek między zrzuceniem bomby atomowej na Japonię a wojną w Afganistanie.

Foto: ww2galleryCC BY-NC 2.0