Wpół do weekendu #44 – lotniska

Dzisiaj jest czwarta rocznica ślubu księcia Wilhelma i księżnej Katarzyny. Ale ja nie o tym.

Dzisiaj jest też osiemdziesiąta pierwsza rocznica otwarcia portu lotniczego Okęcie. Po poprzednich odcinkach dotyczących samolotów i samolotów uziemionych – może kilka słów o lotniskach?

To może od razu przeskoczmy granicę i zajmijmy się lotniskami zagranicznymi. Bo te nasze, krajowe – to znamy całkiem nieźle. A dopóki nie powstanie Centralny Port Lotniczy, to nie ma co mówić o czymś nowym.

Lotniska mają swoje kody. Jeśli interesują Was te literowe zbitki, to w sieci znajdziecie katalog ponad 40 tysiecy (!) kodów lotnisk, wraz z informacją o położeniu tych lotnisk czy długości ich pasów startowych.

Pamiętacie, jak przy wpisie o liniach lotniczych podlinkowałem ich ranking? Lotniska też mają swój ranking – 100 najlepszych lotnisk jest wybieranych przez pasażerów. Podobnie jak przy rankingu linii lotniczych, w pierwszej setce nie widzę reprezentantów Polski. Smutne. Dziwnym nie jest też, że żadnego polskiego lotniska nie ma w zestawieniu stu najbardziej zapracowanych lotnisk.

Nawet na stronie prezentującej dywany z różnych lotnisk nas nie ma…

Na lotnisku można być w jednej z dwóch ról – pasażer lub pracownik. Jeśli jesteś pasażerem – to może Ci się przydać krótki poradnik lotniskowej sztuki przeżycia. Jeśli chcesz zostać pracownikiem – to może od ręki kontrolerem lotów? To praca wymagająca, ciężka, ale rekrutacja właśnie trwa. Tylko że… bycie kontrolerem niekoniecznie wygląda tak, jak w filmie.

Jeśli interesuje Cię życie lotniska, to jest taki jeden fajny blog. Poznaj go, bo warto!

Zanim wrócimy do obowiązków – rzut oka na przyszłość lotnisk. A ta jawi się iście kosmicznie. Chyba że mówimy o lotnisku w Hiszpanii – tam klimat jest raczej postapokaliptyczny.

I tak, proszę wycieczki, wygląda miliard euro wywalony w piach.