Dobre gry: Papers, please

Marzy Ci się bycie urzędnikiem na przejściu granicznym w totalitarnym kraju? Teraz możesz spełnić swoje marzenie bez wychodzenia z domu!

– Następny!

Bezduszny okrzyk wydobywający się ze szczekaczki wyrwał mnie z zamyślenia. Przestałem obserwować zasieki i stojących za nimi uzbrojonych żołnierzy. Wszedłem do baraku z dumnym napisem „Republika Arstoczki” i pokornie skłoniłem się przed urzędniczym okienkiem.

2014-12-30_00012

– Papiery – oficer warknął w pierwszej chwili, ale szybko się zmitygował i prawie grzecznym tonem dodał – proszę.

Grzecznie położyłem na ladzie paszport. Po chwili przypomniałem sobie i dołożyłem jeszcze wizę wjazdową. Oficer zmierzył mnie dokładnie, ale twarz na zdjęciu była moją twarzą. Paszport był z kraju, z którym Aristoczka utrzymuje kontakty. Wydany przez urząd we właściwym mieście. Wiza była ważna. Wszystkie moje papiery były idealne i nawet najbardziej czujny urzędnik nie mógłby znaleźć powodów, aby nie wpuszczać mnie do tego totalitarnego raju.

– A pozwolenie na pracę?

Zamrugałem nerwowo.

– Jakie pozwolenie?

– Wpuszczamy tylko z pozwoleniem na pracę – beznamiętność urzędniczego tonu odzierała mnie ze złudzeń, że dziś uda mi się wjechać do Aristoczki.

– Ale wczoraj jeszcze nie było potrzebne – próbowałem się bronić. – Wystarczył paszport i wiza…

– Wczoraj było wczoraj – filozoficznie zaczął oficer – a dziś jest dziś. Bez pozwolenia nie wpuszczę.

Po tych słowach wbił mi do paszportu wielką pieczęć z hasłem „ODMOWA” i oddał mi moje dokumenty. Ze spuszczoną głową wyszedłem z baraku, kombinując, skąd wytrzasnę pozwolenie na pracę. Zdążyłem usłyszeć jeszcze z głośników stanowcze „Następny!”, gdy nagle z kolejki oczekujących wybiegł jakiś chłopak. Podbiegł do zasieków, machnął ręką, a jakiś przedmiot zatoczył łuk wysoko w powietrzu. Żołnierze na granicy otworzyli ogień do chłopaka – seria ścięła go na miejscu. W tym samym momencie przy wartowniku eksplodował granat, rzucony przez chłopaka. Wszędzie było słychać syreny alarmowe…

Aby wjechać jutro z pewnością będę potrzebował czegoś więcej niż tylko pozwolenie na pracę.


Nie mam pojęcia, w jaki sposób ta gra znalazła się na moim koncie Steam, ale nie narzekam. To gra o nienachalnej grafice, ale ciekawym pomyśle. Wcielamy się w oficera imigracyjnego na przejściu granicznym fikcyjnej Republiki Aristoczki, kraju urządzonego według najlepszych zasad z „Roku 1984” Orwella.

Musimy pilnować, aby do Aristoczki przybywali tylko ludzie z legalnymi dokumentami, spełniający określone warunki. Codziennie dostajemy nowy zestaw wytycznych, według których musimy sprawdzać dokumenty. Błąd oznacza obcięcie dniówki, a to przekłada się na trudność z kupnem opału do domu, lekarstw dla dzieci i innych niezbędnych do życia składników.

Jest szaro, ponuro – dokładnie tak, jak w totalitarnej Aristoczce być powinno. A jednak szare komórki pracują na zwiększonych obrotach, aby żaden niepożądany element nie przekroczył granicy.

To co – pora na łyk ohydnej kawy zbożowej i do pracy, przeglądać paszporty!