Wpół do weekendu #43 – Poloneza czas minął

Dziś mamy okrągłą, trzynastą rocznicę ważnego wydarzenia. 22 kwietnia w fabryce Daewoo-FSO zawieszono produkcję Poloneza. W praktyce zaś – zakończono ją właśnie tego dnia.

Młodszym Czytelnikom wyjaśniam – Polonez to jest to cudo, którym porucznik Borewicz pomykał za przestępcami. Jeszcze młodszym Czytelnikom tłumaczę: porucznik Borewicz to takie komunistyczne skrzyżowanie Jamesa Bonda z Sherlockiem Holmesem.

Historia narodzin Poloneza sięga lat 70. minionego wieku i trwała, jak widać, do początków tego stulecia. Przez ten czas samochód doczekał się różnych wersji i pomysłów na rozwój, na przykład modelu przedłużanego albo trzydrzwiowego (którą to wersję grupa pasjonatów chciałaby zrekonstruować). Bez kompleksów wkroczył w wolną Polskę z nowoczesnym marketingiem…

…i stał się pożądaną nagrodą w telewizyjnych programach rozrywkowych.

Choć oczywiście – sukces musi przyciągnąć malkontentów. Tak było i tym razem, gdy pewien mało znany dziennikarz angielski, niejaki Clarkson, z niszowego magazynu „‚Top Gear”, nazwał nasz bolid najgorszym autem świata i bezpośrednią przyczyną obalenia komunizmu przez Lecha Wałęsę. Przy okazji poddał naszą chlubę motoryzacyjną ciekawemu testowi. Dziś każdy z nas, z dostępem do dźwigu, może taki test powtórzyć, bo Polonezy nie należą do najdroższych pojazdów.

I tutaj opowieść mogłaby potoczyć się na dwa sposoby.

Mógłbym wspomnieć o innych pojazdach z czasów PRL, z kultowym Maluchem, czyli Fiatem 126p. Który też doczekał się wielu mniej lub bardziej oficjalnych wersji (zwracam Waszą uwagę w podlinkowanym materiale na zółto-granatowego, czterodrzwiowego malucha – przez całe lata 90. ten egzemplarz stał niedaleko mojego rodzinnego domu). Albo o nieco zapomnianym Mikrusie, który mógłby być polskim Mini, gdyby nie fakt, że wyprodukowano jedynie 1728 egzemplarzy. Mógłbym też rozpisać się o samochodach, które mogły powstać, ale nigdy nie wyszły poza fazę prototypu – na czele z eleganckim Ogarem albo nowoczesnym Beskidem (który kształtem wyprzedził Renault Twingo o dekadę). była też malutka Meduza oraz ponoć najpiękniejszy samochód bloku wschodniego, czyli Syrena Sport. Której replik już kilka powstało.

Ale – co było, a nie jest… polskich marek aut, produkowanych na skalę masową, nie ma. Za to może przyszłością są takie śliczne auta wyścigowe jak Arrinera Husarya? Pożyjemy, zobaczymy…

Foto: KarwikCC BY-NC-ND 2.0