Wpół do weekendu #41 – samoloty, ale tylko pasażerskie

Być może latanie F-16 jest fajne, ale większości z nas nie będzie to dane. My, zwykli śmiertelnicy, latanie znamy jedynie z fotela pasażera. I dziś właśnie kilka słów na ten temat.


Gdzie najłatwiej znaleźć samoloty pasażerskie? To proste – na niebie. To takie małe kropki, widoczne na końcu chemtrails. Dostrzec je bardzo łatwo, zwłaszcza w większych miejscowościach, ale czasem zastanawiamy się: co też właściwie nam lata nad głowami?

Odpowiedź przynosi internet i świetna strona Flightradar24 – jeśli interesujecie się samolotami, a jej nie znacie, to znaczy, że nie interesujecie się samolotami. Co ciekawe – większość danych na Flightradar24 jest uzyskiwana dzięki wolontariuszom. To nie jest tak, że autorzy strony są magicznie wpięci w systemy wszystkich lotnisk…

OK, wiemy już, gdzie można znaleźć samoloty. Pora wybrać się w podróż jakimś. Oczywiście, nie można tak po prostu zerwać się i – nomen omen – lecieć na lotnisko. Należy dowiedzieć się, co można ze sobą zabrać. Na przykład – czy można mieć swój własny spadochron? Typowe pytanie związane z bezpieczeństwem. Choć tak naprawdę ryzyka związane z lataniem są zupełnie inne i nie należy ich wiązać z posiadaniem spadochronu.

Co nie zmienia faktu, że latanie jest drugim najbezpieczniejszym sposobem podróżowania (po windach i schodach ruchomych). Odnotowuje się coraz mniej wypadków (chociaż coraz większe samoloty przekładają się na coraz większą liczbę ofiar).

Powstaje pytanie: jakie linie wybrać? Jako znany i lubiany bloger nie mogę latać pierwszymi lepszymi, dlatego przy wyborze zawsze kieruję się zestawieniem najlepszych linii lotniczych świata. 2014 przyniósł lekkie przetasowanie w czołówce. Mnie natomiast autentycznie smuci brak naszych PLL LOT w pierwszej setce. Na nic więc Dreamliner czy uroczyste witanie któregoś z kolei pasażera.

Tak przy okazji – ciekawe, jak bardzo ten człowiek spieszył się na samolot…

Zapewne zastanawiacie się (a nawet jeśli nie – to i tak wrzucę ten link), jak leci się takimi ekskluzywnymi liniami? Otóż jest to doświadczenie wyjątkowe. I to nie tylko w powietrzu, ale już na lotnisku. Można się najeść, wyspać, ale nie chce się wysiadać z samolotu.

No właśnie – wysiadać. Lądowanie to (posiłkując się statystykami) najniebezpieczniejszy moment całego lotu. Ale też nie ma się czemu dziwić, skoro czasem pilot musi lądować w niebywale trudnych warunkach, na przykład na pasie krzyżującym się z drogą dla samochodów. Kojarzycie te znaki, że pilot może kogoś przelecieć i nawet tego nie zauważy? Z pewnością przydałyby się na tej plaży:

Spokojnie, nie ma strachu. Piloci samolotów pasażerskich to niesamowici goście, którzy potrafią nawet gigantycznymi Airbusami wykręcić niezłe piruety. Jeśli chcecie poczuć się jak oni – możecie potrenować na zdalnie sterowanym modelu.

A skąd tak w ogóle ten temat? Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w sobotę polecę na jednodniową randkę. Do miejsca, do którego jeszcze nigdy nie latałem. Jak będzie fajnie, napiszę relację.

Tymczasem do samolotów powrócimy za tydzień, w kolejnym „Wpół do weekendu”.