Share Week 2015

Trzy blogi. Obowiązkowo.

Cud się stał, że wychwyciłem tegoroczny Share Week. Zawsze ogarniałem się już po akcji… a tym razem – jestem! No, to skoro się udało, pora na moje wskazania.

Nie, po kolei. Najpierw pora na wyjaśnienie. Co to jest Share Week? To coś jak Blog Day, tylko polecasz trzy blogi i masz na to tydzień. Proste, prawda? Akcję wymyślił Andrzej, jeden z bardziej pozytywnych człowieków po tej stronie ekranu. U niego też znajdziesz szczegóły akcji – jak do niej dołączyć, jak polecać, co i gdzie wpisać… Poświęć pięć minut na poznanie tej świetnej inicjatywy, nie będziesz żałować.

No, a teraz moje typy. Aha, zgodnie z wolą pomysłodawcy akcji – polecam autorów. Ale linki do blogów też są.

Marcin

Pierwszy stalker polskiej blogosfery. Zanim zacznie się „ciągle te same gęby” albo „po znajomości, bo obaj są częścią grupy trzymającej internety” – Marcin to po prostu świetny bloger. Nie chodzi nawet o zdjęcia, które robi „gębom internetów”, a dzięki którym zna go większość. Po pierwsze: teksty. Dobre, z humorem i odpowiednią dozą refleksji. To jest styl, jaki lubię i jakim zawsze będę się inspirować, nawet, jeśli się nie przyznam. Po drugie – jeśli masz jakiś szalony pomysł na siebie w sieci, Marcin spokojnie i rzeczowo wyjaśni Ci, że to zły pomysł, a potem powie lepszy.

Powiedziałbym, że warto Marcina obserwować, ale nie – warto, aby to Marcin obserwował Ciebie.

Olo

Spytaj mnie, o czym pisze – a nie będę umiał powiedzieć. Spytaj mnie, jak pisze – a powiem krótko: rewelacyjnie. Błyskotliwe spostrzeżenia, trafne porównania, mądre pointy i zwarta treść – te hasła pojawiają mi się w głowie, gdy myślę o jego wpisach. Podobnie jak poprzednik w zestawieniu, bardzo bliski mi stylistycznie. Powiedziałbym, że będę tak pisać, gdy będę dorosły, ale nie. Ja już tak piszę, ale mimo to, czytając teksty Ola, czasem nachodzi mnie takie „łaaaał, ale fajne, muszę zapamiętać”.

I jeszcze fajne zdjęcia robi. I na rowerze jeździ. No swój chłop!

Eurydyka i Rafał

W teorii to mogłaby być pozycja „po znajomości”, bo Rafała znam dłużej niż blogi, internet czy komputery (a nawet kolorową telewizję), a we czwórkę z moją żoną niejedną planszówkę zmęczyliśmy, ale… wejdź na ich bloga. Serio. Tylko na chwilę. Wrócisz tu godzinę później. Genialny (i tego słowa będę bronił) i bardzo często dowcipny design, a wszystko to jakoś przeplata się z książkami, sztuką i klockami Lego. Jeden wpis tygodniowo, na który będziesz czekać, jak na deser.

I za każdym razem będziesz marzyć, aby mieć w głowie ćwierć tych pomysłów, co oni.


No, to tyle na dziś. Zamiast trójki autorów – jest czwórka, ale to chyba nic zdrożnego? Oczywiście musiałem mocno okroić moją listę pierwszego wyboru do tylko trzech pozycji, ale co się odwlecze…

A Ty – polecasz kogoś? Share Week trwa, warto się dołączyć.