Wpół do weekendu #37 – czekolada po japońsku

Uwaga – dziś możecie zgłodnieć. Choć nie tylko, będą też pociągi.

Z czym przeciętnemu człowiekowi kojarzy się Japonia? Na przykład z nowoczesnością. My cieszymy się z pendolino, a w Japonii są szybkie pociągi shinkansen, które już ponad pół wieku wożą podróżnych po całym kraju.  Takie pociągi to nie tylko prędkość, ale też wygoda i niesamowita jakość obsługi. W tych najnowszych można skorzystać z autentycznie ciekawych opcji

Ale najczęściej pierwsze skojarzenie z Japonią to sushi. Z jakiegoś powodu w Polsce mało znane są inne japońskie dokonania kulinarne. A szkoda – bo czekam na dzień, gdy będę mógł kupić w Polsce onigiri. Albo gdy polskie dzieci będą nosić do szkoły na drugie śniadanie bento – nie tylko smaczne i zdrowe, ale też czasem obłędnie wyglądające.

Dziś jednak skupiam się na czekoladzie. Za pomocą której można odwzorować japońskie pojmowanie tekstury. Albo którą można wykorzystać bardzo kreatywnie.

Batony KitKat. W Japonii to niesamowicie popularna przekąska – a wszystko dzięki temu, że Japończycy są przesądni. Występuje tam w wielu niespotykanych nigdzie indziej smakach. A nawet ma pudełka odwołujące się do – oczywiście – shinkansenów.

Ale Japończycy potrafią dodać też czekoladę do frytek. W ramach walentynkowego menu. Zanim się oburzycie, musicie wiedzieć, że taki przysmak to wynalazek sieci fast food Lotteria. Która na przykład potrafi zaserwować konkretnego burgera. W Lotterii jadłem najlepszą-kanapkę-pod-słońcem-ever. Widzę, że nadal mają ją w menu (to リブサンドポーク). I widzę, że nadal nikt w znanej mi Polsce nie wpadł na tak prosty i genialny pomysł.

Chyba rozkręcę własny biznes.