Dobre gry: Kill the Bad Guy

Są ludzie, po których nawet rodzona matka nie zapłacze. Dlaczego więc ich nie zabić?

Kto Cię ostatnio wkurzył? Ale tak bardzo, bardzo mocno? Jakiś studenciak w tramwaju, który nie wie, że plecak się zdejmuje? Kolega z pracy, który wychodzi z toalety bez mycia rąk? A może twórca największej na świecie piramidy finansowej (nie mówię o ZUS)?

Już wiesz?

To teraz skup się na uczuciach, jakie masz w stosunku do tej osoby. Myśl o nich intensywnie. Delektuj się nimi. Pielęgnuj je w sobie. Aż gniew zacznie wylewać się z Ciebie uszami. Aż poczujesz, że masz ochotę wysłać kogoś na łono Abrahama. I to w wyjątkowo widowiskowy sposób.

A teraz włącz grę „Kill the Bad Guy”*.

Zadanie, jakie stawia przed Tobą gra jest proste i zawiera się w tytule. Zabij złego gościa. Serio, to wszystko. No, upewnij się jeszcze, że nikt nie zauważy i że będzie to wyglądać na wypadek.

Proste? I tak, i nie. Ta gra to nie jest piaskownica, w której możesz wykombinować setkę sposobów na zabicie klienta. Dwa, trzy na planszę to maks. Ale trzeba umieć je zaplanować i jeszcze dobrze zgrać w czasie wszystkie kliknięcia. A potem pozostaje Ci już  tylko usiąść wygodnie i napawać się „wypadkiem”.

Dla tych, którym sumienie nie pozwala zabijać pikseli – coś dla uspokojenia. To są autentycznie źli ludzie. Niby nie jest powiedziane wprost, o kogo chodzi, ale… mamy Adolfa, który szybko zdobywa władzę bazując na nienawiści. Jest Bernard, twórca wielomiliardowej piramidy finansowej. Mamy Oscara, sportowca, który zabił swoją dziewczynę oraz Pabla, szefa narkotykowego kartelu. Brzmi znajomo? Powinno.

„Kill the Bad Guy” to szybka, odstresowująca rozrywka. Kiedy nie chcesz zagłębiać się w skomplikowaną fabułę, nie marzysz o eksterminacji hord wrogów, a jednocześnie nie jest dla Ciebie problemem nieznaczne wysilenie umysłu – możesz śmiało zagrać. Odprężysz się.

A jeśli w sobotę obudzi Cię wiertarka sąsiada, to może nawet poszukasz inspiracji.

* Nie masz tej gry pod ręką? Ups… To szybko załatw sobie arkusz folii bąbelkowej. Powinno pomóc.

  • verónica

    to za ambitna gra dla mnie 😉
    stoję na dwudziestym którymś piętrze supaplexa 😉