Nie chcesz pisać banałów? 10 prostych trików na oryginalną relację z See Bloggers.

Zen pisania o See Bloggers jak topowy bloger w pięć minut. Albo: internauci jak zwykle nie zawiedli… [AKTUALIZUJEMY MEMY].


OK, jeśli czytasz te słowa, to znaczy, że nie zmarnowałem ostatniego weekendu. Warsztaty z copywritingu zrobiły ze mnie miszcza atenszynhoryzmu. Ale nie jesteśmy tu po to, aby mówić o mnie (choć to mój ulubiony temat rozmów). Porozmawiajmy o zimowej edycji See Bloggers.

Przy okazji – jeśli Twoja relacja z See Bloggers jeszcze nie jest nawet w formie szkicu, poniżej znajdziesz 10 prostych sposobów na jej napisanie:

Zauważ postęp

Jak może pamiętacie – edycja sierpniowa dawała nadzieję. Czy See Bloggers, po opuszczeniu wieku dziecięcego, tej nadziei nie zawiodło?

Nie. Dostałem dokładnie to, czego się spodziewałem. Widać było niesamowitą pracę i wysiłek włożone w zapięcie wszystkiego na ostatni guzik. Ekipa See Bloggers pogratulowała sobie na koniec imprezy, z pewnością także wiele dłoni poklepało ich po plecach podczas konferencji, więc ja nie będę Wam słodził, drodzy organizatorzy. Bo jeszcze spoczniecie na laurach.

Powiem tylko krótko – oby tak dalej!

Tak na marginesie: zapamiętajcie twarze ludzi z jesie.pl - przynoszą jedzenie.

Tak na marginesie: zapamiętajcie twarze ludzi z jesie.pl – przynoszą jedzenie.

Wspomnij o miejscu

Pomorski Park Naukowo – Technologiczny to miejsce w sam raz na tego typu spotkanie. Nowocześnie, czysto, przestronnie i nie wieje zimnym wiatrem (tak, na ciebie patrzę, dachu Teatru Szekspirowskiego*).

Jest tylko jeden mały minus: Gdynia. Nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic do miasta z morza i marzeń, ale jak się mieszka w Gdańsku, to ciężko wyrobić na wszystkie atrakcje, lecąc między nimi do domu po dres na przebranie. Dlatego odpuściłem sobie wizytę w Jumpcity. Pomijając jednak ten mały drobiazg – PPNT to idealna lokalizacja na tego typu spędy. Szkoda, że zabrakło czasu, aby blogerską ekipą nawiedzić pobliski Eksperyment. No, coś trzeba zostawić na następną edycję.

* Taki mały hint dla tych, którzy chcieliby się pokusić o porównanie See Bloggers i BFG: nie da się. To dwie różne imprezy, do których podchodzi się w różny sposób. A ostatnie, czego potrzebujemy, to jakieś głupie „a tamta konferencja była lepsza”.

Nie pisz o wykładach

To znaczy – możesz wspomnieć, że były merytoryczne, że prowadzący byli fajni, że tematyka ciekawa… ale po co? Z wykładami na każdej konferencji jest tak, że każdy bierze z nich coś innego. U jednego to będzie myśl przewodnia, u drugiego format slajdów, a u trzeciego – długopis. Jeśli ktoś nie umie skorzystać z wykładu, to pisanie o tym, że były fajne – nic nie da.

Na tego typu konferencjach najważniejsi są ludzie, których możesz spotkać – przy herbacie (Bubbleology – jesteście rewelacyjni) czy gdzieś na korytarzu. Kilka słów, dłuższa rozmowa – o to w tym wszystkim chodzi. I nie musisz nawet dopinać w takich rozmowach ważnych deali albo rozmawiać tylko o zasięgach. Potraktuj to jako inspirację i darmowy narkotyk (spotkania blogerskie uzależniają).

Napój, kuleczki, początkujący blogerzy w tle.

Napój, kuleczki, początkujący blogerzy w tle.

No dobrze, coś tam wspomnij

Zdecydowanie warsztaty z copywirtingu. Krótko, na temat i z jajem. Jest cień nadziei, że nie wszystki blogi będą miały teraz takie same, nijakie tytuły.

Z tego typu widzą jest tak, że nawet jak na pierwszy rzut oka wydaje się, że to nic nowego – samo jej uporządkowanie sporo może Ci dać. Poza tym prowadzący podszedł do tematu mocno na luzie, a to zawsze pozwala zapamiętać więcej z prezentacji.

Nie zapominaj o imprezie w klubie

Klub Coco w Gdyni to nie sopocka Czekolada. I to jest plus. Mieliśmy klub tylko dla siebie, zabawa przeciągnęła się do późnych godzin wczesnoporannych, każdy pląsał tak, jak potrafi i lubi, a dla opornych zorganizowano nawet szybkie warsztaty z tańczenia na ein, zwei, drei vier… Aż żal, że musiałem wyjść o północy, ale inaczej karoca zmieniłaby mi się w dynię.

Trzy drobiazgi, które mogą poprawić Twoją imprezę na See Bloggers:

  • jeśli klub jest czynny od 21, nie mów ludziom, że impreza jest o 20 – miałem niepotrzebne wyrzuty sumienia przy spóźnieniu,
  • niektórzy nad pląsy przedkładają konwesację – umożliw im to poprzez zabezpieczenie skrawka przestrzeni bez głośników, a wyróżnisz się na tle wszystkich organizatorów,
  • jeśli robisz imprezę tematyczną w stylu retro, to doprecyzuj, co znaczy „retro” i zastanów się, czy każdy z łatwością się dopasuje, czy może będą dwie grupy różnie ubranych osób (co absolutnie nie przeszkadza w harcach na parkiecie, ale nieco konfunduje przy oglądaniu zdjęć przez osoby postronne).

Oczywiście napisz o kanapkach

Lidlu, drogi Lidlu – coś Ty najlepszego zrobił? Przecież ja teraz będę musiał żonie co weekend robić takie kanapki, jak na See Bloggers? I na nic tłumaczenie, że tam miałem pod ręką masę świeżych składników, które nie zmieściłyby się w mojej lodówce, ostry nóż, stylistkę jedzenia i dobrze oświetlony set do zdjęć.

Dwie kanapki, gwoli ścisłości.

Dwie kanapki, gwoli ścisłości.

Ale kanapka wyszła mi super. Tak wizualnie, jak i smakowo (szynka, ser pleśniowy, kiwi i granat – polecam). Jeśli kiedyś powrócę do bycia blogerką kulinarną, z pewnością skorzystam z dobrych rad przy robieniu zdjęć jedzeniu. Niby taki drobiazg, a szalenie fajny.

Pochwal pomysł z planszówkami

O tak, planszówki rządzą. Pobawię się w głos ludu i będę domagał się planszówek na każdym wydarzeniu: BFG, Blogowigilii, mszy w kościele i jakiegoś kącika w pendolino. Nie ma to jak szybka partyjka w coś nowego – bez problemów, bo fachowiec z Rebela zawsze służył radą. Rebela uwielbiam (zawsze linkuję do nich), a po See Bloggers z pewnością zostawię u nich trochę moich ciężko zarobionych pieniędzy.

Jedno słowo – „Splendor”. Prosta gra na wielowymiarowe myślenie. I do tego porządnie wykonana.

Wygrałem!

Wygrałem!

Ale najlepsze były warsztaty Grantsa

Jeśli wszyscy mówią, że warsztaty z blendowania whisky były najlepsze – to nie wyłamuj się i też tak mów (nawet, jeśli Cię na nich nie było). Przez pół godziny dowiedziałem się więcej o whisky niż przez całe moje życie. Ba – choć nie jestem zagorzałym fanem tego trunku, nabrałem ochoty na konsumpcję. I jeszcze zmieszałem swoją własną whisky…

Dopiero po naklejeniu etykiety wpadłem na pomysł, że powinienem napisać tylko "by MrCichy". Pomysł skopiował ode mnie Marcin Michno. Niech ma.

Dopiero po naklejeniu etykiety wpadłem na pomysł, że powinienem napisać tylko „by MrCichy”. Pomysł skopiował ode mnie Marcin Michno. Niech ma.

Dlaczego Grants wygrał? Bo był inny, nowy – a przy tym pasował do blogerów. Nie, nie chodzi o to, że jesteśmy alkoholikami, ale blogerzy to ludzie generalnie ciekawi świata. I nagle mogli dowiedzieć się masy prawie zakulisowych rzeczy o tworzeniu whisky. Tylko skończony malkontent mógłby narzekać.

Na każdej kolejnej konferencji – a nawet służbowym wyjeździe integracyjnym – chciałbym mieć coś takiego. Nie musi być whisky, mogą być tajniki wołowiny z Kobe, wyplatanie koszy z wikliny albo warsztat z wyceny diamentów. Byleby wyłamywało się ze schematu tak, jak zrobił to Grants.

Call to action

Uważasz, że coś pominąłem w powyższym opisie? Nie było Cię na See Bloggers? A może uważasz, że umieściłem tylko dziewięć punktów zamiast obiecanych dziesięciu? Polub mnie na Facebooku, daj znać w komentarzach pod tekstem i śledź mnie na Twitterze. Nie przegap też mojego zdjęcia numer tysiąc na Instagramie – to już niedługo.

I do zobaczenia przy następnej okazji – oby była jak najszybciej! Bo już za Wami, blogery, tęsknię jak cholera…

  • Cichy, do cholery, popełniłam w swoim poście wszystkie błędy, o których wspomniałeś. Ale wiesz co? IBARDZODOBRZE! Miał być klikalny i jest (trolololololollo) 😉

  • A ja nie napiszę, już sie tym hashtagiem na insta i wszędzie przez trzy dni wymęczyłam

    • No mi też zaspamowało fejsa, dopiero teraz zaczynają się przebijać cudze dzieci, śpiące koty i selfie robione poza Gdynią.

  • Matka Polki

    Ach zapomniałam o CTA… Ale mój post też klikalny, więc warsztat z copywritingu odnosi efekty 🙂

    • Klikalny, ale bez CTA coś tracisz. Jeszcze tylko nie wiem co. Ale możesz przecież zrobić osobny post, tylko z CTA. I nowym, chwytliwym tytułem.

  • „Jeśli wszyscy mówią, że warsztaty z blendowania whisky były najlepsze – to nie wyłamuj się i też tak mów (nawet, jeśli Cię na nich nie było).” – masz za to mistrza 😀 Akurat byłam, widziałam i mieszałam, dlatego tym bardziej zgadzam się z tym stwierdzeniem, zwłaszcza, że przeciągnęliśmy je do godziny czasu 😉 No nic, trzeba brać się za pisanie tekstu i zobaczyć, ile zostało w głowie z copywritingu.

    • Z jednej strony – szkoda, że tak mało osób z nich mogło skorzystać. Z drugiej – dzięki temu mogliśmy się czuć elitarnie 🙂

      Wypiłaś już swoją porcję? Bo mi trochę szkoda – jakby nie patrzeć, unikat na skalę światową, limitowana edycja. Może lepiej zostawić jako inwestycję?

      • Miałam taki zamysł, ale zostawiam na specjalną okazję, wartość sentymentalna 🙂 Żałuję tylko, że whisky nie leżakuje w szkle 😉

        • Kup w Castoramie trochę sklejki, zbij sobie małą beczułkę i leżakuj…

  • Magdalena Sobol

    Genialne podsumowanie. Świetnie się czytało.

    • Dzięki! Inne moje teksty też się tak czyta 😉

      • Magdalena Sobol

        Nie wątpię 🙂 na pewno zajrzę.

  • Dobrze, że najpierw to przeczytałam, przed napisaniem. 🙂

    • I tak się spóźniłem – masa tekstów powstała w poniedziałek, bez tych światłych rad.

  • Olga Qawiorka Kawiorska

    Chyba każdy ma na to swój klucz! 🙂

  • Przynosimy jedzenie 😉 I fakt warsztaty z whisky zrobiły robotę, jak nie wiem 🙂
    Świetna relacja, miło klikać w takie copywriterskie tytuły!

    • Mam nadzieję, że czytać tekst jest równie miło, co klikać w tytuł 🙂 A Wasze jedzenie mogę reklamować z czystym sumieniem, bo było pyszne!

      • Równie miło! 🙂 Dzięki za uznanie – lecę do kuchni knuć! 🙂
        Chociaż ostatnio – przez zęby – same zupy mi w głowie. A właśnie… 😉

  • Bartek nie wiem co Ty bierzesz, ale ja też chcę być taka optymistką w swoich wpisach. Najlepsze jest to, że to jest tak w Twoim stylu, że ja słyszę Twój głos narratora w głowie. Może czas na lekarza w moim przypadku, ale czyta się Ciebie świetnie. Jednak nic nie ma o żonie i jestem zawiedziona.

    • Kasiu, jak słyszysz głosy, to nie jest to najlepszy sygnał. Ale jeśli to tylko mój głos, to spoko – to dar.

      • Na szczęście słyszę ten Twój głos tylko jak czytam Twoje teksty, więc chyba jeszcze jest ok.

  • Andżelika Bieńkowska

    Nie, nie było mnie – daaamn! – ale z pewnością następnym razem będę. Każdy ma swoją sektę – jak to ostatnio napisałam u siebie – a ja znalazłam kolejną, do której z przyjemnością należeć będę. Oh, Blogerka – to brzmi dumnie

    Dlatego następnym razem zawijam kiecę, szykuję autostopowy karton i lecę na SeeBloggers ale… no właśnie – gdzie tym razem?

    Do Zobaczenia Panie Cichy – mam nadzieję, że w realu jesteś równie głośny co tutaj 😀

    • Wykluczone. W rzeczywistości dobieram moc mojego głosu tak, że nawet gdybyśmy weszli do budki telefonicznej, to byś mnie nie słyszała. Ale mam nadzieję, że się zobaczymy przy okazji (dowolnej): podejdź, przywitaj się, z pewnością się uśmiechnę. Tak na dobry początek.

  • Pingback: Splendor | MrCichy()

  • Pingback: Dlaczego jest smutno po See Bloggers? | MrCichy()