Wpół do weekendu #29 – Lego

Dziś oderwanie od pracy na 100%. Dziś będziemy się bawić. Klockami.

Mój poniedziałkowy wpis o własnoręcznie wykonanej dioramie z Lego obudził we mnie masę wspomnień. A i Wy dość pozytywnie do niego podeszliście. Dlatego dziś będzie trochę o magii, jakiej dostarcza nam największy na świecie… producent opon.

Tak, mówię o firmie Lego. Z dzienną produkcją 870 tysięcy sztuk są największym producentem opon na świecie. I co z tego, że to są małe opony do samochodów? Sztuka jest sztuka.

To jeszcze nic. Patrząc na jeden z odcinków xkcd – przed końcem dekady liczba minifigów (to są ludziki Lego, jakby ktoś nie wiedział) może przekroczyć liczbę ludzi. Stąd już tylko kilka kroków do zagłady ludzkości (takie sytuacje zawsze kończą się zagładą ludzkości).

Zanim jednak przejdziemy do tego, co jest gwoździem #wpółdoweekendu – czyli linków – drobne przyznanie się. W poniedziałkowym wpisie wspomniałem, że moja pierwsza MOC* to był rentgen dla konia. Tymczasem przeglądając moje archiwum znalazłem jeszcze jedną budowlę… Pokażę tylko kilka zdjęć, bo reszta nie nadaje się do publikowania. Ale sporo się tam działo (kliknij na pierwszy obrazek w galerii i czytaj podpisy).

OK, to tyle wspomnień. Jeśli chcecie zobaczyć coś autentycznie niesamowitego, zrobionego z klocków, to wiadomo – ruszajcie do Legolandu. Albo przynajmniej do Warszawy, gdzie na Stadionie Narodowym jest wielka wystawa budowli z klocków. Między innymi jest tam jedenastometrowa replika „Titanica”, zbudowana z pół miliona klocków.

Tak, na dziobie jest Kate i Leo.

Jednak przeglądając zdjęcia z tej wystawy zauważyłem, że są tam nie tylko MOC-e, ale tez zwykłe zestawy. A do tego krajobraz w makietach nie jest z klocków. Kiedyś, w Pałacu Kultury i Nauki, była wystawa Lego, na której nie popełniano takich błędów. Poniżej kilka fotek.

A jeszcze wcześniej zlot polskich AFOL-i odbył się w Gdyni. Też mam kilka zdjęć z tej imprezy.

Gdy zaczynacie budować z klocków, najczęściej stawiacie na coś prostego. Na przykład na wieżę. Mam dla Was dobrą wiadomość – możecie spokojnie budować do wysokości 3,5 km, zanim klocek na samym dole ulegnie zgnieceniu. Tak ustalili mądrzy ludzie.

Załóżmy jednak, że chcemy z klocków Lego zbudować coś większego. Autentycznie dużego. Na przykład w pełni funkcjonalny most, łączący Nowy Jork i Londyn. Czy jest to wykonalne? I ile klocków potrzebowalibyśmy?  Odpowiedź na to pytanie znajduje jak zwykle niezawodny autor xkcd – powiem tylko, że pomijając niewykonalność tego zadania, jego realizacja byłaby dość problemowa.

Możecie też zbudować działający fotoplastykon. Czy jak tam się to cudo nazywało.

Ale Lego to nie tylko radość i szalona zabawa. To także niewypowiedziany horror, gdy bosą stopą stanie się na klocku. Tę makabrę postanowił wykorzystać jeden ze sklepów z zabawkami i zamiast chodzenia po węglach, proponuje chodzenie po klockach. Auć.

OK, jeśli tematyka budowania z klocków Was zainteresowała, mam dla Was kilka przydatnych linków. Przede wszystkim blog Brothers Brick, gdzie znajdziecie masę inspiracji. Są też trzy blogi, gdzie znajdziecie inspirację do budowania w skali mikro (potrafi zachwycić), w tematyce religijnej (choćby szopki na święta czy menory na szabas) czy omawiane już dioramy.

A na koniec coś, co lepiej zostawcie sobie na wieczór. Najlepszy, moim zdaniem amatorski film Lego. „The Lego Clan” to mroczna, pełna przemocy opowieść o zemście, lojalności i zdradzie. Mocno w stylu Quentina Tarantino. Nie będziecie się nudzić.

To jak – budujecie?

* Wyjaśnienie terminów MOC i AFOL znajdziesz w poniedziałkowym wpisie.

Jeśli podobał Ci się ten tekst, polub mnie na Facebooku!