Co zrobić z choinką po świętach?

Co roku ten sam problem. Choinka, pod którą nikt – pomimo jednoznacznych aluzji – nie chce już kłaść prezentów. Jakoś trzeba się jej z mieszkania pozbyć, żeby zrobić miejsce na doniczkę z paprotką.

Oczywiście – najsprytniej jest mieć sztuczną choinkę, najlepiej z przyklejonymi bombkami. Wtedy wystarczy delikatnie włożyć ją do kartonika i gotowe. Trzeba tylko pamiętać, aby zrobić to przed śniadaniem wielkanocnym.

Niestety, każdy piękny plan musi zniszczyć jakiś narzekacz. W tym przypadku to ten członek Twojej rodziny, który przez cały grudzień smędził coś o konieczności obcowania z naturą, zniewalającym zapachu igliwia, tradycji, wszechobecnym plastiku i zagrożeniu rakiem. Masz więc pośrodku dużego pokoju salonu w mieszkaniu apartamencie prawdziwe drzewko (w donicy) lub przynajmniej jego świetnie zachowane zwłoki (bez donicy). Resztki sałatki już dawno wyjedzone, prezenty wystawione do odsprzedaży na allegro – atmosfera świąt szczęśliwie się ulatnia.

Pozostaje jeszcze tylko ta choinka. Co z nią zrobić? Można ją postawić razem z innymi choinkowymi zwłokami koło śmietnika i pozwolić im smutnie wyglądać. Ale to niezbyt kreatywne. Można też próbować przechować ją przez rok, aby później sprzedać ją z zyskiem. Ale to niezbyt pewne.

Co można zrobić zamiast tego?

Wyrzucić przez okno

Normalnie choinkę wynosi się z mieszkania na śmietnik. I tu pojawia się problem, bo cholerstwo jakby przeczuwało rychły koniec. I za wszelką cenę stara się pozostać w mieszkaniu – choćby w częściach. Tu nasypie igieł, tam ułamie gałązkę, w korytarzu pobrudzi ścianę…

Zaskocz ją. Niby od niechcenia otwórz okno – aby wpuścić nieco świeżego powietrza. I wtedy, błyskawicznym ruchem – through (wym. sru) przez okno. Jeśli chcesz się poczuć jak kanadyjski drwal, nałóż flanelową koszulę w kratę, podwiązki i wywalając choinkę krzyknij  „timbeeeer”.

Po wszystkim wpisz na listę zadań na nowy rok dwa punkty: odbudowanie dobrych relacji z sąsiadami i zakup nowych bombek.

IKEA

Polacy kochają szwedzki sklep meblowy bardziej niż kremówki czy Roberta Kubicę. Posiadanie mebli z Ikei to symbol statusu materialnego i dobrego smaku. Posiadanie skręconych mebli z Ikei to dodatkowo wyznacznik niesamowitych umiejętności manualnych i szczęścia ocierającego się o pakt z szatanem. Przyszpanuj przez znajomymi, których będziesz oprowadzać po swojej piwnicy i wmów im, że masz choinkę z Ikei.

W tym celu rozmontuj drzewko. Igły wsyp do woreczków strunowych (po 500 w każdym), gałązki potnij na możliwie proste kijki. Główny pień rozetnij na pół – wzdłuż i w poprzek. Tak przygotowane elementy włóż do płaskiego kartonu. Dorzuć do środka kilka śrub, klucz imbusowy i zgrzewkę kleju. Wydrukuj instrukcję. Na kartonie napisz jakąś nazwę wziętą z języka elfów, ale ustylizowaną w taki sposób, aby każdy domyślił się, co jest w środku.

Polecam: HOINNKTRE.

Spal ją!

Nie oszukuj się – to jest genialny pomysł! I do tego taki powrót do korzeni… Czy słyszysz te wesołe trzaski ognia, buszującego między gałązkami? Czy czujesz zniewalający zapach płonącej żywicy? Jeśli przed paleniem zdejmiesz z niej bombki – nie oberwiesz żadnym odłamkiem eksplodującego szkła, więc doświadczenie będzie autentycznie przyjemne.

I jeszcze możesz nad tym ogniem kiełbaski upiec! Powiedziałbym, że to dwie pieczenie przy jednym ogniu, ale faktycznie będzie tylko jedna.

Pamiętaj, aby po wszystkim dokładnie przewietrzyć mieszkanie. Sadzę ze ścian zeskrobuj w ten sposób, aby uformować na nich fantazyjne wzory.

Spal ją poza mieszkaniem!

Tak lepiej. To znaczy – o tyle lepiej, że Twoje ubrania nie będą przez następne pół roku śmierdzieć spalenizną, a telewizor nie stopi się od ciepła. No i nie musisz tłumaczyć sąsiadom, żeby nie wzywali strażaków.

Problemem będzie tylko polskie prawo, które dość rygorystycznie podchodzi do rozpalania ognisk. Zwłaszcza w mieście. Ale i na to znajdzie się sposób. Poczekaj do wiosny i ustylizuj drzewko na marzannę. Powiedz, że to artystyczny środek wyrazu i gotowe. Straż miejską zwyzywaj od ignorantów, niewrażliwych na postmodernistyczny performance i dynamiczną instalację (im więcej wielosylabowych wyrazów, tym lepiej).

W ostateczności rzuć na płonące drzewko cały cykl o Harrym Potterze i zacznij zawodzić religijne pieśni. W oczekiwaniu na przyjazd wozu transmisyjnego TVN możesz upiec kiełbaskę nad ogniem.

Wywieź ją do lasu (i zasadź)

To chyba najprostsze rozwiązanie. Jeśli masz w domu żywą choinkę w donicy, a nie trupa na stojaku – zwróć jej wolność. Tylko że łatwiej jest choinkę spalić, niż ją zasadzić. Z informacji, jaką uzyskałem w gdańskim nadleśnictwie wynika, że sadzenie drzew w lesie jest obwarowane większą ilością ustaw niż losowa rubryka w formularzu podatkowym. Sadzonka musi mieć udokumentowane pochodzenie, nie być gatunkiem obcym – nie ma szans, aby Twoja choinka spełniała te wymogi.

Dlatego musisz posłużyć się fortelem. Nie tylko będziesz wozić drzewo do lasu, ale musisz to zrobić podstępem. Przebierz choinkę za towarzyszącą Ci osobę. Udawaj, że świetnie się bawicie, ganiając się po lesie – a w pewnym momencie, gdy nikt nie będzie patrzył, wyciągnij zza pazuchy szpadel i posadź choinkę.

W ostateczności, jeśli nie uda Ci się pozbyć choinki – zaprzyjaźnij się z nią. Na spacerze w lesie już byliście, więc idźcie do kina. Pokaż jej miasto, w końcu z lasu jest – to będzie dla niej atrakcja. Jeśli ktoś z Twoich znajomych przydybie Cię na spacerze z drzewkiem – zagraj kartą preferencji seksualnych. Za dendrofilię jeszcze nikogo nie skazali.

Foto: Duane SchoonCC BY-NC-SA 2.0

  • Olo

    Czujesz zniewalający zapach płonącej żywicy? Czujesz zniewalający zapach płonącej meblościanki? 🙂

    • W przypadku meblościanki pomyliło Ci się – nie „zniewalający”, a „paraliżujący”. Ale chodzi o to samo.

  • Te kiełbaski bardzo zachęcają do spalenia. W przyszłym roku wypróbuję.

    • Bloger nie ponosi odpowiedzialności za szkody wynikłe z czytania jego bloga 🙂

      • Olo

        I słusznie, wszak opary żywiczne najzdrowsze nie są 😉