W Polsce to nie do pomyślenia

Wiadomo – Polska z automatu jest gorsza. I brudniejsza. I zimniejsza. I bardziej złodziejska. 


Po ataku na kawiarnię w Sydney lokalna społeczność muzułmańska zaczęła się obawiać o swoje bezpieczeństwo. W końcu wystarczy jeden nawiedzony ksenofob, który nie odróżnia napastnika od przekonań, na które ten się powołuje, aby za czyjąś winę karę poniosła niewinna osoba.

W odpowiedzi na lęk australijskich muzułmanów na Twitterze (a potem w innych mediach społecznościowych) powstała spontaniczna akcja #IllRideWithYou – „Pojadę z tobą”. Ludzie deklarowali, że mogą towarzyszyć podróżującym muzułmanom, aby ci czuli się bezpieczniej.

Piękna historia, przywracająca wiarę w ludzi.

A jednocześnie kolejna, gdzie można spokojnie założyć, jakie komentarze pojawią się pod nią w polskich mediach. Zgodnie z przewidywaniami, dominował jeden. U nas to by się nie udało. To niemożliwe. Nie w Polsce. Takie rzeczy to nie nad Wisłą (Odrą, Wartą i Nysą Łużycką).

A właściwie to dlaczego? Zawsze, gdy widzę taki komentarz, zastanawiam się, czy dla jego autora Polska to jest jakiś odległy, abstrakcyjny twór, leżący na Marsie czy w innym Sosnowcu. A może uważa, że w Polsce za wszystkie świństwa odpowiedzialne są te cholerne wierzby?

Polska to jesteśmy my. Odkrywcze, prawda? Ty, Twoi bliscy, ja, pan Zdzisiek z naprzeciwka. To my powiedzielibyśmy #PojadęzTobą – albo zaczęli ciskać kamieniami w muzułmanów. Nie wiem, jak Wy, ale ja nie miałbym problemów z reakcją. Dla mnie wsparcie dla człowieka obok byłoby naturalnym odruchem. Dla Was też. Tylko ci inni – oni by pewnie rzucali kamieniami.

Otóż też nie. Ani my nie jesteśmy lepsi, ani oni nie są gorsi.

Złudzenie ponadprzeciętności to dość powszechny błąd poznawczy. Zdarza się. Ale nie rozumiem, dlaczego uleganie mu jest z masochistyczną przyjemnością prezentowane publicznie. Nie umiem inaczej wyjaśnić tego typu komentarzy jak przy powyższej akcji. Albo tego internetowego zdziwienia, że znalazca odniósł portfel na policję (wiadomości telewizyjne kręcą o tym materiały, serio). Lub niesamowitego zdziwienia, że jakiś fachowiec nie chciał zapłaty za drobną naprawę albo realnie skalkulował swoją cenę.

To uczciwość jest taka nietypowa? Wy byście tak nie zrobili? Albo uważacie się za takich cudownych, wręcz świętych, obywateli – w zalewie motłochu krętaczy i złodziei?

To, co się dzieje w Polsce – i jak jest postrzegana – to sprawa każdego z nas. Z osobna. Jeśli więc automatycznie zakładasz, że w Polsce na 100% kogoś okradną lub pobiją – to albo masz problem z oceną rzeczywistości, albo potrzebujesz solidnych korepetycji z etyki.

PS: Przy wiadomościach o takich akcjach jak #IllRideWithYou pojawiają się też inne komentarze. W stylu „czy muzułmanie zrobiliby coś takiego dla chrześcijan?” – z dołączoną automatycznie odpowiedzią „oczywiście, że nie”. No cóż, nie można się bardziej mylić. Ale nawet gdyby to była prawda – to co z tego?

Foto: Descrier / CC BY 2.0

  • stfn

    Szczerze podziwiam Australijczyków za tę akcję, to co uczynili jest warte naśladowania. I jest naśladowane, ostatnio czytałem o ludności lokalnej w Ferguson który samoorganizowała się żeby pomóc rannym walczącym z policją. Takie akcje przywracają wiarę w ludzkość. A co do drugiej części tekstu, chyba u nas ciągle przeważa Weselne „oby polska wieś spokojna”. Gdzieś tam Chińczyki trzymają się mocno a u nas będzie jak za ojców naszych. Śmiem wątpić. Dobry post!

    • Zmienia się. Powoli. Miejscami. Ale się zmienia. W tym widzę nadzieję – bo takie zmiany w mentalności oznaczają wiele dobrego: dla ludzi, dla środowiska, dla relacji, dla biznesu. Ale to może za dwa pokolenia 😉