Wpół do weekendu #21 – Światowy Dzień Toalet

Kolejne „śmieszne” święto w kalendarzu? Nie do końca.

Na początek ostrzeżenie – jeśli brzydzi Was czytanie o toaletach i rzeczach z nimi związanych, to może odłóżcie to, co obecnie jecie. Nie będę wchodził na pola ekstremalne, ale nie wiem, jaką kto ma wrażliwość.

Moglibyście pomyśleć, że dzisiejszy Światowy Dzień Toalet niczym (poza nazwą) nie różni się od Dnia Płynów do Mycia Naczyń (jest takie święto) albo Dnia Orgazmu (też jest takie święto). Nic bardziej mylnego.

Za Światowym Dniem Toalet stoi – jakżeby inaczej – Światowa Organizacja Toalet. Która za swój cel stawia poprawę warunków sanitarnych na świecie. Zanim się uśmiechniecie – musicie wiedzieć, że to dość ważny problem. Jedna trzecia ludzi nie ma dostępu do toalety – o czym (i nie tylko o tym) informuje UNICEF w informacji prasowej z okazji Dnia Toalet.

Jeśli już ONZ się czymś zajmuje…

Okazuje się, że nie tylko brak toalety może być przyczyną problemów zdrowotnych. Także fakt, że jest to typowy, europejski „tron”, może być szkodliwy. Naturalną pozycją przy wypróżnianiu się jest pozycja kuczna. Siedząc musimy podjąć większy wysiłek – i jeszcze można się hemoroidów nabawić. Azjaci, którzy mają w swoich toaletach publicznych (a może i domowych) ustępy, nad którymi trzeba kucnąć, robią to dobrze.

Najlepiej robią to Japończycy, którzy – jeśli już nawet umożliwiają siedzenie, to jest to siedzenie w iście królewskich warunkach. Do dziś z rozrzewnieniem wspominam luksusy, jakie oferowały toalety w japońskich mieszkaniach… Ale Japończycy generalnie wiedzą, jak umilić pobyt w toalecie – nawet, jeśli to tylko pisuar. Zawsze przecież można zamontować grę komputerową, sterowaną strumieniem moczu. Zabawka jest dostępna – co zrozumiałe – tylko dla mężczyzn. Panie musiałyby sobie pomóc sprytnym urządzeniem, dzięki któremu mogą siusiać na stojąco.

A skoro już przy toaletowych fanaberiach jesteśmy – kibelki mogą być autentycznie odjechane, na przykład wysadzane kryształkami Swarovskiego albo chromowane. Choć w kwestii ekstremalnej toalety (z niezłym widokiem) i tak wygrywają Rosjanie.

Toalety mogą też ratować życie. Nie wierzycie? Okazuje się, że domowy czy biurowy ustęp może być źródłem świeżego powietrza w przypadku pożaru.

Kończąc dzisiejsze zestawienie linków, poświęćmy chwilę temu, co nieodzownie łączy się z toaletami. Papierowi toaletowemu. Czy zdarzyło się Wam kiedyś kłócić z kimś na temat sposobu wieszania rolki? Czy ma się wysuwać od dołu, czy od góry? Wikipedia nie pozostawia Was bez argumentów dzięki zadziwiająco długiemu artykułowi na ten temat.

Z góry czy z dołu (tylko od góry, no przecież) – każdy papier kiedyś się kończy. Niektórzy z Was w takiej sytuacji po prostu zakładają nową rolkę, inni wzywają pomocy. A są na świecie ludzie, którzy dochodzą do wniosku, że to jest właśnie ten moment, aby zrobić sztukę.

No dobrze – koniec z przerwą, pora wracać do pracy. No, chyba że chcecie udać się na stronę. Jak mawia stary kawał – korzystanie z toalety w pracy ma same plusy: nie tylko zaoszczędzacie na wodzie i papierze, ale jeszcze Wam za to płacą…

Foto: Lindsey Turner / CC BY 2.0

  • Ciekawa tematyka i ileż ciekawostek 😉 Ale niestety, jak walczyłem z domownikami w sprawie sposobu zakładania papieru, tak będę walczył dalej.

    • A jak zakładają? Albo inaczej – jak Ty byś chciał, żeby zakładali? Bo dla mnie „od góry” jest jedyną dopuszczalną opcją (chyba, że uchwyt jest inaczej skonstruowany i wygodniej jest od dołu).

      • Jestem za Twoją opcją, a cała niemal rodzina uparcie zakłada „od dołu” i tylko ciągle sobie ten papier przekładamy. Uchwyt uniwersalny – zwykły chromowany bolec bez żadnych „daszków”.

        • No to zakładanie go „od dołu” to faktycznie szaleństwo. Na Twoim miejscu pomyślałbym o egzorcyście dla reszty rodziny – to może być przejaw opętania.

          • Bezpieczniej chyba będzie rozważyć zakup bidetu.