Pomagasz? Uważaj, to może być ukryta kamera!

Taka sytuacja: podchodzi do Ciebie zakrwawiony człowiek. Błaga o pomoc. Szybko – jaka jest Twoja pierwsza myśl?

Gdzieś w Polsce porwano mężczyznę. Związano go. Torturowano. Chociaż był psychicznie i fizycznie wyczerpany, chociaż był przykuty łańcuchem do krzesła – zdołał uciec.

Brzmi jak scenariusz filmu? Niestety, to prawda.

To, co wydarzyło się potem, przypomina kiepski film. Ludzie nie chcieli pomóc biegającemu po ulicy zakrwawionemu człowiekowi, bo sądzili, że to prank w stylu SA Wardęgi. I gdzieś czai się ukryta kamera.

Tak, dobrze przeczytaliście. Na widok zakrwawionego człowieka, błagającego o pomoc, pierwszą myślą jest „czy ktoś nie chce ze mnie zrobić głupka?”…

Ale to nie koniec. W komentarzach pod artykułem ujawnił się oczywiście plebs. Bo to wszystko wina Wardęgi. Bo teraz to już nikomu nie można ufać. I przecież była taka bajka o chłopcu, który krzyczał „wilk”.

Poziom tych komentarzy jest jeszcze niższy niż kapitału społecznego w Polsce.

Tok rozumowania takich ludzi jest niesamowicie prosty. W jednym końcu Polski kogoś oszukano – to znaczy, że nie mogę ufać nikomu na drugim końcu Polski. Jeden chłopiec krzyczy „wilk” (a właściwie „zombie”) – czyli nie ufam nikomu wołającemu o pomoc. Już kiedyś pisałem, że wedle tej logiki nie powinniśmy pomagać nikomu – bo przecież gdzieś kiedyś kogoś oszukano! No i najważniejsze – mamy winnego naszej obojętności. W tym wypadku jest to Wardęga. My mamy czyste serca, a on nie pozwala im promieniować miłością na cały świat.

Lepiej przecież, żeby komuś stała się krzywda, niż gdybyśmy mieli niekorzystnie wypaść przed kamerą.

Foto: Son of Groucho / CC BY 2.0

  • Znane zachowanie w socjologii, im większy tłum tym mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś ci pomorze. Jako członek tłumu nie czujesz, że na tobie spoczywa spoczywa odpowiedzialność by pomóc bo są inni. Gdy jednak jesteś sam czujesz się bardziej odpowiedzialny. W książce 59 sekund (http://bit.ly/59sekund) Richard Wiseman radzi, że gdy jesteś w potrzebie to nie proś tłumu, ale zwróć się do konkretnej osoby w tłumie.

    • Jasne, to jest znane z psychologii. Tylko zgodnie z tym, co jest napisane w artykule – ten człowiek postępował właściwie pod tym względem. Prosił konkretne osoby. Ale one bały się, czy zza krzaka nie wyskoczy jakiś dowcipniś.