Wpół do weekendu #17 – dolary!

Bo to co nas podnieca, to się nazywa „kasa” – jak śpiewał Mieczysław Fogg. Zanim jednak o forsie, to najpierw oczywiście o sprężynce.

O słynnym, nowym logo dla Polski chyba już każdy słyszał. Może nawet niektórzy oddali już swój głos na jeden z trzech zygzaków – ups, sprężyn. No cóż, można to zawsze tłumaczyć tym, że tłum się nie zna (to po co pozwalać mu głosować?), logo jest świetne, a poza tym to ma być tylko logo handlowe i nie zastąpi orła.

Nie zmienia to jednak faktu, że sprężynka sporo namieszała, ludzie pytają „gdzie jest orzeł”, a jednocześnie jakoś nikt nie porusza tematu bałaganu wizerunkowego, jaki istnieje w identyfikacji wizualnej Rzeczypospolitej Polskiej. A przecież już od trzech lat wisi w sieci rewelacyjny projekt, który mógłby być świetnym punktem wyjścia do dyskusji (urzekł mnie przed tymi trzema laty i co jakiś czas do niego wracam, aby potrwać w niemym zachwycie).

Czy tego chcemy, czy nie – jedna z trzech sprężynek wejdzie do obiegu. I będzie sobie funkcjonować obok wszelakich… logo (logów? lóg?) miast i państw. Tych dobrych i tych złych.

Spójrzcie na obrazek u góry tego wpisu. Czy wiecie, jakie jest logo USA? Czy Stany mają jakiekolwiek logo? Czy go potrzebują? Nie. Ich logo to rozpoznawany na całym świecie kawałek papieru i znak przekreślonej pionowo litery „S”. Gdy siła państwa tkwi w walucie, takie cudeńka jak logo schodzą na dalszy plan.

Co nie zmienia faktu, że wygląd pieniędzy też może być lepszy i gorszy.

Nasza złotówka na przestrzeni lat zmieniała się dość znacznie. Chciałbym szczególnie zwrócić Waszą uwagę na banknot tysiączłotowy z lat sześćdziesiątych – bardzo nowoczesny wzór, nawet jak na dzisiejsze czasy. Nasze obecne banknoty są całkiem ładne i choć mają już kilkanaście lat, nieźle wyglądają. Niedawno dodano do nich ze względów bezpieczeństwa „znak Oriona”, ale poza tym o żadnych większych zmianach ich wyglądu się nie słyszy.

Za to co jakiś czas powraca sprawa banknotu o nominale pięciuset złotych. Mówi się, że to najładniej zaprojektowany banknot. Mo osobiście przeszkadza, że pojawiająca się na nim Jadwiga zaburza chronologię królów na naszych pieniądzach. Wolałbym Sobieskiego.

Inne państwa – chcą swoje pieniądze nieco podrasować. I dlatego zlecają ich przeprojektowanie. Ostatnio dość głośno było o nowych banknotach norweskich. Muszę przyznać, że są to zdecydowanie najnowocześniejsze – a przy tym najładniejsze – banknoty, jakie kojarzę. Co ciekawe – rewers banknotu i awers będą projektami dwóch rożnych zespołów. Zamiast eleganckich zdjęć będzie coś bardziej typowego dla banknotów.

Nie zrażając się norweskim rzućcie okiem na wszystkie projekty zgłoszone do konkursu. Najbardziej urzekające są te z dziecięcymi rysunkami.

Nie dziwi, że przy takich projektach nawet najmocniejsze waluty wyglądają… mało atrakcyjnie. Dlatego zatroskani obywatele co jakiś czas pokazują swoje projekty zmiany wyglądu dolara. I muszę przyznać, że robią one wrażenie. Niektóre wydają się być jedynie żartem. Inne zaś bardziej przypominają nowatorskie wizytówki zamiast banknotów. Ale wszystkie są wyjątkowe i wyróżniałyby się w każdym portfelu.

A poza tym niektóre są przyjazne dla osób niewidomych – w przeciwieństwie do współczesnych dolarów, które mają ten sam rozmiar bez względu na nominał.

Starałem się znaleźć takie nowoczesne projekty dla polskiej złotówki, ale niczego nie znalazłem. Czyżby bliżej nieokreślona perspektywa przyjęcia euro blokowała kreatywność naszych projektantów? A może Wy coś zaproponujecie?