5 minusów biegania, o których nikt Ci nie powie

A więc zaczynasz biegać? Albo planujesz zacząć? To wspaniale. Najpierw jednak przeczytaj ten wpis.


Tekstów o zaletach biegania znajdziesz w sieci masę. Sam nawet kilka popełniłem. Bazując tylko na tym, można odnieść wrażenie, że bieganie to same plusy, uśmiechy, słońce na niebie i jednorożce rzygające tęczą. Prawda jest jednak zupełnie inna. Bieganie ma też swoją ciemną stronę, której trzeba doświadczyć samemu, bo nikt o niej nie mówi publicznie.

Nikt poza mną. Tylko u mnie bowiem dowiesz się, że…

Bieganie uzależnia

Niby to oczywiste, bo każdy biegacz powie, że jest uzależniony od mitycznych endorfin. Niemniej najczęściej na takie wyznania patrzy się z przymrużeniem oka. No bo jak inaczej powiedzieć, że bieganie jest fajne?

Tymczasem to prawda. Od biegania można się uzależnić do tego stopnia, że nawet groźba kontuzji nie będzie dobrym powodem do rezygnacji z treningu. Bo rezygnacja to zły humor, zepsuty dzień… a jeśli lekarz zasugeruje, aby przestać biegać, dół i rozdrażnienie murowane.

To trochę jak z uzależnieniem od seksu. Nikomu tym krzywdy nie robisz, masz frajdę – ale to jednak nałóg. Choć niesamowicie przyjemny.

To jest jak ruchome piaski

Zaczynasz biegać dla siebie. Kilka kilometrów dwa razy w tygodniu po parku. Dla relaksu. Dla kondycji. Żeby mieć o czym na fejsie napisać. I wtedy pojawiają się znajomi.

Początkowo tylko rozmawiacie o bieganiu. Potem namawiają Cię na jakieś zawody. Krótki dystans, brak wpisowego. Potem może kolejne. I jeszcze jedne. Może na nieco dłuższym dystansie. A może jakiś cykl.

Zanim się obejrzysz, szukasz planu treningowego do maratonu. A znajomi namawiają na kolejne biegi. Ty zaś nie możesz im już wyjaśnić, że w sumie chcesz tylko pobiegać po parku.

Ludzie śmierdzą

No właśnie – zawody. Tłum ludzi. Wszyscy stoją ściśnięci na starcie. Potem ta ludzka fala zaczyna wylewać się na trasę. Kolejne metry umykają spod nóg. Tłum oddycha. Tłum paruje. Tłum poci się.

Ale to nie jest najgorsze.

Zawsze znajdzie się przynajmniej jedna osoba, która ma tylko jeden strój sportowy. Który pierze tylko raz w roku, na zakończenie sezonu. I ten dzień wypada akurat jutro. Możesz mieć pewność, że prędzej czy później spotkasz taką osobę na trasie. Będzie biec przed Tobą i nie dasz rady jej wyprzedzić.

Zawsze będzie ktoś szybszy

Nie chodzi nawet o to, że jeśli nie jestem Kenijczykiem lub Ukraińcem z importu, to nie masz szans na wygraną. Na czołówkę na zawodach nie ma co patrzeć, bo to inna klasa. Mówię o tych, którzy biegną razem z Tobą. I którzy wyprzedzą Cię na sto metrów przed metą.

Będzie to jakiś siedemdziesięciolatek. Albo dziesięcioletnia dziewczynka. Albo w ostateczności facet w zwykłych trampkach i dresie, wyglądający przy Twoich nju balansach i najkach jak Kopciuszek.

Oczywiście – zaweźmiesz się. Będziesz trenować. Zadbasz o dietę. Z biegu na bieg będziesz poprawiać swój czas. I gdy na następnych zawodach zostawisz swoje nemesis daleko w tyle, przed linią mety minie Cię dwulatek w wózku popychanym przez ojca. Bo zawsze ktoś mus być szybszy.

Zawsze.

Medale to problem

Nieodłączny element każdych zawodów. Kawałek blaszki, zawieszonej na tasiemce. Nic nadzwyczajnego.

A jednak  – gdy otrzymujesz swój pierwszy medal, cieszysz się jak dziecko. Nosisz go wszędzie, nawet pod prysznic. Pokazujesz rodzinie. Zanosisz do pracy. Biegniesz za listonoszem, aby spytać go, czy już widział Twój śliczny medal. Przepełnia Cię duma.

Po czym na następnych zawodach dostajesz kolejny. I kolejny. Po roku robi się z nich mały stos, ważący jakieś dwa kilogramy. Medal jest w sumie obowiązkowy – to nie tak, że dostajesz go za jakiś niesamowity wynik – więc sterta rośnie.

W punkcie skupu złomu nie chcą ich przyjmować. Twój pies nie chce się nimi bawić. Szuflada, w której je trzymasz, zaczyna mieć wybrzuszone dno. A kolejne ciągle napływają…

Jeśli te minusy Cię nie przeraziły – już pojutrze (bo jutro kolejne #wpółdoweekendu) tekst pokazujący pięć nieznanych plusów biegania. Nie odbiegajcie za daleko.

Foto: Robert Korner / CC BY-NC-SA 2.0

  • gmp3

    O ile dwa pierwsze zagrożenia rzeczywiście mogą być realne, to pozostałe trzy wydają mi się wydumane: ad 3 – biegi są organizowane na świeżym powietrzu, a trasa zazwyczaj nie jest aż tak dramatycznie wąska, żeby nie można było biec po zawietrznej stronie od biegacza(ki), który przeżywa konflikt z wodą i mydłem; ad 4 dotyczy tylko ciężkich przypadków ambicjuszy, a przy tej przypadłości człowiek nie tylko na trasie biegowej, ale co krok w codziennych sytuacjach taki człowiek przeżywa tego typu stresy, więc bieganie niewielu mu tu zmienia; ad 5 opłata za wywóz śmieci (raz w miesiącu) ustalona przez gminę jest może wysoka, ale objętość medali, które miesięcznie może zgromadzić biegacz na pewno nie przekroczy 0,5 litra, więc, jeśli ktoś ma tak silny niedobór przestrzeni życiowej, że mu medale zagracają dom, to je może zwyczajnie wyrzucać (sama bym tego nigdy nie robiła) pozbywając się problemu – na pewno zmieści się w kuble..

  • sierra

    Calkiem przyjemnie sie czytalo! Post tak przyjemny i lekki, ze wcale nie dziwie sie ze polecial tak wysoko nad glowami niektorych odbiorcow.

  • Pingback: 5 plusów biegania, o których nikt Ci nie powie – MrCichy()

  • Pingback: Jak zacząć biegać? Poradnik dla zupełnie zielonych w temacie – MrCichy()

  • Pingback: Jak przebiec 500 km? | MrCichy()

  • Pingback: Ile jestem dla Ciebie wart? | MrCichy()

  • „Mój” minus? Bolało. Jak cholera. Po niecałych dwóch miesiącach treningu interwałowego i braku poprawy kondycji/wyników dałem sobie spokój. Ani przyjemności (nope, zero endorfin, raczej ciągła myśl „niech ta tortura się wreszcie skończy), ani korzyści. Widać bieganie nie jest dla każdego – ja sam wolę rower. I pływanie, choć pływam beznadziejnie 😉 Ale przynajmniej sprawia mi frajdę.

    Nie, nie neguję tu sensu biegania – po prostu chciałbym być takim cichutkim głosikiem mówiącym, że nie każdy musi. I nie każdemu musi to sprawiać frajdę. Na szczęście wybór aktywności jest bardzo szeroki – każdy ma szansę znaleźć coś dla siebie 🙂

  • Pingback: 5 rzeczy, które dała mi rezygnacja z biegania | MrCichy()