Wpół do weekendu #14 – wegetarianie

Zapewne nie wiecie (a może wiecie i tylko dla mnie to było odkrycie), że dziś jest Światowy Dzień Wegetarianizmu. Poświętujmy razem.

Zacznijmy powoli. Gdybyście chcieli zostać wegetarianinem – a nawet weganinem – samo podejście ideologiczne nie wystarczy. Należałoby wytworzyć w sobie nawyk niejedzenia mięsa. Powszechna ludowa mądrość mówi, że nawyk formuje się w ciągu 21 dni, zatem może Wam się przydać lista 22 nietypowych wegańskich przepisów.

A, zanim zapomnę – te 21 dni na uformowanie nawyku to całkowita bzdura. Po 21 dniach człowiek przyzwyczaja się do widoku swojej twarzy po operacji plastycznej. A nawyk kształtuje się ponad 60 dni.

Kiedy już zostaniecie wegetarianinem (albo weganinem), musicie przygotować się na niezrozumienie wśród bliskich. Lepiej uodpornić się zawczasu, zapoznając się z listą dziesięciu wkurzających odzywek, jakie z pewnością usłyszycie. To tak na dobry początek. Jeśli macie więcej czasu, polecam rzucenie okiem na listę autentycznych (przecież w internetach nikt nie kłamie) sytuacji, jakie przydarzyły się wegetarianom. Moje ulubione to pytanie w restauracji o posiłek wegetariański i dostanie propozycji dania z kurczaka…

Co przypomina mi autentyczną historię z przygotowań do naszego ślubu. Szukając miejsca na wesele pytaliśmy o ofertę wegetariańską, ponieważ wśród naszych gości były osoby niejedzące mięsa. Najczęstsza reakcja? „To możemy rybkę zaserwować…”

No jednak nie.

Wiecie, jaki argument – poza empatią wobec zwierząt – można podnieść przy przechodzeniu na wegetarianizm? Ekologiczny. Wiadomo, że produkcja mięsa powoduje większą emisję gazów cieplarnianych niż produkcja owoców i warzyw. Okazuje się, że mięsem najbardziej szkodzącym środowisku jest wołowina. Gdybyśmy ograniczyli spożycie czerwonego mięsa, miałoby to większy wpływ na emisję gazów cieplarnianych niż porzucenie samochodów. Ilość ziemi i wody, potrzebnej do wyhodowania kilograma mięsa wołowego, jest kilkukrotnie większa niż w przypadku innych mięs – i kilkadziesiąt razy większa niż w przypadku zbóż.

Czyli z tymi hamburgerami nie jest tak wesoło…

A gdybyśmy wszyscy chwycili się za ręce i po prostu przeszli na wegetarianizm? Tak globalnie, całe 7 miliardów ludzi? Okazuje się, że taki ruch zdziałałby cuda dla środowiska. Oraz nieźle poszatkowałby naszą ekonomię. Około 1,3 miliarda osób zarabia dzięki mięsu. Blisko miliard z tych osób żyje w biedzie. Większość z nich nie miałaby możliwości przestawienia się na inną produkcję – co oznaczałoby tylko pogłębienie się biedy.

Z drugiej strony – mielibyśmy więcej terenów nadających się do zamieszkania. I spadłoby ryzyko zakażenia patogenem odpornym na antybiotyki. Czyli nie ma tego złego… Choć oczywiście jest to niemożliwy do zrealizowania scenariusz.

Argumentem za wegetarianizmem jest też często poprawa zdrowia. Cóż, nie dla austriackich naukowców. Z ich badań wynika, że dieta wegetariańska łączy się z większą zachorowalnością na raka, alergię i tym samym – większym zapotrzebowaniem na opiekę medyczną. Wyniki badań opublikowano w lutym tego roku – warto rzucić na nie okiem, zanim zacznie się dyskutować na temat wpływu wegetarianizmu na zdrowie (bez względu na to, którą stronę chce się zająć).

Tymczasem wszystkim moim wegetariańskim Czytelnikom życzę wszystkiego najlepszego w dniu Waszego święta. A do wszystkich mięsożerców, takich jak ja, krótki apel – raz na jakiś czas nie zaszkodzi przerzucić się na kuchnię wegetariańską lub wegańską. Nie chodzi nawet o zdrowie czy ekonomię. Te potrawy potrafią być autentycznie pyszne.

Smacznego!

PS: Ale flaczki sojowe omijajcie. Zdecydowanie.

Foto: liz west / CC BY 2.0

  • Wołowinka taka smaczna, chlip. Znowu tona fajnych linków do obejrzenia 🙂

    • Bardzo smaczna. Ale jaka szkodliwa dla środowiska… z drugiej strony – może wymyślą wkrótce jakiś sposób hodowli krówek, który nie zatruwa powietrza?