Wpół do weekendu #13 – pechowo

Nie wierzę w pecha. Nie jestem przesądny. Ale o czym innym może być trzynasty odcinek?

Mam nadzieję, że nikt z Was nie cierpi na triskaidekafobię. Jeśli ta nazwa brzmi dla Was obco, to prawdopodobnie nie. Jest to lęk przed liczbą trzynaście. Czyli tak silna wiara w ten konkretny przesąd, że staje się stanem chorobowym.

Ale właściwie skąd wzięła się pechowość trzynastki?

Powody mogą być różne – poczynając od tego, że podczas ostatniej wieczerzy przy stole siedziało 13 osób, a tym trzynastym biesiadnikiem był Judasz. Numerologicznie dwunastka jest uważana za przejaw doskonałości. Z tego prostego powodu trzynastka, jako następująca po doskonałości musi (po prostu musi i z tym się najwyraźniej nie dyskutuje) niedoskonała.

Jednym z najsłynniejszych przykładów pechowej trzynastki był ten, kiedy Forest Gump Tom Hanks miał lecieć na Księżyc. Statkiem Apollo 13. Trzeba przyznać, że tam mocno pojechali po bandzie. Statek startował 11.04.70 – co po zsumowaniu cyfr daje 13. Na Srebrnym globie miał lądować 13 kwietnia. No sami powiedzcie, czy to mogło się udać?

Oczywiście, nie zawsze trzynastka jest pechowa. We Włoszech na przykład ta liczba jest uważana za szczęśliwą. W wielu religiach trzynastka jest dość istotna. W Fatimie Maryja miała się objawiać właśnie trzynastego dnia następujących po sobie miesięcy. Żydowski chłopiec osiągając trzynaście lat staje się dojrzałym – i obchodzi bar micwę.

A w Azji mają w nosie trzynastkę i boją się czwórki. Nie, nie dlatego, że numerologicznie (matko, co ja z tą numerologią dziś) trzynastka sumuje się do czwórki. Po prostu „cztery” i „śmierć” wymawia się dość podobnie. Dlatego na przykład w Japonii nie mają czwartego piętra. Sam widziałem. Mają też sklepy czynne do dwudziestej piątej, ale to szczegół…

DSCF9027

Oczywiście – mają swoją własną fobię przed pechową czwórką. To tetrafobia (kiedyś wokół jakichś dziwnych fobii zbuduję serię wpisów z cyklu „Słowo na niedzielę”).

Ale my tu nie o czwórce, my tu o trzynastce. Wiadomo, że nie ma bardziej przechlapanego zestawienia niż trzynasty dzień miesiąca wypadający w piątek. W kąt idzie wtedy radość z faktu, że to piątek (piąteczek, piątunio…) i zaczyna się weekend. To dzień pechowy i już. Dlaczego?

Mamy tu do czynienia z paskudnym zbiegiem pechowych spraw. Po pierwsze – omawiana już trzynastka. Po drugie – piątek. Dzień ukrzyżowania Jezusa, dzień, popełnienia grzechu pierworodnego… trudno, aby przy takich wydarzeniach mieć pozytywne skojarzenia z piątkiem. No i jeszcze w piątek trzynastego aresztowano w 1307 roku francuskich templariuszy. Jak to się dla nich skończyło – wiadomo.

Ach, jeszcze jedno w temacie piątku trzynastego. Słowem, którego szukacie, jest paraskewidekatriofobia. To lęk przed omawianą datą. Ponieważ ludzki umysł potrafi przestraszyć się wszystkiego.

Ile osób w Polsce wierzy, że trzynastka jest pechowa? Według badań CBOS z 2011 – aż 16 procent. Ogólnie jesteśmy dość przesądni. Z listy wybranych przez ankietujących dziesięciu przesądów w przynajmniej jeden wierzy ponad połowa dorosłych Polaków. Możecie pocieszać się, że Was w tej grupie nie ma… dopóki nie będziecie zmuszeni przejść pod drabiną. Albo postawić torebki na ziemi. Albo przywitać się przez próg. Albo odpowiedzieć „dziękuję” na życzenia powodzenia przy egzaminie.

Tak, nasze polskie voodoo jest dość rozbudowane. Ale przestrzegając go, z pewnością unikniemy pecha. I nie grozi nam to, co ludziom przedstawionym w artykule o największych pechowcach. Na przykład rodzinie, która przeżyła trzy zamachy terrorystyczne. Albo jedynej znanej ludzkości kobiecie, którą trafił meteoryt (szczęście w nieszczęściu, że tak powiem). Że nie wspomnę o mężczyźnie, którego piorun trafił siedem razy.

Jak to mówił Robert Górski z „Kabaretu Moralnego Niepokoju” – jak ktoś ma pecha, to i w dupie palec złamie.

PS: Zanim napisałem ten tekst, mój komputer tak jakby padł. Ale to oczywiście przypadek…

  • To chyba jedyny tak mocny zabobon, w którego wierzą nawet ci wszyscy realiści i ateiści. Ja też. 😉

    • A mnie trzynastka nie rusza. I jak się tak zastanawiam, to chyba tylko z dziękowaniem za życzenia powodzenia mam problem – ale rozwiązuję go, mówiąc „przyda się” 🙂

      • No za stary jesteś by Cie trzynastki ruszały.

        • Raczej za młody. I nie jestem znanym reżyserem.