Jak ulepszyć świat? Paragonami!

Kasy w hipermarketach, supermarketach i innych marketach. Miejsce, gdzie zatrzymujemy się na kilka chwil (w zależności od długości kolejki), pozbywamy się ciężko zarobionych pieniędzy, okazyjnie zamieniając kilka słów z pracownikiem sklepu. A gdyby tak rozpocząć zmienianie świata właśnie od tego miejsca?

Jak często zdarza się Wam mieć w swoich zakupach dwa takie same produkty? Dwa batony, dwa piwa, dwie paczki gum do żucia… pewnie jest to dość częsta sytuacja. Zauważyliście, w jaki sposób skanowane są te produkty? Czy za każdym razem kasjerka skanuje produkty osobno, czy też może wstukuje na kasie „razy dwa”?

Z moich obserwacji wynika, że najczęściej kasjerki skanują wszystko, jak leci. Nie bawią się w sumowanie – chyba, że mają do czynienia z kilkoma małymi przedmiotami. Ale przy dwóch żadnego mnożenia. Zwykłe dodawanie. Zwłaszcza, gdy owe produkty nie leżą koło siebie. Gdy takich podwójnych produktów jest więcej, paragon po zwinięciu przypomina rolkę papieru toaletowego.

Zastanawialiście się kiedyś, ile papieru marnuje się w ten sposób?

Przyjmijmy nierealne założenie, że w każdym ze sklepów sieciowych, istniejących w Polsce, codziennie tylko jeden klient kupuje dwa (i tylko dwa) produkty. Na tej podstawie oszacujmy, ile papieru jest wykorzystywane na wydrukowanie paragonu z dodatkowym produktem. Potem wynik będziemy mogli swobodnie skalować (więcej klientów, więcej produktów).

Na początek – ile mamy sklepów sieciowych? Strony internetowe najpopularniejszych sieci handlowych (tych, które handlują jedzeniem – odpuściłem sobie markety budowlane czy elektroniczne) pokazują, że w Polsce mamy około (a zapewne ponad):

  • 2400 Biedronek
  • 3000 Żabek
  • 500 Fresh Marketów
  • 750 różnych wersji Carrefoura
  • 400 placówek Tesco
  • 517 sklepów Lidla
  • 104 sklepy Piotra i Pawła
  • 57 Reali
  • 24 Auchany

Łącznie: 7 752 sklepy.

Teraz przyjrzyjmy się paragonowi. W takich sklepach dostaje się paragon szeroki, a nie taki wąski pasek jak w osiedlowym warzywniaku. Nie mam wzorów wszystkich paragonów, ale wymiar rolki jest raczej standardowy. Zmierzyłem jakiś paragon w moim portfelu – szerokość to 80 mm (wersja dla tegorocznych maturzystów: 8 cm). Wysokość jednej pozycji na paragonie to jakieś 3 mm.

Matematyczne czary – mary mówią, że pole powierzchni jednej pozycji wynosi 240 mm kwadratowych. Dziennie więc, przy przyjętych założeniach, na dodatkowe wydruki paragonów idzie w Polsce 1 860 480 mm kwadratowych.

No, to teraz pójdzie z górki.

Po odliczeniu wszystkich dni ustawowo wolnych (po dwa dni Bożego Narodzenia i Wielkanocy, dwa dni w maju, Nowy Rok, Trzech Króli, Boże Ciało, 15 sierpnia, 11 listopada, Wszystkich Świętych – jeśli coś pominąłem, dajcie znać) zostają nam 354 dni, w których można robić zakupy. Tak, wiem, w niektórych Żabkach zrobi się zakupy w dzień wolny, ale lepiej niedoszacować niż przeszacować.

Mnożąc dzienne zużycie razy liczbę dni otrzymujemy liczbę kosmiczną, ale wyrażoną w mm kwadratowych. Przeliczmy to na jakąś przyjazną jednostkę miary. Jeden metr kwadratowy to milion milimetrów kwadratowych. Aby nie trzymać Was w niepewności – rocznie ta dodatkowa jedna pozycja na paragonie to blisko 656,75 m kwadratowych.

Tylko… ile to jest?

Planowałem przyrównać to do kartek A4, ale papier w ryzie ma gramaturę rzędu 80g/m kwadratowy. Papier używany w rolkach – jeśli wierzyć stronie jednego z producentów – ma gramaturę w zakresie 48 – 120 g/m kwadratowy. Znowu – przyjmijmy niższą wartość. 48 przemnożone razy 656,75 i podzielone przez tysiąc – to ponad 31,5 kg papieru. A co to z kolei znaczy?

Czeluści internetów podają, że do wyprodukowania jednej tony papieru potrzeba 17 drzew. Albo inaczej – jedno drzewo (to nie jest jednostka SI, ale innej nie mam w tej chwili) daje około 60 kg papieru.

Czyli jeden klient, kupujący w każdym sklepie jeden zdublowany produkt oznacza rocznie zmarnowanie połowy drzewa. Ktoś powie, że pół drzewa rocznie to nic. Ale przypominam, że mówimy o wartościach minimalnych. Sklepów jest przecież więcej, gramatura papieru może być wyższa – no i więcej klientów kupuje więcej niż jeden zdublowany produkt. A pomyślcie jeszcze, ile papieru jest marnowane na niepotrzebne potwierdzenia przy płatnościach kartami… No i nie zapominajcie, że bazujemy na danych tylko z Polski.

Czyli kilka drzew można w ten sposób ocalić. Może jakiś mały zagajnik.

Czy coś można z tym zrobić? Podejrzewam, ze tak. Gdyby zaprogramować kasy fiskalne, aby drukowały paragon po podsumowaniu zakupów, sumując wszystkie produkty i wpisując jedynie ich ilości, papier nie marnowałby się w takiej skali. A paragon spokojnie wydrukowałby się podczas płacenia. No i potwierdzenie płatności kartą powinno być na wyraźną prośbę klienta (niektóre sklepy już to wprowadzają).

Komu powinno zależeć na takim rozwiązaniu? Czy tylko sklepom, tnącym minimalnie koszty druku paragonów? Czy może też odpowiedzialnym społecznie producentom kas? A może – nam wszystkim?

Oczywiście, możemy ten pomysł przekazać sklepom i producentom. Ale chciałem Wam pokazać, że zmienianie świata może się zacząć od takich drobnych kroków. I jednocześnie chciałem Was zachęcić do szukania tych drobnych kroków… na każdym kroku.

To co, macie jakieś pomysły na naprawę świata? Piszcie w komentarzach.

Foto: ben_osteen / CC BY 2.0

  • W życiu by mi to nie przyszło do głowy, no Cichy, Ty mi zawsze plaskacza takiego dasz mentalnego, że się potem za dużo zastanawiam nad życiem. Żeby nie było, że ściemniam. Po przeczytaniu Twojego artykułu policzyłam, ile mam paragonów w portfelu. 22, a to tylko ostatnie 1,5 tygodnia (i przy okazji znalazłam tam jogurt, który kupiłam po południu. Dobrze, że go znalazłam… Dzięki!).

    • „Mentalny plaskacz”… nazywaj to jak chcesz 🙂 Ale jeśli każdy z nas pomyślałby nad jakimś drobnym krokiem – albo lepiej: wdrożył go w życie – to mielibyśmy tu raj. A przynajmniej jakiś miły zakątek.

      Muszę spytać – jak znalazłaś jogurt w portfelu?

    • Ja bardzo przepraszam, że się wtrącam, ale co to za magiczny portfel?

      • Nie przepraszaj, też jestem ciekaw. Liczę, że Agnieszka się odezwie 🙂

  • Dałeś mi do myślenia 🙂 Ciekawi mnie tylko reakcja pani/pana na kasie jak powiem, że ma mi wbić zsumowane batoniki zamiast kasować każdy osobno. Chyba to jutro przetestuję 🙂

    • No właśnie tak się nie uda, bo ludzie na kasie mają określony czas na klienta i takie skanowanie pozwala im go utrzymać. Wolałbym, aby zmiana zaszła w technologii, a nie była wymuszona na ludziach.

  • Też mnie to irytuje. XXI wiek, a często pozycje nie sumują się same.
    Lecz w niektórych sklepach kasy mają to już opanowane. Musisz poszerzyć horyzonty 😉

    • Z chęcią – podaj adresy tych sklepów 🙂

      • Ostatnio nie przykładam do tego znaczenia (wbijam jak leci do bilancio), ale wydaje mi się że na pewno w Auchan, możliwe też że któraś z hurtowni – Makro lub Selgros.
        A w Lidlu jak jest?

        • Wydaje mi się, że w Lidlu leci po kolei, ale musiałbym zweryfikować. Do Auchana mam daleko, w Makro i Selgrosie też od dawna nie robiłem zakupów. Ale w hurtowniach paragon drukują chyba faktycznie na końcu, więc to jest prawdopodobne.