Świat zbyt idealny

Gdy nie masz poważnych problemów, to może nie masz ich wcale? I może warto odpuścić?

Jakiś czas temu, na moim prywatnym profilu facebookowym, wywiązała się dyskusja na temat ubierania się kobiet. Konkretnie – stanika wychodzącego spod bluzki na plecach. Zaprezentowałem zdanie identyczne z tym, o czym już pisałem na blogu. Spotykając się z pełnym spektrum odpowiedzi: od  zrozumienia po potępienie.

Kilka razy wśród osób broniących prawa do bielizny wyłaniającej się tu i ówdzie spod wierzchniego odzienia pojawiał się ten sam argument. Chyba nie mam większych problemów, skoro zajmuję się takimi pierdołami jak to, że obca kobieta pokazuje mi w tramwaju zapięcie swojego stanika na wydekoltowanych plecach. Oraz – co sprowokowało mnie do napisania tej notki – chyba czasem szukamy świata zbyt idealnego, zamiast cieszyć się tym, co mamy.

Tym bardziej, że z niechlujnym ubiorem obcych ludzi jest tak, jak z Koreą Północną. Jednym przeszkadza, drudzy mają to w dupie, ale niewiele można z tym zrobić.

Przez chwilę zacząłem się zastanawiać. Może faktycznie powinienem się skupić na większych problemach? Nawet, jeśli osobiście ich nie mam, to z pewnością są obok jakieś, którymi mógłbym się zająć. Głód w Afryce albo wojna na wschodniej Ukrainie. A poza tym – może faktycznie żyję w świecie, który dla mnie jest idealny w wystarczający sposób. Może wystarczy już tej walki o „lepsze jutro” i zwracania uwagi na niechlujstwo innych.

Potem się tylko uśmiechnąłem.

Nie ma czegoś takiego, jak zbyt idealny świat. Jeśli masz w głowie ideał czegokolwiek, to dążysz do osiągnięcia go. Nie ustajesz w połowie drogi, ani na 70%, ani nawet na 99%. Czy w swoim wyśnionym w najdrobniejszym detalu domu pozwalasz pomalować sypialnię na kolor inny, niż ten z marzeń? Czy machasz ręką mówiąc „ech, może być”? A może spróbuj mówisz przyszłej pannie młodej, żeby dała sobie spokój z dogrywaniem szczegółów ślubu, bo już jest dobrze?

Mam nadzieję, że nie.

Jeśli w moim idealnym świecie estetyka gra znaczącą rolę, to dlaczego miałbym z niej zrezygnować? Bo mam co jeść, gdzie spać i wolny czas. aby pisać bloga? Gdzie jest ta granica, na której miałbym sobie odpuścić? Dlaczego właśnie przy ubiorze innych osób? Jest przecież tyle innych niedoskonałości, na które zwracam uwagę, a z którymi – nie oszukujmy się – można żyć. Przestrzeń publiczna zapaskudzona reklamami. Papka w mediach. Walające się na ulicy śmieci. Drobne wykroczenia.

Wszystko to mogę skwitować swojskim „oj tam, oj tam” i w radosnych podskokach hasać po łączce.Oszukując samego siebie, że przecież jest idealnie. Dopóki – oczywiście – nie pojawią się „większe” problemy. Bo wtedy będę musiał się na nich skupić i nie w głowie mi będą jakieś estetyczne pierdoły.

Tylko co to ma wspólnego z idealnym światem? Nic. Dlatego nadal będę zwracał uwagę na kwestie estetyczne otaczającego mnie świata. Nawet, gdy poważniejsze sprawy będą zaprzątać mi głowę. Nawet, gdy inni będą mówić, że to przecież nic ważnego.

Może dla nich. To są puzzle mojego idealnego świata. I chcę je ułożyć do końca.

Foto: clarissa rossarolaCC BY-NC-SA 2.0